| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
1. Adres
2. Księga gości
3. Warszawa - fotoblogi
4. Warszawa w sieci
5. Inne miejscowości
6. Fotoblogi, fotostrony

*** 
Photorama's *** | Toplist

blogi

Photo Blogs - BlogCatalog Blog Directory

Stronę monitoruje stat24

Licznik liczy od 17.07.2007 r.

użytkownicy, wizyty, odsłony


Śródmieście

niedziela, 24 maja 2009

Biblioteka Uniwersytecka

Bardzo długo przymierzałem się do sfotografowania biblioteki uniwersyteckiej. Zawsze coś przeszkadzało - a to pogoda zła, a to światło nie takie... No i proszę, kilka dni temu wreszcie się udało!

Cóż mogę rzec więcej, pozdrawiam wszystkich kujonów i moli książkowych :)

I na koniec wiadomość radosna - rozbierają straszący przez lata koszmarny pawilon koło BUW-u, w którym kiedyś podobno mieściła się studencka stołówka, a ostatnio sklep z dywanami i czymś tam jeszcze. Teraz ma powstać tam nowy budynek dla wydziałów Lingwistyki Stosowanej i Neofilologii. Niestety powstanie nieprędko, bo póki co brakuje kasy na inwestycję, ale kiedyś tam powstanie, kasę się prędzej czy później uciuła. Szczegóły i wizualizacja budynku tutaj:

http://www.bryla.pl/bryla/1,85301,6599044,Instytut_Lingwistyki_jeszcze_poczeka.html

A na razie tak trochę swojsko tu jest.

czwartek, 14 maja 2009

Powłóczywszy się po warszawskich peryferiach, trzeba czasem odpocząć i zatrzymać się w samiutkim centrum. Wczoraj przystanąłem sobie w Al.Jerozolimskich koło Dworca Śródmieście i kontemplowałem warszawskie niebo.

No i cóż, w tych pięknych okolicznościach przyrody nawet Pałac Kultury i Nauki im.Józefa Stalina jestem w stanie tolerować :)

czwartek, 07 maja 2009

Warszawa

To miejsce, skrzyżowanie Al.Jerozolimskich i Marszałkowskiej, przed wojną wyglądało zupełnie inaczej. Nieskończenie lepiej.

Popatrzymy na zdjęcia z października 1939 r.:

http://www.warszawa1939.pl/strona.php?kod=wiedenski_g

Owszem, widać tu wojenne zniszczenia, jeszcze z Kampanii Wrześnowej, ale widać też najważniejsze - w tym miejscu biegły normalne miejskie ulice, przy których stały normalne budynki.

A dziś? Dziś zamiast normalnych budynków mamy różne koszmarki (największy widzicie na zdjęciu), zamiast normalnych ulic mamy tzw. arterie (czyli po prostu ścieki komunikacyjne) a zamiast normalnych przejść dla pieszych mamy przejścia podziemne i płoty. Skrzyżowanie Al.Jerozolimskich i Marszałkowskiej jest dla mnie jednym z symboli upadku miasta. Tu już nie ma salonu, tu jest co najwyżej szalet.

Co dalej? Koszmarki prędko nie znikną, dawne gmachy i kamienice nagle z powrotem nie wyrosną, więc chociaż ratujmy, co się da. Jest moim marzeniem, aby w tym miejscu powstało normalne skrzyżowanie zamiast wielkiego ronda, z normalnymi przejściami dla pieszych. Nie twiedzę, że istniejące obecnie w tym miejscu przjeście podziemne należy od razu zasypać - jeśli ktoś lubi rozkoszować się zapachem spalonej zapiekanki lub aromatem starego oleju, to niech korzysta sobie z przejścia podziemnego do woli, ale przynajmniej reszta normalnych ludzi będzie chodzić po normalnej "zebrze". Z czasem zresztą będzie można to przejście podziemne zlikwidować, gdy okaże się, że jednak praktycznie wszyscy, nawet niegdysiejsi obrońcy przejścia podziemnego, wolą w swoich codziennych wędrówkach zwykłą "zebrę".

Tym razem nie pytam Was o to, co sądzicie na temat odtworzenia normalnego skrzyżowania i normalnych przejść dla pieszych w tym miejscu, albowiem jestem całkowicie przekonany o swojej racji i uważam, że moje zdanie jest tu zdaniem jedynie słusznym. Zresztą ja generalnie uważam, że wszelkie poglądy dzielą się na moje własne i błędne.

Z tym akurat się zgadzacie, prawda? :)

poniedziałek, 04 maja 2009

Warszawa

Warszawa, bar McDonald's

Jedni konsumowali, inni pędzili naprzód i tak minął kolejny dzień...

Cóż, ten dzień zaliczę z pewnością do bogatej kategorii dni odfajkowanych, dni zaliczonych, do dni, w których w moim życiu nie zdarzyło się nic ciekawego. Co też ma oczywiście swoje dobre strony - nie straciłem pracy, nie wpadłem pod samochód, nie spadła mi cegła na głowę. Zero zysków, ale i zero strat. Ot wstałem, umyłem się, zjadłem śniadanie, pojechałem do pracy... Standard. Na obiad jadłem wieprzowinę z ryżem na ostro i popijałem Coca-Colą (wiem, że niezdrowa), gdyby to kogoś interesowało.

A czy w Waszym życiu zdarzyło się dziś coś wyjątkowego, czy też po prostu odfajkowaliście ten dzień tak jak wiele poprzednich dni Waszego żywota? No jak to z Wami jest? :)

Miejsce: ul.Marszałkowska (róg Świętokrzyskiej), Śródmieście, m.st.Warszawa, woj.mazowieckie, Polska, Europa, Ziemia, Układ Słoneczny, Droga Mleczna, Wszechświat. Uff, chyba niczego nie pominąłem...

Ratusz w Warszawie

Widoczny na zdjęciu budynek stojący przy Placu Bankowym jest obecnie siedzibą Urzędu m.st. Warszawy. To tu, w tym pięknym gmachu, urzęduje Hanna Gronkiewicz-Waltz, nasza "pani płezydent". Dziś praktycznie każdy warszawiak, mówiąc o ratuszu, kojarzy go z tym właśnie miejscem. A jak było kiedyś?

W latach 1429-1817 istniał sobie ratusz na Rynku Starego Miasta, po czym został rozebrany. Więcej o tym budynku możecie przeczytać tutaj:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ratusz_Staromiejski_w_Warszawie

Tu wspomnę tylko, że najbliższe otoczenie staromiejskiego ratusza obfitowało w liczne atrakcje, między innymi w 1794 r. powieszono przy ratuszu targowiczan ku uciesze licznie zgromadzonego tłumu. Wtedy jeszcze nie było multipleksów i centrów handlowych, nie istniała telewizja i internet, więc obserwowanie publicznych egzekucji było popularną formą rozrywki mas. Kto wie, może i dzisiaj taki show również mógłby liczyć na popularność?

W 1817 roku funkcję ratusza przejął stojący przy Placu Teatralnym Pałac Jabłonowskich i pełnił ją aż do 2.wojny światowej, to w nim rezydował m.in. Stefan Starzyński. Oto i Pałac Jabłonowskich:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Pa%C5%82ac_Jab%C5%82onowskich_w_Warszawie

Cóż, ten obiekt nie miał szczęścia, spłonął podczas Powstania Warszawskiego, jego ruiny ostatecznie rozebrali komuniści, a odbudowano go dopiero w latach 90-tych i to w sposób nader swobodny, ukrywając za odtworzoną historyczną fasadą nowoczesny budynek biurowy. Można i tak, ale wolałbym normalną odbudowę, a nie takie wydmuszki. Trudno, jest jak jest.

A po wojnie? Niestety nie znalazłem nigdzie informacji, gdzie urzędowały władze Warszawy w okresie tuż po zakończeniu wojny. Jeśli ktoś ma takie informacje i je poda, będę bardzo wdzięczny. Znalazłem tylko informację, że w 1954 roku nasze warszawskie władze trafily do budynku, który widzicie na zdjęciu. A budynek ten to Pałac Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu. Powstał w latach 1823-25, a w latach 1950-54 odbudowano go ze zniszczeń wojennych.

Później coś się tu na Placu Bankowym nie spodowało Lechowi Kaczyńskiemu, bo jak był prezydentem Warszawy, to przeniósł się na ulicę Miodową i rezydował właśnie tam. Może ktoś go za coś nie przeprosił na Pl.Bankowym i stąd ten ruch? Z czasem jednak Lech Kaczyński został "upgrade'owany" na prezydenta całej Polski i jeden z jego następców Kazimierz Marcinkiewicz (tak, ten sam, który kiedyś był premierem, a dziś znany jest głównie ze swojego romansu z piękną i tajemniczą Isabel) zdecydował się na powrót na Plac Bankowy, by po przegranych wyborach lokalnych ustąpić miejsca Hannie Gronkiewicz-Waltz.

Skomplikowane to wszystko, aż się pogubiłem, jak sam swoje wypociny przeczytałem...

wtorek, 31 marca 2009

warszawa

Nowoczesna jest ta nasza Warszawa, czyż nie?

I tak sobie pomyślałem, patrząc na ten obrazek, że chociaż z rozrzewnieniem oglądam przedwojenne zdjęcia stolicy, marzę o wskrzeszeniu dawnych kamienic i narzekam na absurdalną szerokość współczesnych warszawskich ulic, to jednak bez takich widoków, jak ten tutaj, już sobie naszej Warszawy nie wyobrażam. Gdyby one zniknęły, czegoś by mi.... brakowało. Sam nie wiem, czy to dobrze czy źle.

Stojąc koło Ronda ONZ, taką fotkę sobie cyknąłem i teraz tak jakoś dziwnie nad nią deliberuję...

ufo

W Ogrodzie Saskim, tuż koło Grobu Nieznanego Żołnierza, wylądowało UFO.

Muszę się Wam przyznać - moja prababcia pochodzi z Syriusza. Wiem też, że moi dalecy przodkowie, przybywszy niegdyś na ziemię z kosmosu, pomagali Egipcjanom budować piramidy. O tej inwestycji, realizowanej przez współny kapitał ziemsko-kosmiczny, bardzo dużo pisał niejaki Erich von Däniken. Warto przeczytać!

A czy Wy wierzycie w życie pozaziemskie?

piątek, 27 marca 2009

Marszałkowska

Dziś będzie o Marszałkowskiej. Nie o lasce marszałkowskiej, lecz o ulicy Marszałkowskiej. Zdaniem wielu jest to główna ulica Warszawy.

Historii ulicy nie będę w tym miejscu całościowo przytaczać, zainteresowani powinni zerknąć tu:

http://warszawa.wikia.com/wiki/Marsza%C5%82kowska_(ulica)

Podam jednak fakt najważniejszy - po wojnie całkowicie zmieniono szerokość ulicy. Kiedyś była to ulica znacznie węższa, coś jak Piotrkowska w Łodzi. Była to ulica piękna, prawdziwie wielkomiejska, ciesząca oko imponującymi kamienicami, pełna życia. A potem przyszli Hitler i Stalin... Popatrzcie sobie na stare fotografie:

http://www.warszawa.przedwojenna.prv.pl/marszalkowska1.htm

To, co widzicie, uległo zagładzie w 1944 r., ale nie do końca, część kamienic ocalała. Potem rządy objęli komuniści i oni dokończyli dzieła zniszczenia. Według ich zamysłów Marszałkowska miała stać się ulicą szeroką, przystosowaną raczej do potrzeb czołgów niż ludzi. I komuniści istotnie ulicę poszerzyli, burząc na tę okoliczność część kamienic, które przetrwały wojnę. Ogólnie przedwojennych kamienic ocalało na Marszałkowskiej niewiele, jedną z nich (tzw. kaminica Taubenhausa, róg Marszałkowskiej i Skorupki) widzicie na zdjęciu. A reszta zabudowy? To już komunizm czystej wody, chociaż na szczęście nie zawsze jest tragicznie (ot choćby Marszałkowska 82). Tragiczna jest natomiast szerokość ulicy. Trudno to w zasadzie ulicą nazwać, bo ulica to brzmi dumnie, a to jest arteria, przelotówka, komunikacyjnny ściek.

Skoro już narzekam, to wspomnę o jeszcze jednym fakcie - otóż budując warszawskie metro, "zapomniano", ze względów podobno osczędnościowych, wybudować stacji metra w tym gęsto zabudowanym rejonie, który widzicie na zdjęciu (stacja miała powstać między Placem Konstytucji a Wilczą). Efekt? Okolica zabudowana niezwykle gęsto, pełna mieszkań i biur, stanowiąca cel podróży dla tysięcy warszawiaków, jest odcięta od metra, do najbliższych stacji (Politechnika i Centrum) jest kawał drogi, a żeby było śmieszniej, to w tym absolutnie centralnym punkcie Warszawy osiągnięto większą odległość między stacjami metra, niż na przedmieściach! Między stacjami Młociny i Wawrzyszew na dalekich bielańskich peryferiach jest 819 metrów, między ursynowskimi stacjami Imielin i Stokłosy jest 1106 metrów, a między stacjami Politechnika i Centrum jest 1450 metrów! Sam nie wiem, jak należałoby karać za taką głupotę. Może kastracją chemiczną? Bo przecież głupota może się rozmnażać, co w przyszłości z pewnością przyniesie określone negatyne reperkusje.

A w sumie ta brakująca stacja metra to i tak pikuś w porównaniu z brakiem wody w Sudanie, więc co ja się czepiam...

piątek, 13 marca 2009

kebab

Czasem nachodzi mnie ochota, aby zrobić takie prawdziwie warszawskie zdjęcie. Warszawskie w formie i treści. Wydaje mi się, że tym razem się udało.

Dlaczego to zdjęcie jest esencją warszawskości? Spójrzmy - mamy samiutkie centrum miasta, skrzyżowanie Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. To tutaj krzyżują się dwie ważne ulice, to tutaj krzyżować się będą dwie linie metra. To na tym zdjęciu widać przybytek serwujący ulubione danie warszawiaków czyli kebab. Nie chcę tutaj wdawać się w dywagacje, z jakich przyczyn kebab ujął serca warszawiaków, ale ujął i to jest fakt. Konsumują go starzy i młodzi, bogaci i biedni, mieszkańcy strzeżonych osiedli, PRL-owskich bloków i rozpadających się kamienic. No ogólnie wszyscy. A jednocześnie ta budka z kebabem uosabia warszawską dbałość o estetykę przestrzeni publicznej. No i wreszcie jest na tym zdjęciu kawałek budynku, który egzystując przez lata jako Pałac Kultury i Nauki im.Józefa Stalina, stał się dla wielu symbolem Warszawy (a może by rozebrać Starówkę lub Stary Żoliborz i zbudować drugi taki, skoro on taki wspaniały?). I teraz sami powiedzcie - czy można sobie wyobrazić bardziej warszawskie zdjęcie?

Wiecie co? Ale z tej esencji to dobrej herbaty chyba nie będzie...

czwartek, 12 marca 2009

Pomnik Syreny

Jak wszyscy z pewnością wiedzą, głównym elementem warszawskiego herbu jest Syrena. Oczywiście nie chodzi tutaj o PRL-owski samochód, lecz o skrzyżowanie kobiety i ryby. Innymi słowy nasze miasto ma w herbie mutanta :)

Mutant nie mutant, Syrena (czy też raczej "Syrenka", bo tak najczęściej mówią warszawiacy) jest OK, a z posiadanym uzbrojeniem prezentuje się naprawdę okazale. My warszawiacy tak bardzo naszą Syrenkę lubimy, że wystawiliśmy jej aż dwa pomniki. Jeden z nich stoi na Rynku Starego Miasta, drugi zaś zagościł nad samiutką Wisłą, a konkretnie na Powiślu, w miejscu gdzie kończy się ulica Tamka. To właśnie ten drugi pomnik, postawiony tu w kwietniu 1939 r. z inicjatywy prezydenta miasta Stefana Starzyńskiego, widzicie na zdjęciu.

Skąd w ogóle Syrenka w warszawskim herbie? Oddajmy głos Wikipedii:

Nie wiadomo, skąd syrena wzięła się w herbie Warszawy, w każdym razie była w nim już w 1390. Wtedy jednak syrena ta miała zupełnie inny kształt niż dzisiaj. Herb Starej Warszawy z 1390 przedstawiał zwierzę z ptasimi łapami i smoczym tułowiem pokrytym łuskami. Na pieczęci z 1459 miała już cechy kobiece, tułów ptaka, ludzkie ręce, ogon ryby i ptasie nogi zakończone pazurami. Jednak pierwsze przedstawienie syreny (półkobiety półryby) pochodzi dopiero z 1622.

Przypuszcza się, że przyjęcie takiego herbu było nawiązaniem do średniowiecznej mody, która zalecała przyjmowanie za symbole nowo powstałych miast stworzeń mitycznych. Przedstawienie herbu warszawskiego zostało prawdopodobnie bezpośrednio zaczerpnięte z pochodzącego z II wieku dzieła kompilatorskiego "Physiologus".

Tyle Wikipedia. Jak widać, nasza Syrenka, nim przybrała kształt ostateczny, ulegała rozmaitym mutacjom. Ot uroki ewolucji... Oczywiście ewolucja jest procesem stałym, więc kto wie, jak będzie wyglądać warszawska Syrenka za 300 lat? Może będzie mieć zieloną skórę i dzierżyć w dłoni miecz świetlny?

Ja jednak postuluję pozostawienie jej na wieki wieków w wesji obecnej. Przyzwyczaiłem się.

czwartek, 05 marca 2009

Marszałkowska 82

O budynku pod adresem Marszałkowska 82 piszę z przyczyn prozaicznych - podoba mi się.

Obiekt powstał tuż po wojnie i początkowo mieściło się tu Ministerstwo Hutnictwa. Później znajdowała się tu m.in. Centralna Składnica Harcerska (to tu kupowało się np. kolejki elektryczne i modele samolotów), a już po upadku PRL-u sklepy odzieżowe. Dziś mieści się tu Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy.

Trochę szkoda, że sklepów już tu nie ma. Teraz witryny na parterze są martwe, a zamiast sklepowych wystaw możemy podziwiać co najwyżej sądowego ochroniarza i bramki do wykrywania jakiegoś podejrzanego żelastwa. Ale sam budynek wciąż swój urok ma, przynajmniej dla mnie. Sam nie wiem, dlaczego - po prostu ma w sobie to "coś".

Czy Wam też podoba się ten obiekt czy też jestem w tym odosobniony? Piszczie śmiało :)

środa, 04 marca 2009

Aleje Jerozolimskie

Myślę, że każdy warszawiak potrafi wskazać swoje ulubione warszawskie widoki. Gdyby ja miał takie widoki wskazywać, z pewnością jako jeden z ulubionych wymieniłbym perspektywę Alej Jerozolimskich.

Aleje Jerozolimskie są całkiem długie (będzie jakieś 10 kilometrów), ale ja mam na myśli konkretny odcinek i konkretną perspektywę. Mianowicie uwielbiam patrzeć na Warszawę spod Ronda de Gaulle'a lub ewentualnie spod Smyka i spoglądać wgłąb Alej na zachód. Nie dlatego, że kocham zachód (w rzeczywistości eurosceptyk ze mnie niesamowity), lecz dlatego, że to, co wówczas widzę, jest dla mnie kwintesencją wielkomiejsości. Może nie wielkomiejskości tak okazałej jak w Londynie czy Paryżu, ale jednak :)

Przyznam, że to zdjęcie, które teraz pokazuję, uważam za takie sobie i widzę teraz, że mogłem zrobić lepsze. Ale jeśli chcecie zobaczyć nieco lepsze zdjęcia miejsca, o którym piszę (oczywiście mojego autorstwa), to proszę - raz i dwa! Przyjrzyjcie się tym zdjęciom, to będziecie wiedzieli, dlaczego zakochałem się w tym widoku.

A teraz proszę Was, abyście wskazali swoje ulubione warszawskie widoki, perspektywy itd. Stwórzmy wspólnie mapę takich miejsc. To co, zaczynamy? :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10