| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
1. Adres
2. Księga gości
3. Warszawa - fotoblogi
4. Warszawa w sieci
5. Inne miejscowości
6. Fotoblogi, fotostrony

*** 
Photorama's *** | Toplist

blogi

Photo Blogs - BlogCatalog Blog Directory

Stronę monitoruje stat24

Licznik liczy od 17.07.2007 r.

użytkownicy, wizyty, odsłony


Warszawa nocą

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Warszawa

Gdy kolejny dzień odchodzi do przeszłości, gdy zaczyna królować noc, gdy korporacyjni stachanowcy dopiero opuszczają swoje biura, a pijaczki właśnie się budzą po przespanym całym dniu, Warszawa wygląda mniej więcej tak, jak na załączonym obrazku.

No dobra, a widzicie te dźwigi na horyzoncie? Tam budowali tzw. Żagiel Libeskinda, ot taki apartamentowiec, ładne to miało być i wysokie. Budowali, ale już nie budują. Przyszedł kryzys, apartamenty przestały się dobrze sprzedawać, budowa stanęła. Wredny kryzys w końcu i naszą Warszawę objął mocnym uściskiem :(

Miała być nasza Warszawa wspaniałą metropolią, prężnym miastem seksu i biznesu, a tu może się okazać, że zostanie sam seks. No cóż, zawsze coś!

PS. A tymczasem blogerzy i blogaskerzy rzucili się właśnie masowo na ochłapy:

http://blox.blox.pl/2009/04/Testerzy-poszukiwani.html

Tak, kryzys w pełni...

piątek, 24 kwietnia 2009

Pałac Kultury

Nic się nie zmieniło, najdłuższa erekcja współczesnej Warszawy wciąż trwa...

Czy w tym budynku naprawdę drzemie aż taki potencjał?

wtorek, 10 lutego 2009

Ursynów-Imielin

Możecie mówić co chececie, ale ja i tak wiem swoje - lubicie bloki, podobają Wam się, pałacie do nich uczuciem. I nikt mi nie wmówi, że jest inaczej :)

Tymczasem zauważyłem, że brakuje na moim blogu nocnych zdjęć jakże uwielbianych przez Was bloków - i jak ja moglem dopuścić do tak karygodnych zaniedbań? To się więcej nie powtórzy, a w ramach zadośćuczynienia prezentuję dziś taki oto śliczny blokowy okaz.

I teraz sami powiedzcie - czyż nie można się w nim zakochać od pierwszego wejrzenia? :)

Miejsce: Imielin, Al.Komisji Edukacji Narodowej.

piątek, 06 lutego 2009

Trasa Łazienkowska

Kiedyś był w Polsce taki okres, że drogi budowano szybko. Ten okres to Polska Rzeczpospolita Ludowa za czasów towarzysza Gierka.

Nie mam oczywiście najmniejszego zamiaru tych czasów jakoś szczególnie gloryfikować - jako całość komuna była brzydko mówiąc do dupy i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Ale jednak drogi potrafiono wtedy budować szybko.

W 1971 roku towarzysz Gierek zarządził, że w Warszawie, praktycznie przez środek miasta, należy wybudować Trasę Łazienkowską wraz z mostem. Efekt? Już 3 lata późnej cała trasa została oddana do użytku! 8 kilometrów trasy, most, parę bezkolizyjnych skrzyżowań - to wszystko zbudowano w 3 lata. I jak to się ma do dzisiejszych perypetii z budową jednego tylko Mostu Północnego, z którym to zadaniem kolejne władze Warszawy nie są w stanie sobie poradzić?

Owszem, Trasa Łazienkowska (na zdjęciu widzicie odcinek między Placem Na Rozdrożu a Marszałkowską) ma też swoje wady, jedną z najważniejszych jest brak linii tramwajowej pomiędzy jezdniami. Takie to były czasy, gdy linie tramwajowe raczej likwidowano, a nie rozbudowywano, chora ideologia samochodowa rozpoczynała wówczas serię swoich triumfów. Ale tak czy owak tempo wybudowania trasy jest imponujące, z pewnością należy je docenić i podać jako przykład ludziom rządzącym obecnie.

Przykład ten jest tym ważniejszy, że warszawiacy domagają się budowy metra oraz nowych dróg i mostów. A co robią władze? Nie radzą sobie z tym zadaniem, za to proponują nam kolejne... muzea. Zerknijmy najpierw do jednego z artykułów w "Gazecie Stołecznej":

Obwodnice, metro, most Północny - to priorytety, które wskazali w sondażu warszawiacy. Za mniej ważne uznali muzea Sztuki Nowoczesnej i Żydów oraz stadion Legii.

Badania prowadzono pod koniec maja, na zamówienie miejskiego Centrum Komunikacji Społecznej. Ankietowani oceniali dziesięć inwestycji, które planuje ekipa prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz (PO).

I dalej mamy wyniki sondażu:

W absolutnej czołówce znalazły się drogi i komunikacja. Aż 87 proc. jako najważniejszą stołeczną inwestycję wskazała system miejskich obwodnic. 81 proc. - centralny odcinek II linii metra, 71 proc. - most Północny. Wszystkie powinny być gotowe w najbliższych czterech-pięciu latach.

Kultura wypada blado. Na ostatnim miejscu znalazło się Muzeum Sztuki Nowoczesnej, jako bardzo ważne oceniło je 8 proc. pytanych. O budowie według projektu renomowanego architekta Christiana Kereza prezydent mówiła: - Muzeum będzie świadectwem nowej Polski po 18 latach transformacji. Nastaje długo oczekiwany okres, kiedy to w centrum stolicy Polski zaczyna się wznosić obiekty publiczne o prestiżowym charakterze.

Kolejne projekty, które w jej ocenie "będą kształtowały wizerunek miasta XXI wieku i świadomość jego mieszkańców", czyli Centrum Nauki "Kopernik" i Muzeum Historii Polskich Żydów, respondenci wskazali jako przedostanie. Jako bardzo ważne oceniło je odpowiednio 18 i 14 proc. pytanych. Obie placówki trafiły do grupy inwestycji, które można przeprowadzić w "dłuższym terminie". Sondaż mówi tu o czterech-pięciu latach.

Konkluzja jest prosta - ludzie chcą sprawnego poruszania się po mieście, a nie muzeów. Można dyskutować, czy słusznie czynią, można się na nich nawet zżymać, ale trudno polemizować z faktami. Fakty te trzeba przyjąć do wiadomości i władze miejskie też muszą je uznać - czyż nie po to są władze, aby służyć mieszkańcom i reagować na ich potrzeby?

Tymczasem do promowania muzeów, których warszawiacy najwyraźniej nie potrzebują, aktywnie włączyli się dziennikarze. Weźmy takie Muzem Historii Żydów Polskich. Oto, co pisze na ten temat dziennikarz "Gazety Wyborczej" Michał Wojtczuk:

Jest jeszcze za wcześnie, by grzmieć o międzynarodowej kompromitacji Polski z powodu zagrożenia inwestycji tak symbolicznej i tak bardzo oczekiwanej, jaką jest Muzeum Historii Żydów Polskich. Jeszcze!

Bardzo to wszystko wzruszające, a tymczasem, jak wynika ze zorganizowanego przez ratusz sondażu, budowa Muzeum Historii Żydów Polskich jest priorytetem dla 14% warszawiaków. Jakim więc prawem pan Wojtczuk pisze o "tak bardzo oczekiwanej inwestycji"? Przez kogo oczekiwanej? Bo chyba nie przez warszawiaków! Cóż, wielka szkoda, że nachalna poprawność politycznna nakazuje panu Wojtczukowi pleść androny.

Kochani warszawscy sternicy, czas wreszcie zrozumieć, że mieszkańcy Warszawy pragną metra i mostów, a nie muzeów, czas wyciągnąc wnioski i wziąć przykład z towarzysza Edwarda Gierka, który co jak co, ale inwestycje potrafił przeprowadzić szybko i sprawnie. To Wy jesteście tu dla nas a nie odwrotnie i w najbliższych wyborach wielu ludzi może Wam o tym przypomnieć. Gierek zostawił po sobie Trasę Łazienkowską i Wisłostradę - co zostawicie po sobie Wy?

PS. Gdyby jednak stawiano jakieś muzea, to ja optuję za Muzeum Warszawskiej Pragi oraz za Muzeum Historii Polski. Albowiem warszawiakiem jestem i Polakiem. Bycie Polakiem i poczucie dumy z tego tytułu to chyba jeszcze nie jest "rasizm" lub "szowinizm"? Wolno mi być Polakiem, prawda?

środa, 04 lutego 2009

Na wstępie przyznam się moim czytelnikom, że czekam na cud.

Nie, nie chodzi o cud gospodarczy. Ten już był 2 lata temu i na jego rychłe powtórzenie niestety nie liczę. Chodzi o cud słoneczny. To znaczy wciąż marzę o tym, że któregoś dnia zza chmur wyjrzy słońce (nie Słońce Peru tylko takie zwykłe słoneczko), a ja pokażę Wam mnóstwo ładnych słonecznych zdjęć. Bo wiem, że takie lubicie. W końcu kto nie lubi?

A na razie robię bokami i ciągnę blogowy wózek resztkami sił, wrzucając raz zdjęcia pochmurne a innym razem nocne i obserwując z przerażeniem, jak spadają mi statystyki oglądalności. Może nie spadają tak, jak kurs złotówki, ale jednak. Chyba wpłacę parę groszy na konto Ojca Dyrektora, może on wymodli dla mnie cud słoneczny?

Dobra, dosyć narzekania. Były niedawno zdjęcia pochmurne, to teraz dla odmiany czas na ujęcie nocne. Widoczna tu ulica to Aleje Ujazdowskie tuż przy skrzyżowaniu z Wilczą, taki całkiem zgrabny kawałeczek dawnej Warszawy. Do pełni szczęścia przydałaby się jeszcze linia tramwajowa, ale tej nie ma już od dawna. Ostatni tramwaj przejechał tędy 1 sierpnia 1944 roku, potem wybuchło Powstanie Warszawskie, linia została zniszczona i już nigdy jej nie odbudowano. A więc chociaż na przedwojenną fotografię sobie popatrzcie:

http://tramwar4.republika.pl/u8xxx-29.html

A teraz wszyscy módlcie się o cud słoneczny, bo inaczej naprawdę wpłacę coś na konto Ojca Dyrektora. A przecież wiem, że tego nie chcecie...

poniedziałek, 02 lutego 2009

Plac Wilsona

Warszawa-Żoliborz, Plac Wilsona

Do moich uszu jakiś czas temu doszły skargi, że za mało jest na blogu zdjęć Żoliborza. W ramach przeciwdziałania tym negatywnym tendencjom zapraszam na żoliborski Plac Wilsona.

O obecnym Placu Wilsona mówi się ostatnio, że opanowały go banki. Owszem, w znacznej mierze opanowały, co sam z pewnym bólem przyznaję, ale na szczęście cały czas trzyma się dzielnie sklep spożywczy "Mini Europa", który już niejednego człowieka z opresji uratował. Bo sami rozumiecie, jest już późno w nocy, do tego jeszcze niedziela, a tu nachodzi Was ochota, aby sobie łyknąć. I gdzie wtedy kupicie alkohol i do tego wykwintną zagryzkę? Oczywiście w "Mini Europie" na Placu Wilsona! Dla spragnionych mas z Żoliborza i Bielan ten sklep to istna mekka. Sam się tam czasem zaopatruję i sobie chwalę. Dzięki temu sklepowi plac wciąż żyje i stanowi autentyczne centrum Żoliborza.

A co oprócz tego? Jest na Placu Wilsona wypasiona stacja metra, jest Empik, jest kino "Wisła" (alternatywa dla tych, którzy nie lubią multipleksów) oraz kawiarnia "A.Blikle" resztkami sił broniąca się przed eksmisją i zwolnieniem miejsca pod kolejny bank. No i oczywiście są banki, co tu ukrywać. Nawiasem mówiąc, wyczytałem gdzieś, że z powodu kryzysu banki znacznie zwolniły tempo otwierania kolejnych placówek. A więc może ten cały kryzys nie jest wcale taki zły? :)

Sam plac wytyczono w latach 20-tych 20.wieku jako centrum dzielnicy Żoliborz i tę funkcję spełnia do dziś. W latach 1953-90 nosił nazwę "Plac Komuny Paryskiej", na szczęście ta nazwa już definitywnie odeszła w niebyt i zniknęła ze społecznej świadomości.

A na koniec wrzucę kamyczek do Bloxowego ogródka. Otóż publikując te zdjęcia muszę rozstrzygać dylemat, czy przypisać je do kategorii "Żoliborz" czy może "Warszawa nocą". Oczywiście najlepsza byłaby możliwośc przypisania jednej notki do tych dwóch kategorii jednocześnie, ale Blox takiej możliwości nie oferuje i pewnie długo oferować nie będzie, chociaż wielu blogerów upomina się o to już od dłuższego czasu. Jak widać cenzurowanie przepływu wolnej myśli w internecie oraz siedzenie na Blipie jest dla administratorów Bloxa priorytetem, udogodnienia dla blogerów schodzą tu na plan dalszy. Tu pozostaje wyrazić nadzieję, że nasz kochany kryzys, który także w Agorze spowodował falę zwolnień, dotknie również Bloxowych "sterników", pozbawiając ich posad. Tu potrzebna jest kara, bo na poprawę szans już nie widzę.

A w sumie szkoda...

czwartek, 29 stycznia 2009

plac trzech krzyży - warszawa

Nic wielkiego, tak sobie stałem, a że mialem akurat aparat pod ręką, no to cyknąłem fotę... Ale skoro już jest to zdjęcie, to ustalmy podstawowe fakty:

- fotkę zrobiłem na Placu Trzech Krzyży - swojego czasu plac ten bardziej szczegółowo opisywałem (m.in. pisałem o ambitnych planach jego przebudowy)

- to coś z kolumnadą to kościół św.Aleksandra, zbudowany w latach 1818-25. Obecnie stoi sobie biedak na wyspie otoczonej morzem asfaltu. Interesuje Was jego historia? A proszę, co Wam będę żałował:

http://warszawa.wikia.com/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_%C5%9Bw._Aleksandra

- widoczny po lewej stronie budynek (tzw. Holland Park) jest stosunkowo nowy, oddano go do użytku w 1998 r. Wcześniej przez całe był tam trawnik, na którym psy okolicznych mieszkańców robiły kupy. Nic więc dziwnego, że budowa budynku Holland Park spotkała się ze społecznymi protestami.

- cały plac wygląda tak: http://dom.gazeta.pl/nieruchomosci/51,73497,3744372.html?i=1

- przy placu są podobno jakieś modne lokale, w ktorych można się polansować, ale ja nie jestem trendy, więc nie wiem, co, jak i gdzie. Coś tam w internecie znalazłem na ten temat, podobno zagląda tu niejaki Wojewódzki i jakaś Ewa Szabatin (cholera wie, kto to jest), piszą o tym tutaj:

http://www.wprost.pl/ar/136019/Lans-z-gwiazdami

- mój blog jest fajny

I to chyba byłoby na tyle. Mam nadzieję, że niczego nie pominąłem :)

czwartek, 08 stycznia 2009

Pałac Staszica

Chwilowo przerywam włóczęgę po warszawskich peryferiach i wracam do Śródmieścia. Dziś przedstawię Pałac Staszica.

Pałac powstał w latach 1820-23, szczegółowy rys historyczny znajdziecie np. w Wikipedii. Tu tylko wspomnę, że w ramach rusyfikacji Warszawy po upadku powstania styczniowego fasada Pałacu Staszica została kompletnie przebudowana (1892-93) w stylu bizantyjsko-ruskim. Jak to wówczas wyglądało po tej przebudowie? Brrr, okropnie. Sami zobaczie:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Pa%C5%82acStaszica.jpg

Właściwą formę przywrócono Pałacowi Staszica w latach 1924-26. Później jeszcze zniszczyli go Niemcy i wszystko trzeba było po wojnie odbudowywać. Jak widać nie miał lekkiego życia ten obiekt... Oby tylko nikt nie dobudował mu minaretów za ileś lat! :)

I tylko szkoda, że wielu innych warszawskich zabytków po wojnie nie odbudowano...

niedziela, 28 grudnia 2008

Warszawa - Marszałkowska

Z czym może się kojarzyć współczesna Marszałkowska? Może z Domami Towarowymi "Centrum", może z monumentalną socrealistyczną zabudową koło Placu Konstytucji... Już raczej nikomu nie kojarzy się z zabudową przedwojenną, bo też niewiele jej na Marszałkowskiej zostało. Niemniej jednak warto o niej wspomnieć.

Na zdjęciu prezentuję fragment ulicy między Placem Konstytucji a Placem Zbawiciela. Te przedwojenne domy nie są w tym miejscu regułą, są wyjątkiem otoczonym morzem socrealizmu. Jakimś cudem przetrwały zarówno wojnę, jak i burzycielskie zapędy komunistycznej władzy. Zostały jako ta wyspa i stoją do dziś.

Więcej domów przedwojennych ocalało na szczęście przy ulicach przyległych w tym miejscu do Marszałkowskiej oraz na Placu Zbawiciela, któremu planuję poświęcić oddzielną notkę. Na tym zdjęciu widać jedynie stojący na tym placu Kościół Najświętszego Zbawiciela - tu tylko wspomnę, iż świątynię budowano w latach 1901-1927 (oj długo, długo...). Po upadku Powstania Warszawskiego niemieccy okupanci częściowo zniszczyli kościół, a całość odbudowano dopiero po 1955 roku - wcześniej komuniści zakazywali odbudowy, planując w tym miejscu "miasto socjalistyczne". Także w tym miejscu Hitler i Stalin zrobili, co swoje... Ale tych smutnych panów już dawno trafił szlag, a kościół wciąż dumnie stoi i to jest piękne.

No wiem, troche krzywy ten kościół na zdjęciu. Ot taki już urok obiektywu z szerokim kątem... :)

sobota, 13 grudnia 2008

Ot tak mi się pstryknęło na rogu ulic Hożej i Skorupki... Taki tam kawałek przedwojennej Warszawy, który istnieje do dziś, bowiem komunistom zabrakło funduszy, aby to wyburzyć i zbudować monumentalne socrealistyczne gmachy.

Dzięki Bogu...

środa, 10 grudnia 2008

Aleje Jerozolimskie

W poprzedniej notce pokazywałem całkiem spokojny i ustrojony w świąteczne szaty Nowy Świat - teraz proponuję się przenieść kawałeczek dalej, w jak zawsze ruchliwe i hałaśliwe Aleje Jerozolimskie. A co, niech wszyscy widzą, że Warszawa to prawdziwa metropolia! :)

Tę ulicę już kiedyś na blogu pokazywałem - wtedy fociłem ze skrzyżowania z Kruczą, teraz przeniosłem sie kilkaset metrów dalej, pod Rondo de Gaulle'a (czyli to ze słynną sztuczną palmą). A ulica to nie byle jaka! Tu stał Dom Partii (znaczy się stoi nadal, tylko samą Partię na szczęście już dawno szlag trafił), tu stoi Dworzec Centralny, to tędy za 4 lata rzesze kibiców będą zmierzać z centrum miasta w kierunku Stadionu Narodowego. I wreszcie przez jakiś chodziłem tu do pracy - to ostatnie jest oczywiście najważniejszym wydarzeniem w historii tej ulicy i proszę nie twierdzić inaczej, bo się obrażę :)

Jednym słowem Aleje Jerozolimskie rządzą!

wtorek, 09 grudnia 2008

Szerząca się na świecie islamizacja jeszcze do Polski nie dotarła, nadal stoją tu kościoły, a czasem można trafić na jakąś cerkiew. Na przykład na warszawskiej Pradze.

Skąd w ogóle wzięła się tam cerkiew? Zbudowali ją rosyjscy zaborcy w latach 1867-69 jako jeden z elementów rusyfikacji Warszawy po upadku powstania styczniowego. Wybrane miejsce nie było przypadkowe, to tu zbiegały się drogi bite wiodące do Warszawy z samiutkiego Petersburga i Moskwy, to tu w 1863 roku powstał kolejowy Dworzec Petersburski, tutaj rosyjscy podróżni przeprawiali się przez Wisłę, aby kontynuować podróż wgłąb Europy. Według zamierzeń zaborców Rosjanie mieli czuć się tutaj jak u siebie, dlatego też w tym eksponowanym miejscu postawiono okazałą cerkiew.

Obecnie Cerkiew św.Marii Magdaleny (bo taką nazwę nosi ta świątynia) jest  centralnym ośrodkiem Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego i siedzibą jego zwierzchnika, którym jest arcybiskup Sawa.

Jeśli chcecie się dowiedzieć znacznie więcej na temat tej świątyni, jej historii i współczesności, polecam ten artykuł:

http://tinyurl.com/praska-cerkiew

Opis jest ciekawy i szczegółowy, są też zdjęcia (w tym wnętrza świątyni), dlatego warto zerknąć.

Oby tylko nikt nie dobudował tutaj w przyszłości minaretów! :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5