| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
1. Adres
2. Księga gości
3. Warszawa - fotoblogi
4. Warszawa w sieci
5. Inne miejscowości
6. Fotoblogi, fotostrony

*** 
Photorama's *** | Toplist

blogi

Photo Blogs - BlogCatalog Blog Directory

Stronę monitoruje stat24

Licznik liczy od 17.07.2007 r.

użytkownicy, wizyty, odsłony


Socrealizm

poniedziałek, 15 czerwca 2009

Grand Hotel

Hotel Grand zbudowano w schyłkowym okresie polskiego socrealizmu, w latach 1954-58.

Na wstępie warto zaznaczyć, że obecnie oficjalna nazwa hotelu to "Hotel Mercure Grand", jest to skutek przejęcia obiektu przez jedną z hotelarskich sieci. Ja jednak posługiwał się będę w tej notce nazwą tradycyjną, znacznie lepiej rozpoznawalną przez warszawiaków.

Grand Hotel zbudowano przy ul.Kruczej, w samym sercu "socrealistycznego city", rządowej dzielnicy pełnej monumentalnych ministerialnych gmachów, wzniesionej tuż po wojnie. Początkowo mieli tam pomieszkiwać ludzie przyjeżdżający w delegację do któregoś z licznych ministerstw, ale bardzo szybko Grand Hotel stał się zwykłym hotelem turystycznym.

A dziś? Dziś hotel działa, ma się dobrze i cieszy odnowioną elewacją.

Co tu ukrywać, lubię socrealizm!

piątek, 08 maja 2009

socrealizm - Warszawa, ul.Chłodna

O Chłodnej, niegdyś pięknej reprezentacyjnej ulicy, pisałem już kilka razy. I już nie raz zdarzyło mi się wspomnieć w owych notkach, iż w miejsce dawnych pięknych kamienic zbudowano po wojnie socrealistyczne budynki oraz PRL-owskie bloki.

Bloki sobie teraz odpuszczę, zresztą strata niewielka, bo są one paskudne i przez to niewarte uwagi. No chyba, żebym chciał popełnić turpistyczny wpis, co mi się czasem zdarza, ale dzisiaj akurat nie mam na to ochoty. A więc nie będzie o blokach, dziś prezentuję jeden z budynków socrealistycznych.

No dobrze, a co tu stało przed wojną? Otóż wyglądało to mniej więcej tak:

http://www.warszawa1939.pl/index.php?r1=chlodna_16&r3=9

I cóż mogę dodać, ten socrealizm niby nie jest zły, ale jakoś tak łza się w oku kręci, gdy patrzę na przedwojenne zdjęcia Warszawy...

A Wam co się bardziej podoba? Stan przedwojenny czy obecny?

środa, 04 marca 2009

socrealizm warszawski - Bielany, ul.Żeromskiego

Swojego czasu, wspominając o socrealistycznej architekturze na Bielanach, napisałem coś takiego:

[...] na Bielanach natomiast tego typu budownictwo skupiło się przede wszystkim wzdłuż opisywanej już przeze mnie ulicy Kasprowicza, choć i na ulicach sąsiednich, np. przy Żeromskiego i Przybyszewskiego, da się to i owo znaleźć.

Żeromskiego i Przybyszewskiego... Socrealistyczne budynki z ulicy Przybyszewskiego całkiem niedawno pokazywałem, dziś zatem kolej na Żeromskiego. Tu od razu warto wspomnieć, że z uwagi na peryferyjne usytuowanie Bielan miejscowa socrealistyczna zabudowa różni się dosyć mocno od tego, co widzimy w centrum Warszawy lub choćby w części Muranowa. Budynki bielańskie są znacznie mniejsze, skoromniejsze, pozbawione wielu detali. Podobne zjawisko występuje zresztą również na peryferyjnie położonym Grochowie, tam również budowano niżej i skromniej. Oto, co na ten temat mówią sami architekci z tamtych lat:

Otrzymanie przez nas w 1951 r. zlecenie na kompleksowe opracowanie projektu Bielan 1 zdecydowało, że odtąd podstawową dziedziną naszej działalności projektowej stało się budownictwo mieszkaniowe, szeroko rozumiane, od koncepcji urbanistycznej osiedla po detal architektoniczny budynku. Nastąpiło to w czasie pełnego obowiązywania tzw. socrealizmu, który rozpoczął się w 1948 r. Krajową Partyjną Naradą Architektów, a zakończył Krajową Naradą Architektów, zorganizowaną przez SARP w 1956 r. Nas dotknął w stosunkowo niewielkim stopniu, bo nie zajmowaliśmy się już wówczas projektowaniem obiektów o znaczeniu prestiżowym dla ustroju. Mimo to w projektach zabudowy wzdłuż głównych ulic Bielan: Alei Zjednoczenia i Kasprowicza musieliśmy się częściowo do jego zasad dostosować. Inaczej po prostu projekty nie zostałyby zatwierdzone. Staraliśmy się stosować formy możliwie proste, o niewielkiej skali, nawiązujące do warszawskiego klasycyzmu. Nasze rozwiązania zostały przez władze zatwierdzające uznane za „skromne, ale na Bielanach, ze względu na ich peryferyjne usytuowanie dopuszczalne”.

Warto zresztą przeczytać cały artykuł mówiący o architekturze i atmosferze tamtych czasów, znajdziecie go tutaj:

http://tinyurl.com/architektura-socrealizm

A dziś? Dzisiaj ta zabudowa może nie rzuca na kolana, ale twierdzę, że może się podobać. Ktoś kiedyś napisał, że "socrealizm dobrze się starzeje" i ja te słowa mogę w pełni potwierdzić. Ciekawe natomiast, jak będą się starzeć wznoszone obecnie bloczydła oraz osiedla za siedmioma płotami. Czas pokaże...

czwartek, 06 listopada 2008

Warszawa - Plac Konstytucji

Był taki okres, że w Polsce rządzili komuniści. A komuniści mieli to do siebie, ze uwielbiali radosną twórczość.

W ramach swojej radosnej twórczości komuniści chcieli stworzyć "nowego człowieka", a z Polaków uczynić "społeczeństwo socjalistyczne". A co miało być stolicą Polski? Oczywiście "nowa socjalistyczna Warszawa".

Na powitanie budowy socjalistycznego miasta

Z asfaltu i woli wytrwałej
Będzie szerokość ulic.
Z cegieł i dumnej odwagi
Będzie wysokość budynków.
Z żelaza i świadomości
Powstaną przęsła mostów.
Z nadziei będzie drzew zieleń
Z radości - świeża biel tynku.

Miasto socjalistyczne -
Miasto dobrego losu.
Bez przedmieść i bez zaułków.
W przyjaźni z każdym człowiekiem.
Najmłodsze z miast, które mamy.
Najstarsze z miast, które będą.
Najmłodsze na jutro bliskie.
Najstarsze na jutro dalekie.

Kto napisał ten wiersz? Niejaka Wisława Szymborska. Tak, ta sama, która ileś lat później otrzymała literacką Nagrodę Nobla. Też fajnie! To teraz spójrzmy, jaki los chciano zgotować Warszawie:

http://www.spotkania.pl/sources/pdf/9_2006_s3-8.pdf

Przeczytajcie, bo warto! Są też odpowiednie ilustracje, od których aż ciarki człowieka przechodzą oraz ciekawe cytaty, np.

Rozwój architektury socjalistycznego realizmu nie był procesem pokojowym, lecz odbywał się w nieustannej i konsekwentnej walce, zmierzającej do całkowitego wyrzucenia przeżytków formalistycznej burżuazyjnej architektury. Walka o socjalistyczny realizm stanowi rdzeń radzieckiej estetyki.

Autorem powyższego bełkotu jest jakiś sowiecki architekt, niejaki Capenko (ciekawe nazwisko swoją drogą). W tekście, który podlinkowałem, można znaleźć też liczne "mądrości" towarzysza Bolesława Bieruta.

W naszej Warszawie komuniści ochoczo podjęli dzieło zniszczenia, usuwając jako "przeżytek" to, czego nie zdążyli zburzyć hitlerowcy. I tak zamiast pięknych kamienic mamy dziś Pałac Kultury i wielkie pole wokół. Podobny los miał czekać Śródmieście Południowe - zniknąć miały przedwojenne kamienice, zamiast nich powstać miała wielka socrealistyczna dzielnica, tzw. MDM (Marszałkowska Dzielnica Mieszkaniowa). W międzyczasie skończyły się jednak fundusze, realizację zobrodniczego planu przerwano i dzięki temu znaczna większość zabytkowych kamienic cieszy nasze oko do dziś. A co zrealizować zdołano? Otóż powstało centrum planowanej dzielnicy czyli Plac Konstytucji oraz trochę socrealistycznych gmachów w sąsiednich ulicach. Całość zbudowano w latach 1950-52 i na tym na szczęście poprzestano.

Jak już kiedyś pisałem, nazwa Plac Konstytucji nie miała upamiętniać Konstytucji 3.Maja, jak wielu błędnie sądzi, lecz konstytucję stalinowską, uchwaloną 22 lipca 1952 r.

Zdjęcia Placu Konstytucji raz i drugi pokazywałem. To, co teraz widzicie, traktować zatem należy jedynie jako uzupełnienie tamtych fotografii.

Pisałem na tym blogu wiele razy, ze lubię socrealistyczną architekturę. Podtrzymuję to stwierdzenie - ona naprawdę może się podobać! I tylko żal serce ściska, że tworzono ją w miejscu, gdzie wcześniej coś stało, że celowo burzono stare, aby mogło powstać nowe. Gdyby powstawała ona na terenach dziewicznych, na łąkach Białołęki i polach za Gocławiem, nie obraziłbym się. Ale powstała "zamiast" a nie "oprócz" i to jest przykre.

Tak, podoba mi się Plac Konstytucji, nie ukrywam. Ale mimo to cieszę się przeogromnie, że tuż obok, zamiast kolejnych socrealistycznych gmachów, dalej stoją 19-wieczne kamienice. Dzięki Bogu...

poniedziałek, 20 października 2008

robotnik

I tak oto mój blog stał się fotograficzną wizytówką serwisu Blox.pl. Właściwy blog znalazł się na właściwym miejscu.

Początki były w sumie trudne. Najpierw było pewne Gazetowe fotoforum, z którego admini ukradli moje zdjęcia. Później było kasowanie moich postów i blokowanie moich nicków, bo miałem czelność głośno protestować. Forum się skończyło, założyłem tego bloga. Też szło ciężko, nikt nigdy tego bloga na Gazetowych stronach nie polecił. Ale może nie powinienem się czepiać, pewnie był za kiepski :)

Nie zamierzam jednak zabiegać o łaskę łasych na pochlebstwa osobników z ulicy Czerstwej (oops, Czerskiej oczywiście), to zupełnie nie w moim stylu. Dla mnie najważniejszy był, jest i będzie czytelnik. Nie Bloxowe promocje, nie podpisanie lojalki (to się teraz Syndykat nazywa), ale czytelnik właśnie. Każda wizyta na moim blogu jest dla mnie najcenniejszą nagrodą za moją blogową pracę. Z całego serca dziękuję Wam za to, że tu zaglądacie.

Ale skoro już mój blogasek stał się fotograficzną wizytówką tego całego Bloxa, to może nie ma już sensu boczyć się na siebie nawzajem? Zamiast boczenia się, drodzy admini mają teraz niepowtarzalną okazję pochwalenia się moim blogiem urbi et orbi. Na przykład jeśli znów pojadą na jakąś kolejną Bardzo Mądrą Konferencję, gdzie ględzi się o internecie (w tym o blogaskach oczywiście) i ktoś zagadnie ich "A jak tam u Was fotoblogi?" lub "A o Warszawie też u Was piszą?", to mogą śmiało pochwalić się moim blogiem jako reprezentantem platformy Blox.pl. Nie muszą się przy tym okrutnie krzywić, jakby łykali gorzkie piguły, lecz powinni się od ucha do ucha uśmiechać. Przecież chyba uczono ich w tej Agorze ładnego wystudiowanego uśmiechu? Drodzy admini, chcę widzieć Wasze uśmiechy, chcę się nimi rozkoszować :)

Wspiąłem się dziś na 1.miejsce w rankingu Bloxowych fotoblogów. I tu warto wyjaśnić, że zwykle w tych wszystkch Bloxowych rankingach brylują blogi w ten czy inny sposób wspierane przez Agorę, linkowane w jej licznych serwisach - Gazeta.pl, Sport.pl, Groszki pl... Nawet na Plotku linkują, a jakże. Dlatego często miejsce jakiegoś bloga w rankingu jest takie a nie inne, bo jakiś admin tak chchiał. Ja tymczasem wspiąłem się w kategorii "Fotoblogi" nie dlatego, że chciał tak jakiś koleś z Czerskiej. Wspiąłem się na 1.miejsce, bo ja tak chciałem. Dokonał się triumf woli. Mojej woli.

I niech każdy bloger z Bloxa sobie zapamięta - nie trzeba podlizywać się adminom i nie trzeba podpisywać lojalek. Można inaczej, trzeba tylko chcieć.

W tym miejscu ktoś być może zechce zapytać, czemu przywiązuję taką wagę do tych rankingów. Cóż, w normalnych okolicznościach pewnie nie zależałoby mi na rankingowych lokatach aż tak bardzo. Rzecz jednak w tym, że okoliczności mojej "współpracy" z administracją portalu Gazeta.pl nigdy normalne nie były. Mówiąc prościej, mam paru ludziom i ich przydupasom coś do udowodnienia.

PS. Widoczna na zdjęciu socrealistyczna rzeźba stoi tuż przy Placu Konstytucji (też socrealistycznym oczywiście), obok jest kilka podobnych rzeźb. Nie powiem, podobają mi się, są świetnym świadectwem pewnej epoki. Turyści też je lubią, całkiem chętnie robią sobie przy nich zdjęcia. Spójrzcie na tego gościa, toż to triumf woli w formie czystej. Kosztem ogromnego wysiłku wyfedrował swoje "na kopalni", wyrobił 612% normy, a teraz stoi prężnie i czuje dumę ze swoich osiągnięć. Cóż, ja swoje wyblogowałem, to teraz też mogę być dumny, prawda? :)

niedziela, 28 września 2008

socrealizm - bielany, ul.kasprowicza

Nie od dziś wiadomo, że mam jakąś dziwną słabość do architektury socrealistycznej. Ale czy jest to zła architektura? Nie wydaje mi się gorsza od przedwojennego modermizmu, a typowe budownictwo PRL-u (mam na myśli bloki i pawilony) zdecydowanie przewyższa.

Przykłady socrealistycznej architektury można spotkać w wielu dzielnicach Warszawy. Czasem są to całe osiedla (tak jak wokół Placu Hallera na Pradze), na Bielanach natomiast tego typu budownictwo skupiło się przede wszystkim wzdłuż opisywanej już przeze mnie ulicy Kasprowicza, choć i na ulicach sąsiednich, np. przy Żeromskiego i Przybyszewskiego, da się to i owo znaleźć.

Zresztą ul.Kasprowicza to ogólnie całkiem dobre miejsce do mieszkania. Już niedługo pojedzie tam metro, w pobliżu są urokliwe uliczki z zabudową jednorodzinną (ot np. taka Cegłowska), idealny na spacery lasek (tzw. Lasek Lindego), sklepów też raczej nie brakuje. Czyli da się żyć :)

A czy Wam podoba się socrealizm? Nie pamiętam, czy już Was kiedyś o to nie pytałem, ale na wszelki wypadek pytam jeszcze raz :)

wtorek, 15 lipca 2008

Plac Konstytucji

Dziś już mało kto pamięta, że widoczny na zdjęciu Plac Konstytucji nie bierze bynajmniej swojej nazwy od Konstytucji 3.Maja (a tak się często sądzi), lecz od konstytucji stalinowskiej, uchwalonej 22 lipca 1952 r.

Plac Konstytucji był swojego czasu ważnym elementem "nowego socjalistycznego miasta", jakim miała stać się Warszawa. Dookoła planowano wyburzyć ocalałe z wojennej pożogi kamienice i zastąpić je socrealistycznymi gmachami, ale na szczęście w międzyczasie skończyły się fundusze i dzięki temu piękne kamienice Śródmieścia Południowego możemy podziwiać do dziś. Choć muszę przyznać, że zabudowę socrealistyczną samą w sobie lubię i o Placu Konstytucji, abstrahując od jego genezy i ideologicznych założeń, zdanie mam całkiem dobre.

A dziś zamiast "nowej socjalistycznej Warszawy" mamy na Placu Konstytucji normalne kapitalistyczne reklamy. Czyż to nie piękne? Historia bywa jednak przewrotna :)

sobota, 10 maja 2008

socrealizm - warszawski Muranów

Dawno nie było na fotoblogu nic o socrealiźmie, więc będzie dzisiaj. Tak wygląda róg Al.Jana Pawła II i ul.Dzielnej na warszawskim Muranowie. Nie jest to moja pierwsza wizyta w tym rejonie, najbliższe sąsiedztwo tego miejsca już raz i drugi pokazywałem.

Ogólnie rzecz biorąc, większa część zabudowy Muranowa pochodzi z 1949-56 (stąd ten muranowski socreal), resztę zbudowano jeszcze w czasach towarzysza Gomułki, co niestety widać, a to i owo dorzucono w czasach współczesnych. Całą barwną historię tego miejsca (w tym jego architektury przedwojennej i powojennej) znajdziecie tutaj:

http://warszawa.wikia.com/wiki/Historia_Muranowa

Przed wojną... Przed wojną Muranów zamieszkiwali głównie Żydzi, w czasie wojny obszar ten wchodził w skład warszawskiego getta, a po jego likwidacji całą praktycznie zabudowę Niemcy zrównali z ziemią. Te kilka słów w żaden sposób nie odda tego, co tam się wydarzyło, znacznie więcej powie to jedno zdjęcie:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Warsaw_Ghetto_destroyed_by_German_forces%2C_1945.jpg

Czy dziś potrafimy sobie wyobrazić, że ponad 60 lat temu tak wyglądała część naszego miasta? Ja nie potrafię...

wtorek, 26 lutego 2008

.

W architekturze występują różnego rodzaju arkady, także socrealistyczne. Te widoczne na zdjęciu stoją sobie na Marszałkowskiej, między Placem Konstytucji a Placem Zbawiciela.

A ten sklep "Pod Arkadami"... Pamiętam, że mieli tam naprawdę duży wybór koszul i innych tego typu rzeczy, dobrze się tam robiło zakupy. Ale od dawna tam nie byłem. Cóż, centra handlowe wygrały, także u mnie. A może jednak trochę szkoda?

środa, 20 lutego 2008

.

Widoczny na zdjęciu budynek, obecnie centrum bankowo-finansowe, a w latach 1991-2000 siedziba Giełdy Papierów Wartościowych, był kiedyś znany jako Dom Partii. Tej samej jedynie słusznej partii, która przez lata trzymała nasz kraj pod butem, a która w 1990 roku dokonała w końcu swojego nędzego żywota. Nie, nie chcę tutaj zbyt mocno zagłębiać się w politykę, nie taka jest tematyka tego bloga, ale cieszę się niezmiernie, że po tamtych paskudnych czasach pozostało już tylko wspomnienie. Ale nawet w mojej rodzinie jest wielu takich, którzy mają na temat tamtych czasów zdanie zupełnie odmienne. Mój ojciec, dziadek, babcia, wujek... Nie mam o to do nich zbyt wielkich pretensji - jest to tylko kolejny dowód na to, jak skomplikowane były nasze polskie losy, jak różne były życiowe wybory i ich powody...

Chociaż tak między Bogiem a prawdą, to jak spojrzymy obiektywnie np. na rozwój budownictwa po 2.wojnie światowej, to wychodzi na to, że największym budowniczym polskich miast i dróg w latach 1945-2008 był nie kto inny jak towarzysz Edward Gierek. Stety czy niestety, ale tak jest. OK, gość miał do dyspozycji zachodnie kredyty, ale my też mamy obecnie kasę z Zachodu w postaci pieniędzy unijnych i znacznie lepiej rozwiniętą gospodarkę, a dróg nie przybywa. Może by tak ożywić towarzysza Gierka i uczynić go ministrem infrastruktury?

Wracając do samego gmachu... Budynek powstał w latach 1948-1952, budowę sfinansowało polskie społeczeństwo, wykupując tzw. cegiełki na jego budowę, ot sami zobaczcie:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Cegielka_na_Dom_Partii.jpg

Być może znaleźli się tacy, którzy wykupili owe cegiełki dobrowolnie, faktycznie jednak ludzi do ich zakupu po prostu zmuszano. A możliwości nacisku były podówczas szerokie...

Sama architektura budynku nie jest moim zdaniem zła. Ale ja w ogóle lubię socrealizm, lubię ten typ architektury i potrafię na nią spojrzeć w oderwaniu od historycznych skojarzeń i powiązań. Jest natomiast piękną sprawą, że gmach, w którym nadzorowano niegdyś budowę komunizmu i zwalczanie kapitalizmu, dziś jest siedzibą instytucji typowo kapitalistycznych. Tak oto dokonał sie triumf normalności i zdrowego rozsądku nad chorą ideologią. A do tego ta palma obok, nadająca nieco groteskowości miejscu, gdzie kiedyś nadęci i surowi mówcy wygłaszali z mównicy swe groźne slogany...

Czyli jest dobrze! Ale tego Gierka to może by tak jednak ożywić? :)

wtorek, 29 stycznia 2008

.

Jak już wielokrotnie pisałem, lubię ten nasz warszawski socrealizm. Zdaję sobie oczywiście sprawę, w jakich politycznych realiach ta architektura powstawała, ale jeśli choć na chwilę oderwiemy się od tych realiów, to okaże się, że z samą architekturą naprawdę nie jest źle. Jakże na plus różnią się te socrealistyczne budynki od ponurych wytworów siermiężnej gomułszczyzny, które przyszły niedługo później.

Socrealizm ma to do siebie, że lubi godną oprawę, lubi słońce. Wtedy potrafi zaświecić dla nas pełnym blaskiem. Trochę tego słońca udało mi się złapać wczoraj na rogu Al.Jana Pawła II i Nowolipek.

Ech, gdyby jeszcze ten billboard w końcu zdjęli z budynku...

czwartek, 04 października 2007

.

Chłodna, róg Al.Jana Pawła II. Ten fragment Warszawy dosyć intensywnie potraktowano socrealistyczną zabudową i jak dla mnie jest OK. Kiedyś codziennie mijałem to miejsce w drodze z domu do liceum i to chyba właśnie wtedy socrealistyczna architektura zaczęła mi się podobać.

Tak, wiem, Wam się nie podoba :)

 
1 , 2