| < Marzec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Zakładki:
1. Adres
2. Księga gości
3. Warszawa - fotoblogi
4. Warszawa w sieci
5. Inne miejscowości
6. Fotoblogi, fotostrony

*** 
Photorama's *** | Toplist

blogi

Photo Blogs - BlogCatalog Blog Directory

Stronę monitoruje stat24

Licznik liczy od 17.07.2007 r.

użytkownicy, wizyty, odsłony


czwartek, 14 maja 2009

Powłóczywszy się po warszawskich peryferiach, trzeba czasem odpocząć i zatrzymać się w samiutkim centrum. Wczoraj przystanąłem sobie w Al.Jerozolimskich koło Dworca Śródmieście i kontemplowałem warszawskie niebo.

No i cóż, w tych pięknych okolicznościach przyrody nawet Pałac Kultury i Nauki im.Józefa Stalina jestem w stanie tolerować :)

środa, 13 maja 2009

Zachodnia część Szczęśliwic, ta położona na zachód od ul.Szczęśliwickiej, to tereny dosyć mocno absurdalne.

We wschodniej części, tej pomiędzy Grójecką a Szczęśliwicką, wszystko jest jeszcze normalnie i po bożemu. Są przedwojenne kamienice, są socrealistyczne budynki i PRL-owskie bloki. Jedne domy i ulice są ładniejsze, inne są brzydsze, ale jest jedna cecha wspólna - jest to normalne miasto, budynki nie są ogrodzone płotami, a ulice tworzą całkiem logiczną całość. Czyli jest może bez wzlotów, bez ochów i achów, ale pewne elementarne standardy są zachowane. No dobrze, a co mamy na zachód od Szczęśliwickiej?

Na zachód od Szczęśliwickiej mamy niestety urbanistyczny pasztet. Wszelkie patologie zabudowy z okresu 3. i 4.RP ujawniły się tu w pełni. Tam nic ze sobą nie współgra, nic do siebie nie pasuje. Sieć ulic jest niespójna i nielogiczna, domy rozrzucone są w sposób przypadkowy i gęsto upakowane na małych działeczkach, a każda z tych działeczek jest oczywiście odgrodzona płotem, przez co spacer przez te tereny to istna mordęga. Oprócz ogrodzonych domów mamy tam również nieużytki z jakimiś rozpadającymi się ruderami i mamy wielkie centrum handlowe Blue City zbudowane tuż pod nosem jakiegoś mini-osiedla (mieszkańcom współczuję widoku na ścianę tego molocha i na parking wielopoziomowy). Powiem szczerze i brutalnie - najlepiej by było, gdyby całą zachodnią część Szczęśliwic zburzyć, zaorać i zacząć tam budować wszystko od nowa. Budować z głową i według rozsądnego planu - tak jak przed wojną budowano Starą Ochotę i Żoliborz. Jasne, dziś nikt oczywiście niczego burzyć nie będzie, można zatem tylko rozłożyć ręce i porozpaczać.

Połaziłem tam trochę, po czym przekroczyłem ul.Szczęśliwicką i... Wejście między PRL-owskie domy i widok przedwojennych kamienic były uczuciem wspaniałym, cudownym. Wtedy zrozumiałem, że i zwykłą poczciwą normalność, pozbawioną przecież ochów i achów, trzeba czasem docenić.

Wielkiego fotoreportażu z zachodnich Szczęśliwic nie przedstawiam, nie lubię focić w takiej pasztetowej scenerii. Niech wystarczy to jedno zdjęcie.

15:09, warszawa78 , Ochota
Link Komentarze (28) »

Pańska

Od komuny do nowoczesności... Takie przekrojowe zdjęcie zrobiłem wczoraj na ul.Pańskiej.

Kiedyś, jeszcze za komuny, Pańska kojarzyła mi się z ulicą, na którą jeździ się, aby kupić (a raczej próbować kupić, bo w sklepach nie zawsze były) rzeczy do wyposażenia domu - jakieś krany, wanny, kafelki... Teraz to się zmieniło, po tego typu rzeczy jeździ się zupełnie gdzie indziej, ale takie skojarzenie w głowie mi pozostało. Zresztą parę sklepów z tego typu asortymentem jeszcze się na Pańskiej ostało. Być moze widoczny na zdjęciu Żuk, cudowne dziecko polskiej motoryzacji, przywiózł właśnie do jednego z tych sklepów świeżą porcję umywalek i kranów.

Wielu romantycznych kąpieli w wannie i jak najrzadziej przeciekających kranów życzy jednoosobowa załoga fotobloga!

10:07, warszawa78 , Wola
Link Komentarze (19) »
wtorek, 12 maja 2009

Praga, ul.Namyslowska

Namysłowska - bazar

bazar na Namysłowskiej - Praga-Północ

bazarek na Namysłowskiej

Na ulicy Namysłowskiej na Pradze istnieje sobie bazar. W godzinach rannych toczy się tam jakieś życie, ale kiedy dotarłem tam pewnego popołudnia, bazarek był kompletnie wymarły.

Nie wiem, dlaczego, ale fascynują mnie wymarłe bazary. Nie wymarłe hale, nie wymarłe fabryki, a bazary właśnie - i to mimo świadomości, że wymarcie jest tylko tymczasowe, bo przecież nastepnego dnia bazar znów zatętni życiem. A może właśnie z owej cykliczności, płynnego przechodzenia od stanu życia do stanu wymarcia i z powrotem, bierze się moja fascynacja? Kto wie... Bo przecież na tej samej zasadzie fascynują mnie wymarłe miejskie ulice - w dzień powszedni tłoczne i gwarne, lecz w sobotę lub niedzielę pies z kulawą nogą tam nie zajrzy. Jedną z takich ulic już zresztą na blogu pokazywałem.

Gdyby zaś kogoś interesowaly obiekty wymarłe nie tymczasowo, lecz na dobre, na amen, to polecam tę stronę:

http://www.opuszczone.com

Opuszczone hale, kopalnie, kościoły, wieżowce... Znajdziecie tam mnóstwo ciekawych zdjęć, miłośnicy gatunku nie powinni być zawiedzeni.

A tymczasem w USA zjawiskiem całkiem powszechnym sa wymarłe na amen, porzucone i niszczejące centra handlowe. Jak myślicie, które warszawskie centrum handlowe wymrze jako pierwsze? Bo co do tego, że któreś kiedyś wymrze, nie mam żadnych wątpliwości.

16:06, warszawa78 , Praga
Link Komentarze (17) »

Ursynów-Stokłosy

Stokłosy

Osiedle Stokłosy na Ursynowie jest blokowiskiem. Nie jest to jednak blokowisko typowe, gdyż oprócz bloków PRL-owskich spotkamy tam również dużą liczbą bloków całkiem nowych, współczesnych.

I tak się jakoś śmiesznie złożyło, że o ile bloki PRL-owskie są odsunięte od głównej ulicy osiedla i zarazem Ursynowa (Aleja Komisji Edukacji Narodowej, widoczna na 1.zdjęciu), o tyle bloki współczesne stoją dumnie i zwartą masą przy samej ulicy i możecie je podziwiać choćby na tych oto zdjęciach. Nie wiem, czemu w okresie PRL-u zostawiono wolne miejsce przy ulicy, być może docelowo myślano o jakiejś porządnej zabudowie, o charakterze reprezentacyjnym. Później komuna upadła, a realia kapitalizmu nieco zweryfikowaly pierwotne założenia (zakładając, że takie założenia w ogóle istniały), gdyż dziś przy ulicy, gdzie niedyś zostawiono puste miejsce, stoją bloki, w których nic reprezentacyjnego nie ma. Z drugiej strony nie ma też tragedii - budynki stojące przy ulicy nie są ogrodzone płotem, mieszczą w sobie sklepy i punkty usługowe. Czyli może nie jest rewelacyjnie, ale mogło być znacznie gorzej, więc nie rozpaczam, cieszę się z tego, co jest.

A swoją drogą, jak ta cała komuna upadła i na moim dawnym osiedlu (Wawrzyszew) zaczęto stawiać niskie 4-piętrowe budyneczki, to jako dziecko myślałem, że to już koniec epoki bloków. Dopiero jakiś czas później stało się dla mnie jasne, że to nie koniec, to tylko nowe otwarcie.

09:54, warszawa78 , Ursynów
Link Komentarze (26) »
poniedziałek, 11 maja 2009

Legia - vlepki

Na stacji kolejowej Warszawa Rembertów odkryłem te oto piękne vlepki, pozostawione tu zapewne przez kibiców z sąsiedniej dzielnicy Wesoła.

Jak widać na załączonym obrazku, współczesna vlepka to produkt zaawansowany technologicznie - porządny projekt graficzny, profesjonalny druk, piękne kolory... Jeśli chodzi o vlepki kibicowskie (bo takie mnie głównie interesują), to już chyba bezpowrotnie minęły czasy produkcji chałupniczej, kiedy to wytwarzało się proste czarno-białe vlepki, zwykle nieskomplikowane graficznie, na domowej drukarce, kupując uprzednio papier samoprzylepny. Sam trochę takich vlepek swojego czasu wyprodukowałem, aby rozsławiać imię naszej warszawskiej Legii. Teraz vlepki produkowane są w sposób przemysłowy - efekt jest piękny, co widac np. na prezentowanym przeze mnie zdjęciu, tylko dawnego romantyzmu trochę brak... Ale nie ma co rozpaczać, trzeba podążać z duchem czasów!

A skoro już o Legii mowa... No niestety, przegraliśmy mecz sezonu z Wisłą i marzenia o tytule mistrzowskim mocno się oddaliły. Teoretycznie jeszcze trzy kolejki zostaly do końca sezonu, niby jeszcze wszystko może się zdarzyć, ale... Ale czy drużyna, która gra po prostu słabo (mam na myśli Legię oczywiście) i nie potrafi gryźć trawy, kiedy sytuacja tego wymaga, zasługuje na mistrzostwo? Tu mam niestety bardzo poważne wątpliwości :(

Cóż, zobaczymy jak będzie...

Nowy Rembertów, Aleja Komandosów

Dzielnica Rembertów, dalekie przedmieście Warszawy, przecięta jest torami kolejowymi. To, co znajduje się na południowy wschód od torów i stacji kolejowej, jest określane jako Nowy Rembertów.

Nowy Rembertów to już peryferia pełną gębą. Znajdzie się tam trochę bloków (niewielkich zresztą, bardziej to bloczki niż bloki), ale zdecydowanie dominują niziutkie kamieniczki (takie, jak widoczne na zdjęciu) oraz domy jednorodzinne, w tym bardzo wiele domów wyglądających na przedwojenne. Nie wiem, jak wygląda Nowy Rembertów w dzień powszedni, ale w sobotę było tam dosyć sennie, jedynie paru tubylców popijało pod chmurką piwko, a jeden obciągał tanie wino z gwinta. No i jeszcze rowerzyści byli, jako że okolica obfituje w lasy i szlaki rowerowe. Generalnie sielanka.

Zdjęcie przedstawia Aleję Komandosów, główną ulicę Nowego Rembertowa. Piękna to nazwa, nawiązująca do wojskowych tradycji całej dzielnicy.

A może ci alkoholizujący się panowie to dawni komandosi, wspominający przy piwie i winie dawne dobre czasy, niesamowite szturmy i udane akcje? Kto wie...

niedziela, 10 maja 2009

restauracja

Na Ursynowie przy ul.Romera wypatrzyłem wczoraj nową restaurację.

Nie powiem, lokal od razu mi się spodobał. Niezobowiązujący wystrój, swobodna atmosfera, sprawna obsługa kelnerska, wegetariańska kuchnia wpisująca się w kanony zdrowego żywienia... Dodatkowym atutem miejsca jest również możliwość zakupu dań na wynos. I jak widać na załączonym obrazku, restauracja cieszy się sporym powodzeniem wśród warszawiaków. Mam nadzieję, że i krytycy kulinarni dostrzegą ją wkrótce i wystawią jej pozytywne recenzje w którejś z tzw. opiniotwórczych gazet. A może nawet sam Robert Makłowicz zrobi o niej reportaż?

Ogólnie zresztą oferta kulinarna w Warszawie jest coraz bogatsza, między innymi właśnie dzięki takim kameralnym restauracyjkom wyrastającym tu i ówdzie jak grzyby po deszczu. Oby tak dalej!

Jedliście kiedyś w tej restauracji?

sobota, 09 maja 2009

Praga-Północ

Na ulicy Letniej, na samym krańcu Pragi (w pobliżu Ronda Żaba), stoi sobie radośnie taki oto wąziutki domek.

Domek miał zresztą kiedyś sąsiadów, ci jednak zniknęli podczas dziejowej zawieruchy i został tylko on. Ciężko mi powiedzieć, czy o zniknięcie sąsiadów zatroszczyli się jeszcze Niemcy, czy też wyparowali oni dopiero w czasach Polski komunistycznej, gdy wszystkie siły zostały wykorzystane na umacnianie frontu walki o realizację Planu 6-Letniego oraz na kampanię przeciwko stonce ziemniaczanej zrzuconej przez amerykańskich dywersanów i nikt do starych kamienic nie miał głowy. Zresztą do dziś nikt nie ma do nich głowy, ale to już temat na inną notkę.

A więc został tylko ten domek. Sam jeden... A tuż obok jest stara piekarnia, gdyby to kogoś interesowało.

09:05, warszawa78 , Praga
Link Komentarze (31) »
piątek, 08 maja 2009

brzuch

Stefan Starzyński chciał, aby Warszawa była wielka. Dziś stoi sobie na Placu Bankowym i podziwia wielkie brzuchy warszawiaków.

No dobra, sam się chyba muszę poodchudzać, bo jeszcze ktoś mi kiedyś podobną fotę strzeli... A zatem pijmy piwo, wypijmy za odchudzanie! :)

18:38, warszawa78 , Ludzie
Link Komentarze (30) »

socrealizm - Warszawa, ul.Chłodna

O Chłodnej, niegdyś pięknej reprezentacyjnej ulicy, pisałem już kilka razy. I już nie raz zdarzyło mi się wspomnieć w owych notkach, iż w miejsce dawnych pięknych kamienic zbudowano po wojnie socrealistyczne budynki oraz PRL-owskie bloki.

Bloki sobie teraz odpuszczę, zresztą strata niewielka, bo są one paskudne i przez to niewarte uwagi. No chyba, żebym chciał popełnić turpistyczny wpis, co mi się czasem zdarza, ale dzisiaj akurat nie mam na to ochoty. A więc nie będzie o blokach, dziś prezentuję jeden z budynków socrealistycznych.

No dobrze, a co tu stało przed wojną? Otóż wyglądało to mniej więcej tak:

http://www.warszawa1939.pl/index.php?r1=chlodna_16&r3=9

I cóż mogę dodać, ten socrealizm niby nie jest zły, ale jakoś tak łza się w oku kręci, gdy patrzę na przedwojenne zdjęcia Warszawy...

A Wam co się bardziej podoba? Stan przedwojenny czy obecny?

czwartek, 07 maja 2009

Warszawa

To miejsce, skrzyżowanie Al.Jerozolimskich i Marszałkowskiej, przed wojną wyglądało zupełnie inaczej. Nieskończenie lepiej.

Popatrzymy na zdjęcia z października 1939 r.:

http://www.warszawa1939.pl/strona.php?kod=wiedenski_g

Owszem, widać tu wojenne zniszczenia, jeszcze z Kampanii Wrześnowej, ale widać też najważniejsze - w tym miejscu biegły normalne miejskie ulice, przy których stały normalne budynki.

A dziś? Dziś zamiast normalnych budynków mamy różne koszmarki (największy widzicie na zdjęciu), zamiast normalnych ulic mamy tzw. arterie (czyli po prostu ścieki komunikacyjne) a zamiast normalnych przejść dla pieszych mamy przejścia podziemne i płoty. Skrzyżowanie Al.Jerozolimskich i Marszałkowskiej jest dla mnie jednym z symboli upadku miasta. Tu już nie ma salonu, tu jest co najwyżej szalet.

Co dalej? Koszmarki prędko nie znikną, dawne gmachy i kamienice nagle z powrotem nie wyrosną, więc chociaż ratujmy, co się da. Jest moim marzeniem, aby w tym miejscu powstało normalne skrzyżowanie zamiast wielkiego ronda, z normalnymi przejściami dla pieszych. Nie twiedzę, że istniejące obecnie w tym miejscu przjeście podziemne należy od razu zasypać - jeśli ktoś lubi rozkoszować się zapachem spalonej zapiekanki lub aromatem starego oleju, to niech korzysta sobie z przejścia podziemnego do woli, ale przynajmniej reszta normalnych ludzi będzie chodzić po normalnej "zebrze". Z czasem zresztą będzie można to przejście podziemne zlikwidować, gdy okaże się, że jednak praktycznie wszyscy, nawet niegdysiejsi obrońcy przejścia podziemnego, wolą w swoich codziennych wędrówkach zwykłą "zebrę".

Tym razem nie pytam Was o to, co sądzicie na temat odtworzenia normalnego skrzyżowania i normalnych przejść dla pieszych w tym miejscu, albowiem jestem całkowicie przekonany o swojej racji i uważam, że moje zdanie jest tu zdaniem jedynie słusznym. Zresztą ja generalnie uważam, że wszelkie poglądy dzielą się na moje własne i błędne.

Z tym akurat się zgadzacie, prawda? :)