| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
1. Adres
2. Księga gości
3. Warszawa - fotoblogi
4. Warszawa w sieci
5. Inne miejscowości
6. Fotoblogi, fotostrony

*** 
Photorama's *** | Toplist

blogi

Photo Blogs - BlogCatalog Blog Directory

Stronę monitoruje stat24

Licznik liczy od 17.07.2007 r.

użytkownicy, wizyty, odsłony


Panoramy i widoki

środa, 17 grudnia 2008

widok z mostu świętokrzyskiego

Tak prezentuje się moje miasto widziane z Mostu Świętokrzyskiego. Zdjęcie zrobiłem o godzinie 15:41 - trochę ciemno jest o tej porze, prawda? :)

Robienie tu zdjęć wiąże się z pewnymi kosztami. Mój koszt polegał na tym, że czekałem potem na autobus na praskim brzegu 10 minut dłużej, niż przewidywał rozkład jazdy - w miejscu hałaśliwym (ważny węzeł komunikacyjny), brzydkim i ogólnie nieprzyjemnym. Jeśli dodamy do tego hulający zimny wiatr, to proszę się nie dziwić, że miałem ochotę wyrwać przystankowy słupek, zanieść szefowi ZTM i rzucić mu pod nogi wraz z tym cholernym rozkładem. Rozkład to był, ale rozkład komunikacji, a nie rozkład jazdy.

Ale w końcu czego się nie robi dla fotografii? :)

sobota, 22 listopada 2008

widok z Mostu Śląsko-Dąbrowskiego

Nie, nie było jak u Hitchcocka. Nie zaatakowały mnie ptaki, nie zmusiły do panicznej ucieczki. Ot pokrążyły sobie nad Wisłą i to wszystko. No wiem, zawiedzeni jesteście :)

Ech, ptaki... Pamiętacie "Rozdzióbią nas kruki, wrony"? To była jedna z niewielu szkolnych lektur, które czytałem naprawdę z zainteresowaniem. Realizm z elementami turpizmu to jest to! Tak wiem, to nie jest normalne, ale co ja poradzę?

A swoją drogą ta nasza Wisła to całkiem dzika rzeka...

Miejsce: Most Śląsko-Dąbrowski, widok na Starówkę.

niedziela, 14 września 2008

warszawa - widok z mostu gdańskiego

Tak wyglądało wczoraj nasze warszawskie niebo... Zdjęcie zrobiłem, stojąc na Moście Gdańskim.

Nic więcej nie napiszę, bo też nic ciekawego nie zdarzyło się w moim życiu na tym moście, pod mostem też zresztą nie. Może to i dobrze? Czekam zatem na Wasze wpisy, bo być może Was spotkała na Moście Gdańskim jakaś niesamowita przygoda. Może macie w pamięci jakieś romantyczne chwile spędzone gdzieś w okolicach mostu albo chociaż szybki seks bez zobowiązań? Pochwalcie się! :)

poniedziałek, 21 stycznia 2008

.

Najpierw będzie o samym zdjęciu. Oto zachód słońca widziany z Mostu Świętokrzyskiego. Ot taki widok, który może nie niesie za sobą jakiegokolwiek przesłania, ale który może się podobać, bo jest nasz, warszawski.

Tak, patrzyłem wtedy na Zachód, coby zdjęcie było ładniejsze, bardziej efektowne, wypasione i w ogóle. A gdzie patrzę na codzień?

Państwowa propaganda (zwana obecnie tzw. niezależnymi mediami) nieustannie każe nam spoglądać na Zachód. Bombarduje nas różnymi kolorowymi obrazkami, karmi głodnymi kawałkami o dobrodziejstwach płynących z europejskiej integracji. Zaraz, stop! Przecież na geografii w podstawówce uczyli mnie, że wschodnia granica Europy to Ural. Jak widać nauczyciele się mylili (może dlatego tak mało zarabiają, że się mylą?), bo po lekturze prasy i po telewizyjnych obrazkach każdy człowiek zorientuje się w lot, że wschodnia granica Europy to Bug. Czyli jakieś 150 kilometrów od Warszawy. No może 200, nie chce mi się teraz grzebać w atlasie i dokładnie sprawdzać.

Czyli Europa kończy się na Bugu. Kochajmy integrację europejską - oczywiście do Bugu. No bo gdzieżby do Uralu? Jeszcze czego! A za Bugiem według tzw. niezależnych mediów nie ma nic, ciemno i głucho. I wmawia nam się nieustannie, że tak jest świetnie. Co i rusz widzimy w prasie magiczne słowo "Schengen", a telewizja pokazuje jakieś szopki w przygranicznym miasteczku w zachodniej Polsce - ktoś tam przemawia, premier żuje gumę, goście piją szampana, orkiestra gra i w ogóle jest fajnie. Kochajmy Zachód! A Wschód? Też jest kilka obrazków i zachwyty nad sprawnością naszej straży granicznej, która perfekcyjnie uszczelniła granicę ze Wschodem i to za pieniądze Zachodu. O tak, na odgrodzenie się od Wschodu Zachód kasy nie szczędził.

Obrazki z kraju i ze świata także dobierane są według pewnego klucza. A przesłanie jest jasne. Oto widzimy młodego człowieka bawiącego się w londyńskiej dyskotece - o tak, on jest fajnym i nowoczesnym gościem. A potem widzimy starszą kobietę klepiącą pacierze w chacie gdzieś na wschodzie Polski - o tak, ona jest zahukana, biedna i zacofana, trzeba jej pomóc, poddać ją modernizacji (no właśnie, modernizacja - kolejne modne słowo!). Czyż jednak pewne fakty nie są w tym prostymn i jasnym przekazie przemilczane?

Ów młody człowiek z Londynu - trendy, dżezi i cool. A może on tęskni za rodziną, którą zostawił w Polsce, za swoim domem, za kobietą swego życia? Nie, o tym mówi się rzadko, to takie nienowoczesne. A gdyby tak wspomnieć, że tęskni za Polską, za Ojczyzną... Nie, tak mówić nie wolno, to słowo tu nie pasuje! Przecież mamy się integrować, a nie gadać o jakichś ojczyznach... A ta babcia klepiąca pacierze - podobno biedna i zacofana. Ale przecież nie mówi się w takich propagandowych spotach o tym, że jej syn jeździ nowoczesnym samochodem a nie furmanką. Nie mówi się, że jej wnuk nie bawi się struganymi z drewna zabawkami, lecz surfuje w internecie, który sobie zainstalował w tej samej chacie, w której jego babcia odmawia różaniec. Bo po co o tym mówić? Jeśli fakty przeczą ideologii, tym gorzej dla faktów.

Zresztą statystyki wskazują na to, że nie ma różnic w poziomie życia w Polsce zachodniej i wschodniej. Są tylko różnice w mentalności, w tradycji i życiowych postawach - dlatego tych z Zachodu trzeba chwalić, zaś tych ze Wschodu według mediów musimy koniecznie zmodernizować, coby lepiej pasowali do zachodniego świata. Pasowali pod względem mentalności i życiowych postaw, bo materialnie jak się okazuje już pasują.

Nie będę ukrywał, czuję się bardziej człowiekiem Wschodu niż Zachodu, Europa dla mnie kończy się na Uralu a nie na Bugu a Mińsk jest dla mnie tak samo europejskim miastem jak Berlin czy Rzym. A otwarcie granicy białoruskiej i ukraińskiej ucieszyłoby mnie znacznie bardziej, niż otwarcie granicy niemieckiej. Jasne, że poziom życia na Wschodzie nie ten, ustrój polityczny zdecydowanie do bani (zwłaszcza na Białorusi), ale czy pomożemy ludziom ze Wschodu wyjść z tego bagna, odgradzając się od nich? Odgradzanie się i uszczelnianie granicy to nie jest żadna pomoc, to jest chowanie głowy w piasek, zamiatanie śmieci pod dywan.

Ja wiem, że w polityce zasadniczo trzeba kierować się rozumem a nie sercem. Rozum nakazywał politykom uszczelnić granicę wschodnią (taki postawiono nam warunek, jeśli chcieliśmy otworzyć tę zachodnią), to ją uszczelniliśmy perfekcyjnie. Jasne, rozum, rozum... Wszystko pięknie, tylko gdybym ja kierował się w życiu tylko i wyłącznie rozumem a nigdy sercem, to szybko stałbym się zgorzkniałym nieszczęśliwym człowiekiem. A tego nikomu nie życzę.

Amen.

środa, 13 czerwca 2007

warszawa z okna

Jakiś czas temu prezentowałem widok z 11.piętra biurowca (Al. Jana Pawła II przy Rondzie ONZ), w którym pracuję. Dziś prezentuję widok z tego samego miejsca, lecz w stronę Woli.

Tak sobie patrzę na ten widoczek i stwierdzam, że wcale tak źle to nie wygląda. Widać kawał porządnej azjatyckiej metropolii w zupełnie niezłym stylu. I przyznam się szczerze, że ta azjatycka twarz naszej Warszawy bardzo mi się podoba, z każdym dniem coraz bardziej. W Europie jesteśmy niepowtarzalni, nie do podrobienia :)

A zatem rośnij nam w górę, prężna azjatycka metropolio!

poniedziałek, 04 czerwca 2007

warszawa widziana z mostu śląsko-dąbrowskiego

Tak wygląda Warszawa widziana z Mostu Śląsko-Dąbrowskiego.

Zdjęcie jest niestety zaszumione (ISO 1600), więc miłośników technicznego puryzmu grzecznie proszę o wybaczenie :)

Uwielbiam oglądać Warszawę, stojąc na którymś z warszawskich mostów. I zawsze ogarmnia mnie wtedy radość, że mamy w Warszawie wieżowce, coraz więcej wieżowców. Oby tak dalej!

niedziela, 06 maja 2007

panorama warszawy

Tak wygląda moja ukochana Warszawa widziana z wiaduktu na stacją Warszawa Toruńska.

Jak się pojawią nowe wieżowce na horyzoncie, to oczywiście zrobię nowe zdjęcie :)

piątek, 04 maja 2007

warszawa z okna

W budynku, gdzie pracuję, na 11.piętrze jest bar. A z baru mam widok taki, jak na załączonym obrazku. Dzisiaj widok jest słoneczny, banalny. Ale 2 marca roku pańskiego 2007 to było coś :)

PS. Za barem nie przepadam. Gotują tłusto, szybko można utyć :(