*** 
Photorama's *** | Toplist

blogi

Photo Blogs - BlogCatalog Blog Directory

Stronę monitoruje stat24

Licznik liczy od 17.07.2007 r.

użytkownicy, wizyty, odsłony


Blog > Komentarze do wpisu

Maluch

maluchy z chomiczówki

Maluch... Niegdyś postrach polskich szos, przedmiot marzeń i aspiracji Polaków, dzisiaj raczej obiekt kpin i symbol cywilizacyjnego zacofania.

Tak, przemiany dziejowe nie obeszły się z Maluchem łaskawie - Maluchy zużyły się nie tylko fizycznie, ale także moralnie. Dziś już mało kto chce mieć takie cudo na własność, jedynie dla zatłoczonego autobusu ten sprzęt może być jakąkolwiek alternatywą. Ale kiedyś... Pamiętam ten dzień, gdy mój ojciec za ciężko uciułane pieniądze (rodzina też pomogła) kupił na giełdzie używanego Malucha. Jaka to była radość, telefonu jeszcze w domu nie było, ale już mieliśmy samochód!

Jazda Maluchem to ogólnie ciekawe przeżycie było. Przejażdżka 300 km do rodziny to była wtedy cała wielogodzinna wyprawa z licznymi przerwami, coby kierowcy i pasażerom głowa nie pękła. Odpalało się to kijem (ech, te wiecznie zerwane linki rozrusznika...), a walizki przewoziło na dachu. No i nasz czerwony Maluch to był pierwszy samochód, który jako kilkunastoletni chłopak prowadziłem osobiście. Nie bójcie się, nie po Warszawie :)

A czy Wam dane było jeździć Maluchem? Jeśli ktoś nie jeździł, to nawet nie wie, ile stracił!

Miejsce: Chomiczówka, ul.Conrada.

sobota, 08 listopada 2008, warszawa78

Komentarze
2008/11/08 10:51:18
Fajnie sie ustawily, jeden za drugim:)
-
2008/11/08 10:57:37
Bo to stare porządne Maluchy, wiedzą co to jest dyscyplina i jak się porządnie ustawić :)
-
2008/11/08 11:00:01
Oł je! Jak te "maluszky" ze sobą kontrastują...!
-
2008/11/08 11:02:46
I ten biały jakby bardziej zębem czasu nadgryziony :)
-
2008/11/08 11:05:38
A ja właśnie rozglądam się za oryginalną jednostką - wbrew pozorom można dostać jeszcze takie nieskalane egzemplarze, stojące gdzieś w garażach czy pod plandeką. Maluchem jeździłam, owszem, bo kto nie jeździł ten nie doceni zalet chyba każdego innego auta ;)
Jakiś taki sentyment mam do niego po prostu...pierwsza miłość (druga zresztą też xD), pierwszy wyjazd nad morze pod namioty (trwał chyba 10 godzin jak rany). Zresztą mam duże parcie, żeby się na złombola ( www.zlombol.pl) wybrać w przyszłym roku :)
-
2008/11/08 11:10:03
"I ten biały jakby bardziej zębem czasu nadgryziony :)"
No! Hehe. Jeszcze duży fiacik by się przydał do tej dwójky...
-
2008/11/08 12:35:01
moi rodzice nigdy nie mieli żadnego auta, więc nie znam tych przeżyć...zaprzyjaźniona sąsiadka za to owszem, miała cały przegląd ówczesnych aut marzeń i of course, malucha też, a jakże;)
Teraz maluch awansował na auto dostarczycieli pizzy;)
-
2008/11/08 12:55:36
Feedme: Ano sentyment to sentyment :) A ja kiedyś myślałem, żeby kupić jakiegoś starego Żuka z plandeką i pojechać nim np. na czyjeś wesele, przystroiwszy go balonikami :) Ale ostatecznie skończyło się na pomyśle, bez realizacji. Może kiedyś? :)

Robertt-Szambo: I Wartburg! :)

Chiara: Mój teść też miał cały przegląd - Trabant Combi, Skoda Favorit, Fiat 125p... Ale Malucha nie miał.
-
2008/11/08 13:22:23
Co prawda w "maluchu" pogadać się nie dało, ale za to jak żona prowadziła to siedzieliśmy tak blisko siebie, że hej! Nie to co dziś ;)
I jeszcze ciepło wspominam jak nam przeciekał. Było głośno, mokro, ale szczęśliwie.
Takie mam wspomnienia z "malucha". Żeby było ciekawiej wcale nie takie odległe, coś ok. 6-7 lat temu. :D
-
2008/11/08 13:27:38
No na maluchu zdobywało się pierwsze szlify...Może kiedyś sobie kupię;)
-
2008/11/08 13:29:07
na szczęście tylko w roli pasażera, ale za to z przygodami - zimowe lądowanie w rowie;)
a osobiście większy sentyment mam chyba do syrenki, szczególnie bosto;)
-
Gość: tejon, 86-66-n1.aster.pl
2008/11/08 14:21:55
Czy ten prawy podwala się do tego lewego, czy tylko mi się tak kojarzy?;-)
One się w ogóle rozmnażają jakoś?
-
2008/11/08 14:38:28
Darqha: Aż mi się teraz stary Maluch mojego dziadka przypomniał, też był dziurawy ale w podłodze, koło skryzni biegów była dziurka i widać było jezdnię :)

Byproject: Hehe, ja też sobie wtedy kupię i zrobimy zlot blogowy Maluchów, jeszcze feedme dołączy :)

Kasiak: Syrenka Bosto piękna była - pakowna, a przy okazji z piękną linią nadwozia :)

Tejon: Też tak sobie pomyślałem, że to rodzinka jakaś, może jakiś Maluszek się z tego urodzi? :)
-
2008/11/08 14:41:05
To oczywiście ja pisałem :)
-
2008/11/08 17:25:12
Syrenki były wygodniejsze tylko niestety paliły jak czołgi :)
-
Gość: annika, yukka.bloog.pl, chello087207193246.chello.pl
2008/11/08 17:27:21
O tak...nawet udało mi się usiąść za kierownicą "Malucha". Niezapomniane przeżycie :-)
Ale i tak najfajniej było zimą, kiedy każdy dostawał obowiązkowo szmatkę, bo okna wiecznie były zaparowane :-D To była dopiero jazda :-D
Pozdrawiam Serdecznie
-
2008/11/08 17:54:44
Jeżu, przypomniałam sobie właśnie, że mój malczan miał dźwignie rozrusznika ^^
-
Gość: Valdo, 24.208.226.6*
2008/11/08 18:15:08
A jak posula sie linka do rozrosznika-to patykiem,jak nie miales to zawsze ktos z boku posiadal.To byla technika!!
-
2008/11/08 19:31:36
Co tam 300 km. A do Bułgarii z przyczepą to ktoś jeździł? No nie, za młodzi jesteście :)
A do Turcji z namiotem,i całym turystycznym ekwipunkiem i żywnością po jeansy i swetry... po 100-200 szt... to ktoś jeździł maluchem, ha? Eeee... za młodzi jesteście :) To dopiero były podróże!
Ja zawsze chciałam mieć białego maluszka, bo biały optycznie większy :)
-
2008/11/08 19:52:23
Oj maluch to jest samochod. Pamietam jak stuknelam kiedys maluchem moich rodzicow w reklame drogowa i od tego czau przestalam jezdzic samochodem. :-) jakos stracilam ochote i tak mi juz pozostalo.
-
2008/11/08 20:08:02
Lavinka: Oj, to wiele mnie widac ominęło... Bo Syrenką nie jechałem, jako pasażer też nie.

Annika: Przypominam sobie to parowanie oraz to, ze wiecznie problemy z ogrzewaniem były, przynajmniej w egzemplarzu mojego ojca - chodziło jak chciało, niezależnie od aktualnych ustawień :) Albo wcale nie chodziło.

Feedme: No wiesz, Maluch bez tego ustrojstwa jest nieważny :) Chociaż, o ile pamiętam, nowsze modele już normalnie kluczykiem się zapalało.

Valdo: Tak, bez kija nie warto było się ruszać Maluchem, bez zapasowego paska klinowego też nie...

Elgry: Nieźle :) Takich ekstremalnych przygód to ja nie doświadczyłem.

Kaza: Nie ma się co zrażać! Jeden dzwon to nie tragedia :)
-
2008/11/08 20:24:52
To także mój pierwszy samochód :-)))) Zabawa była przednia, takich ósemek to chyba nic nie kręciło. Fakt, posiadać malucha, to kiedyś był szpan. Swego czasu, na trasie z Bydgoszczy rozwinąłem maluchem zawrotną prędkość 110 km/h, to było przeżycie prawie mistyczne.:-))) Jednak największą frajdę miałem, kiedy sąsiad pozwolił mi pojeździć Warszawą, to były samochody - jak czołgi :-)))).
-
2008/11/08 20:44:27
O Chryste Panie, i nie rozleciał się przy tej prędkości? :)
-
2008/11/08 20:46:47
"Tak, bez kija nie warto było się ruszać Maluchem, bez zapasowego paska klinowego też nie... "

Można było bez paska, pod warunkiem, że kobitka miała na sobie rajstopy. Obcinało się tę górną ściągaczową część rajstop, co w talii rajstopy trzymała. Świetnie zastępowała pasek. i w drogę!
-
2008/11/08 20:49:56
Na moje szczęście nie, ale w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, kiedy poszybuje :-)))). Po tej jeździe postanowiłem, że więcej nie będę sprawdzać takiej szybkości na maluchu.:-)))
-
2008/11/08 21:03:08
Maluch, nawet dwa!;)))
Mój pierwszy własny samochód to był czerwony maluch.
Ten kolor nazywał sę meksykańska czerwień - bardzo dawal po oczach;)))
Później miałam beżowego, a biały był ostatnim z rodziny maluchów.
To był fajny samochodzik, sama potrafiłam go naprawić.
Teraz to tylko potrafię zatankować....
-
Gość: drugikalamarnica, acpa177.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/11/08 22:02:11
A mojej znajomej to kiedyś prawe drzwi jej malucha urwały się w czasie jazdy. Dobrze, że jechała z małą prędkością, bo te drzwi mogły by kogoś zabić.Łomot silnika maluchowskiego cały czas pamiętam:dyr, dyr, dyr, dyr....
U mnie mała fotograficzna relacja z pewnej imprezy. Zapraszam.
-
2008/11/09 03:25:06
"Swego czasu, na trasie z Bydgoszczy rozwinąłem maluchem zawrotną prędkość 110 km/h, to było przeżycie prawie mistyczne.:-)))" - he he he chyba z wiatrem i z górki ;)))
-
2008/11/09 03:42:05
@ elgry : mi wystarczyła droga od stolnicy do Białogóry i wcale nie fiatem 126p tylko volvo 343 i sławetną (niby przystosowaną do fiata 126p) przyczepą - Niewiadów 126 N (N....chyba^^). O ile jazdę malczanem można zaliczyć do survivalu, to o tyle jazdę malczanem I PRZYCZEPĄ jako zespołem pojazdów to chyba byłby koszmar nad koszmary... W tym volvo silnik był akuratnie francuski (sic!!!no jak mogli?!) i niestety pod górę nie wytrzymał. Zagrzał się, pękła głowica i utkneliśmy. A taki fajne autko było. Nawet siedzenia miał podgrzewane. Szlag.
-
Gość: jomis.bloog.pl, host892525218.3s.pl
2008/11/09 10:16:29
No jasne. Też się rozpędzaliśmy na autostradzie do (uwaga!) 110 km/h a w środku - ja, mąż, brat, córka i (drugie uwaga!) torby i wózek dziecięcy (powtarzam - w środku!). I fruuu do Zakopanego. Jakim cudem to wszystko się nie rozleciało po drodze, tego nie wiem, ale zawsze dojeżdżaliśmy cali i zdrowi. I nawet udawało nam się wracać... he he...
Dzięki za odświeżenie wspomnień (przyjemnych) :-)))
-
2008/11/09 10:29:52
Hehe, Maluch to jednak piękna rzecz - takie małe autko, a ile różnych wspomnień! :)
-
2008/11/09 12:35:16
Natomiast ja jestem zdania, że ten samochód się jeszcze odrodzi. Nie tak jak Fiat 500, ale będzie miał swój renesans. Już teraz są tacy, którzy się zabijają za maluchami z początków produkcji. Polacy są sentymentalni. Niedawno widziałem Syrenkę na chodzie i mi się łezka w oku zakręciła.
-
2008/11/09 14:37:59
No owszem, pasjonatów Malucha będzie przybywać, ale królem polskich szos to on już nie będzie :)
-
2008/11/09 14:42:08
Feedme - Od miejscowości Stryszek prawie do Kujawskiej w Bydgoszczy jest prosta, zaczyna się od skrzyżowania krajowej 10 i 25 i wygląda jak pas startowy :-)))) Maluszek był w dobrym stanie technicznym :-))))). Poza tym cuda się zdarzają ;-))))).
-
2008/11/09 14:47:24
Warszawa78 - Możliwe,że z Maluchem, stanie się coś takiego jak z VW Garbusem :-))))
-
2008/11/09 17:08:20
Podobny Maluszek jezdzi po mojej okolicy i ma sie dobrze :)
-
2008/11/09 20:13:53
też kiedyś jeździłam maluchem za kierownicą. :)
-
2008/11/10 08:04:13
Niestety bylam tylko pasazerka... ale jakie wspomnienia.....
We trojke z rodzicam + namiot do Bulgarii.... Mloda wtedy bylam i nawet w czasie podrozy na noclegach w tym maluchu spalam.
W szostke z kolegami po centrum WAW w nocy.... 2 z przodu, 4 z tylu.... a paru chlopcow dosyc duzych bylo.... juz nie pamietam jak sie nam udalo do tego malucha wejsc i wyjsc.... ale sie udalo !!!!!
Ah, te mlodziencze wspomnienia !
-
Gość: emka1471, 83.143.136.13*
2008/11/10 18:39:26
To ja dodam jeszcze jedno wspomnienie. Byliśmy ze znajomymi na działce. Padła potrzeba wyskoczenia do sklepu znajdującego się w sąsiedniej wsi. Postanowiliśmy pojechać samochodem właśnie maluszkiem. Jechać chcieli wszyscy. Wpakowaliśmy się w osiem osób - nie przecierajcie oczu, dobrze czytacie :)) Trzy osoby usiadły z tyłu i dwie na ich kolanach, z przodu kierowca i jedna osoba obok plus jeszcze jedna na kolanach. Ta na kolanach z przodu trzymała głowę na zewnątrz przez otwartą szybę.Jechaliśmy cały czas na jednym biegu bo kierowca z braku miejsca nie mógł tych biegów zmieniać :) Może pobiliśmy wtedy jakiś rekord ????? :)
A swoją drogą to mieliśmy niezłego farta że nie było po drodze policji.
Działo się to jakieś 15 lat temu i włos mi się dzisiaj jeży na to wspomnienie :)))
-
2008/11/10 19:56:52
Emka, no niezle. Powinniscie rodzinnie zmienic wyrazenie "jak sardynki w puszce" na "jak osemka w maluchu".
-
2008/11/10 20:26:39
Oczywiście, że moi rodzice mieli Malucha. Ale gdzie Ty znalazłeś teraz dwa Maluchy obok siebie? To zupełnie niesamowity widok ;) Naprawdę. Już niespotykany ...
-
2008/11/10 22:59:07
Osiem osób w Maluchu? Masakra! :)

A dwa Maluszki, jeden za drugim, znalazłem na Chomiczówce czyli na moim osiedlu.

Dzisiaj na Żoliborzu widziałem nieco inną konfigurację - zaparkowany Maluszek, a tuż za nim Trabant Combi.
-
2008/11/11 22:08:16
Moi rodzice mieli pomarańczowego malucha!

Jako 2,5-letnie dziecko, jechałam tym maluchem do Grecji, z rodzicami, turystycznym ekwipunkiem, typu namiot, śpiwory, stolik i krzesełka turystyczne, a także różnymi innymi rzeczami przezaczonymi na handel. Cel wyprawy bowiem, poza czysto turystycznym, czyli zwiedzaniem i plażowaniem, był również zarobkowy. . Przejechaliśmy byłą Czechosłowację, Węgry, byłą Jugosławię, aż dotarliśmy na wybrzeże Grecji, zahaczając również o Turcję.
Niewiele pamiętam z tej podróży, zostało mi zaledwie parę obrazków w głowie i trochę wspomnień raczej odtworzonych przez opowieści niż rzeczywistych. Ale podobno wycieczka była udana. Chociaż nie mam pojęcia, ile czasu jechaliśmy tym maluchem :) Podobno nie marudziłam za bardzo, a może to był pierwszy krok do uwielbienia przeze mnie podróży wszelakich, nie wazne w jakich warunkach :))
Chyba nie muszę dodawać, że wtedy nikt nie słyszał o fotelikach samochodowych, więc jechałam sobie z tyłu, czasem siedząc, czasem leżąc, w otoczeniu różnych bagaży i nie tylko.

A tak poza tym, w swoim rodzinnym mieście, to tata woził mnie maluchem po osiedlu, kiedy nie mogłam zasnąć. Czasami to był podobno jedyny sposób, żebym dała się uśpić, gdy wszystko inne zawodziło :) Podczas takiej wycieczki zasypiałam od razu i do teraz zostało mi zasypianie w różnych środkach transportu, czy to bus, czy to pociąg, czy samolot :)

Maluchy budzą wspomnienia :)
-
2008/11/12 10:49:36
Maluchem do Grecji? O w mordę! Ja bym się w zyciu nie odważył! :)
-
2008/11/12 12:27:13
Kiedys wiozłam maluchem znajomą, która sama jeździła jakimś VW i przy predkości 60km/h prosiła: błagam, nie jedź tak szybko !
:)))
ale na marginesie: to była nauka i jazdy i ... pokory :)
-
Gość: noname, b8-atm.krak.tke.pl
2009/05/16 21:02:24
masz całkowicie fałszywą wiedzą na temat malucha - jaki obiekt kpin? teraz stare są rarytasem, nowsze nadal kupowane przez zwykłych ludzi.. jest maluch jest lans.. maluch nie zginie, a jazda nim jak jazda, normalka^^