| < Marzec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Zakładki:
1. Adres
2. Księga gości
3. Warszawa - fotoblogi
4. Warszawa w sieci
5. Inne miejscowości
6. Fotoblogi, fotostrony

*** 
Photorama's *** | Toplist

blogi

Photo Blogs - BlogCatalog Blog Directory

Stronę monitoruje stat24

Licznik liczy od 17.07.2007 r.

użytkownicy, wizyty, odsłony


czwartek, 21 maja 2009

dwie panie

I podczas, gdy jedna z pań wciąż się wahała, druga odważnie skierowała ku słońcu swoje oblicze...

Prawda jest taka, że opalać można się zawsze i wszędzie. Zamiast na Kretę, można pojechać na Grochów, a zamiast szaleć na Majorce, można zażywać słonecznych kąpieli w Falenicy. Bo podstawą są przecież dobre chęci, a nie konkretna geograficzna lokalizacja :)

A jeśli nie ma słońca? To nie jest wielki problem, zawsze przecież można zgrillować swoją skórę w sposób sztuczny, korzystając z nowych siedmioletnich lamp i kolejnej super hiper megapromocji. Choć ja oczywiście rekomenduję wszystkim metody naturalne.

Lubicie się opalać?

PS. Te dwie panie zażywały kąpieli słonecznej w Al.Solidarności koło kina Femina.

08:02, warszawa78 , Ludzie
Link Komentarze (18) »
środa, 20 maja 2009

Puławska

Cóż tu pisać, widoczny na zdjęciu ursynowski odcinek ulicy Puławskiej to typowa szeroka wlotówka do Warszawy, w dni powszednie niemiłosiernie zakorkowana, w dni wolne przejezdna. Ot klasyka.

Tymczasem jednak wklejam zdjęcie, bo... lubię wiadukty i estakady. Tak po prostu. Lubię patrzeć na serpentyny i ślimaki i lubię też, jadąc po nich samochodem, oglądać z góry otaczający świat. To ostatnie robię oczywiście jako pasażer - żeby nie było, że jeżdżę nieostrożnie :)

Obecnie coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że budowa kolejnych wielopasmówek i estakad nie rozwiązuje problemów komunikacyjnych i znacznie sensowniej jest zbudować choćby linię tramwajową (tak, planowana jest taka linia do Piaseczna wzdłuż Puławskiej). A więc zaznaczam, że lubię estakady jedynie pod względem wizualnym, lekarstwem na komunikacyjne problemy one nie są i nie będą. Nie wszędzie też tego typu obiekty pasują, wpychanie ich do gęsto zabudowanych dzielnic to barbarzyństwo, ale na peryferyjnych terenach z ekstensywną zabudową wygląda to zupełnie nieźle. Tak, jak na załączonym obrazku :)

Widoczna na zdjęciu estakada umożliwia bezkolizyjny skręt z Puławskiej (od strony centrum) w ul.Witolda Pileckiego. Ale i tak na Ursynów najlepiej pojechać metrem, ot co...

13:39, warszawa78 , Ursynów
Link Komentarze (23) »

bar Atena

bar Atena - Praga-Południe

Niejeden z nas marzył z pewnością o wycieczce do słonecznej Hellady. Cóż jednak począć, gdy mamy pustki na koncie lub nie mamy czasu na taką eskapadę? To na szczęście nie jest żaden problem, cząstkę Grecji możemy przecież znaleźć w Warszawie.

Widoczny na zdjęciach kawałek Grecji znajduje się przy ul.Terespolskiej na pograniczu Grochowa i Kamionka. Antyczne kolumny, portowy gwar, niewielka plaża nad romantyczną zatoczką, tawerny z pyszną kuchnią, bizantyjskie kościoły, oliwkowe drzewa, wioski ukryte pośród wzgórz... Te wszystkie obrazy przychodzą mi na myśl, ilekroć widzę nasz warszawski kawałek Grecji.

No i sami powiedzcie, czy warto wydawać ciężko zarobione pieniądze na dalekie eskapady, gdy możemy przecież delektować się smakami i zapachami Hellady tu na miejscu?

Miłośnicy greckich klimatów, ulica Terespolska czeka na Was!

wtorek, 19 maja 2009

WKD Warszawa Raków

Warszawa Raków

Panie i panowie, bracia i siostry, towarzysze i towarzyszki, zapraszam Was dzisiaj na przystanek WKD Warszawa Raków.

Dobra, powiedzmy sobie szczerze, to miejsce nie jest szczególnie interesujące. Skoro jednak kiedyś postanowiłem, że pokażę tu na fotoblogu wszystkie warszawskie stacje i przystanki kolejowe (a WKD to też w pewnym sensie kolej, ale o tym za chwilę), to i na Raków przyszedł czas.

Przystanek Warszawa Raków leży sobie w dzielnicy Włochy pomiędzy Włochami "właściwymi" i Aleją Krakowską i choć miejsce wygląda na odludne, to w rzeczywistości z przystanku korzysta sporo pasażerów, bliskość wielu zakładów przemysłowych i punktów usługowych robi swoje. Na zdjęciach pasażerów niestety nie widać, bo właśnie wsiedli do widocznego na 1.zdjęciu pociągu, więc musicie mi uwierzyć na słowo :)

No właśnie, pociągi... Na wszelkich folderach reklamowych WKD zobaczycie nowoczesny wypasiony pojazd. Tak, fajny to on jest, z klimą i ogólnie bajerancki, ale jeździ taki dokłanie... jeden. Cała reszta to wciąż stare zabytkowe gruchoty, choć z wierzchu odmalowane - jeden z tych odmalowanych gruchotów widzicie 1.zdjęciu. Czyli reklama swoje, a życie swoje, tak czasem bywa.

A sama WKD? Skrót ten oznacza Warszawską Kolej Dojazdową. Ni to tramwaj, ni to pociąg, ot taka forma pośrednia (zresztą to nie jest specjalnie istotne, różnice między trammajami a koleją podmiejską powoli się zacierają, a w niektórych niemieckich miastach są wręcz pojazdy, które część trasy pokonują po torach tramwajowych a częśc po kolejowych). O historii i teraźniejszości WKD możecie szczegółowo przeczytać tutaj:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Warszawska_Kolej_Dojazdowa

Tu tylko niezorientowanym pokrótce wyjaśnię, że WKD wozi pasażerów z centrum Warszawy (konkretnie z okolic Dworca Centralnego) do podwarszawskich miejscowości takich jak Pruszków, Podkowa Leśna, Milanówek i Grodzisk Mazowiecki (plus okoliczne wioski leżące na trasie). W Podkowie Leśnej trasa się rozdziela i część składów jedzie do Milanówka a reszta pomyka do Grodziska. Ciekawostką jest, że na trasie kolejki leżą Tworki - dzielnica Pruszkowa znana z funkcjonującego tam dużego szpitala psychiatrycznego. "Powinni go/ją zamknąć w Tworkach!" - to zdanie chyba każdy warszawiak chociaż raz słyszał.

I to tyle o WKD i o przystanku Raków. O Tworkach nie będzie, bo to już poza Warszawą jest :)

15:15, warszawa78 , Kolej
Link Komentarze (23) »

Jelonki

O Jelonkach i o Polu Mokotowskim... Zacznijmy od Jelonek. Ten piękny bloczek stoi sobie przy ul.Synów Pułku na Jelonkach właśnie i jest blokiem całkowicie i totalnie typowym.

Czemu właśnie tak? Otóż przy ul.Synów Pułku stoi sporo bloków i wszystkie są dokładnie takie same, kropka w kropkę, okno w okno, żadnego zróżnicowania - no po prostu powtarzalność doskonała! To nawet na warszawskich PRL-owskich osiedlach jest ewenementem, bo zwykle nawet wśród stojących blisko siebie bloków pojawia się jakieś zróżnicowanie (formy, wysokości, długości itd.), a tu nic, zero. Tak, jakby ktoś na xero te bloki odbijał. A może to atak klonów?

Tak czy siak osiedle nie jest złe. Pomiędzy blokami zostawiono sporo przestrzeni, jest tam zieleń, są place zabaw... Obok wypatrzyłem też szkołę i tonące w drzewach przedszkole. Cóż za marnowanie cennej przestrzeni! Jak to dobrze, że współcześni deweloperzy, dzielnie wspierani przez władze miasta, nie pozwalają na takie marnotrawstwo. Cieszmy się, radujmy!

No dobra, żarty żartami, ale sprawa jest poważna, bo kolejne tereny zielone są zagrożone. Najpierw pojawił się chory pomysł (a w zasadzie pojawia się co jakiś czas, odgrzewany wielokrotnie niczym nieświeży kotlet), aby przeciąć Park Skaryszewski ulicą, a teraz jakiś cwaniaczek próbuje zabudować część Pola Mokotowskiego. Zobaczcie sami:

http://tinyurl.com/pole-mokotowskie

Na takie barbarzyństwo żaden szanujący się warszawiak nie powinien pozwolić. Dlatego proszę Was - wejdźcie na tę stronę:

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/0,99316,6612775.html

Jak już tam wejdziecie, wypełnijcie krótki formularz - w ten sposób podpiszecie się pod listem w obronie Pola Mokotowskiego. Zróbcie to, bardzo Was o to proszę.

Pamiętajmy - Warszawa nie jest właśnością różnej maści kombinatorów. Warszawa jest nasza, należy do nas, do mieszkańców. Dbajmy o nią zatem.

poniedziałek, 18 maja 2009

Depilować albo nie depilować - oto jest pytanie. Z tym depilacyjnym dylematem mierzyła się dziś jakaś pani w Al.Solidarności.

A panowie?

Ze względu na to, że mężczyźni mają o wiele bujniejsze owłosienie zabiegi depilacyjne trwają dłużej niż u kobiet. Do najczęściej depilowanych miejsc przez mężczyzn uważa się klatkę piersiową, głowę, okolice intymne oraz pachy. Do depilowania klatki piersiowej używane są maszynki do golenia oraz plastry z woskiem. Golenie włosów na głowie daje mężczyźnie szczególne poczucie świeżości i czystości.

Powyższe herezje przyczytałem tutaj:

http://depilacjawoskiem.com.pl/depilacja-mezczyzn

Nie, to nie dla mnie. Zostawmy tę przyjemność kobietom.

20:27, warszawa78 , Ludzie
Link Komentarze (24) »

Warszawa - Marriott

O starym poczciwym Mariottcie rozpisywałem się już kiedyś, dzisiaj wklejam po prostu zdjęcie. Tak prezentuje się Marriott w chwili, gdy kolejny dzień odchodzi powoli do przeszłości, by ustąpić miejsca kolejnej nocy.

A, właśnie przypomniał mi się ogromny Pewex, który tam kiedyś funkcjonował i ogromne nagromadzenie klocków Lego, na które co prawda w domu pieniędzy nie było, ale chociaż popatrzeć sobie mogłem. Zawsze coś :)

Pamiętacie jeszcze ten Pewex?

niedziela, 17 maja 2009

Gocław, ul.Fieldorfa

Kiedyś pisałem, że każdy ma taki Manhattan, na jaki zasługuje. Dziś pragnę dodać, że każdy ma tekie Beverly Hills, na jakie zasługuje.

Ale w sumie nie ma co narzekać. Mieliśmy być co prawda drugą Japonią, a potem drugą Irlandią, a zostaliśmy drugą Ameryką, ale też nie jest źle. W końcu Ameryka to fajny kraj.

Podoba Wam się warszawskie Beverly Hills, prawda? :)

Miejsce: Gocław, ul.Fieldorfa (dawniej Bieruta).

sobota, 16 maja 2009

warszawska praga

Taką oto fotkę na Pradze przy ul.Środkowej cyknąłem sobie.

Gdyby kogoś interesowało, to Środkowa w pełnej krasie wygląda tak:

http://warszawa78.blox.pl/2008/01/Praga-na-zimowo.html

Cóż, sypie się i pewnie jeszcze przez lata sypać się będzie. Są przecież inne priorytety, Euro2012 organizujemy. Zresztą po Euro też priorytety będą inne, takie życie.

A jednak szkoda...

09:12, warszawa78 , Praga
Link Komentarze (18) »
piątek, 15 maja 2009

Skorosze

Skorosze, dzielnica Ursus

Oprócz starych blokowisk mamy też w Warszawie blokowiska całkiem nowe, świeżutkie. Jednym z takich nowiutkich blokowisk są Skorosze.

Co tu ukrywać, blokowisko jest dokładnie takie samo, jak inne nowe blokowiska - czyli domy ogrodzone płotem (choć o dziwo trafiłem też na parę nieogrodzonych!), upakowane maksymalnie gęsto, do tego dochodzi układ drogowy całkowicie niedostosowany do obecnych potrzeb. Czyli mówiąc prościej, brakuje ulic. Gdy robiłem te dwa zdjęcia, za moimi polecami znajdowało się małe centrum handlowe. To teraz widzicie, jaki "wspaniały" jest dojazd i dojście z tego centrum do nowych bloków. No owszem, można objechać pół dzielnicy i dotrzeć tam naokoło, żaden problem. Ewentualnie kupić sobie terenówkę - też da radę. Dodatkową "atrakcją" osiedla jest mieszcząca się w pobliżu sortownia śmieci, z której na całą okolicę rozprzestrzeniają się szczury. Zresztą przeczytajcie sami:

http://www.wirtualna.warszawa.pl/w/071122/stada-szczur%C3%B3w-grasuj%C4%85-w-ursusie

Osiedle leży na samym krańcu Warszawy, w dzielnicy Ursus. Dzielnica ta chce uchodzić za "nowoczesną". Co to oznacza w praktyce? Otóż Ursus jest powszechnie kojarzony z fabryką traktórów, a obecnym władzom mocno się to nie podoba i chciałyby to zmienić.

Nie chcemy, by Ursus był kojarzony tylko z fabryką ciągników – twierdzą urzędnicy. Zapowiadają kampanię, która ma zmienić wizerunek dzielnicy.

Często jesteśmy postrzegani jako podwarszawska gmina produkująca traktory. A przecież Ursus to nowoczesna dzielnica Warszawy. Musimy o tym wszystkim przypomnieć – zaznacza wiceburmistrz Jolanta Dąbek.

Dlatego w kwietniu zacznie się kampania promująca nowy wizerunek Ursusa. Będą ulotki, plakaty, bannery ze zdjęciami nowoczesnych osiedli, placów zabaw, parków. Zostanie też ogłoszony konkurs na maskotkę dzielnicy i projekt rzeźby przedstawiającej niedźwiedzia, bo to on jest w herbie Ursusa. Do współpracy przyłączają się deweloperzy, m.in. budująca osiedle Skorosze firma Ebejot.

– Rzeźba ma stanąć właśnie na Skoroszach. Ale nie wiemy, czy będzie to miś koala czy groźny niedźwiedź. O tym zdecydują mieszkańcy – przyznaje Jarosław Jaczewski z Ebejot.

To część tekstu, całość znajdziecie tutaj:

http://www.zw.com.pl/artykul/226846,343879_Jesli_nie_traktor__to_co_.html

Cóż, każdy ma prawo leczyć swoje kompleksy i urzędnicy z Ursusa też je w taki a nie inny sposób leczą, tu mogę tylko życzyć powodzenia. Ale jednak nasuwa się tutaj oczywiste chyba pytanie - czy stojące na kupie bloki, biegające po osiedlach szczury i niewydolny układ komunikacyjny naprawdę świadczą o nowoczesności? Ja mam jednak poważne wątpliwości.

Nie, nie twierdzę, że dzielnica Ursus jest jako całość jakaś felerna. Wręcz przeciwnie, jest zupełnie niezła, ale to, co jest tu niezłe, a niekiedy wręcz wartościowe, zostało ukształtowane lata temu. Czasy współczesne to już niestety porażka.

Tak, mają o czym myśleć ursuskie władze...

Dlaczego warto podróżować? Z uwagi na edukację!

Nie od dziś wiadomo, że podróże kształcą. Podczas podróży można dowiedzieć się wielu interesjących rzeczy. Na przykład ja podczas ostatniej podróży do Rembertowa dowiedziałem się, dzięki informacji zamieszczonej na ul.Niedziałkowskiego, że 20% Niemców ma słowiańskie korzenie. W ten sposób oprócz wspomnień wyniosłem także z tej rembertowskiej ekspapady rzecz równie cenną - wiedzę.

Hmmm, a biorąc pod uwagę fakt, że pierwsze skrzypce w piłkarskiej reprezentacji Niemiec gra niejaki Podolski i gdzieś tam przewija się jeszcze jakiś Trochowski, to może faktycznie coś w tym jest? :)

czwartek, 14 maja 2009

Klasyczny widoczek - czy aby na pewno? Ja uważam, że tak!

Owszem, widok jest stosunkowo świeży, bo stację metra Plac Wilsona oddano do użytku dopiero w 2005 r., ale już dziś śmiało można pokusić się o stwierdzenie, że wejścia do metra usytuowane na samym placu to jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc na Żoliborzu. A zatem widoczek uznaję niniejszym za klasyczny i taki już pozostanie :)

I tylko szkoda, że wejścia do metra na stacjach położonych w centrum to cały czas tandetne plastikowe rury, z porządną architekturą nie mające nic wspólnego. Dobrze, że chociaż na Żoliborzu stanęli na wysokości zadania.

Bo Żoliborz to jednak jest dzielnica z klasą.

14:53, warszawa78 , Żoliborz
Link Komentarze (22) »