| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
1. Adres
2. Księga gości
3. Warszawa - fotoblogi
4. Warszawa w sieci
5. Inne miejscowości
6. Fotoblogi, fotostrony

*** 
Photorama's *** | Toplist

blogi

Photo Blogs - BlogCatalog Blog Directory

Stronę monitoruje stat24

Licznik liczy od 17.07.2007 r.

użytkownicy, wizyty, odsłony


Wola

czwartek, 09 lipca 2009

Wola, ul.Jana Olbrachta

Czy lubicie ryby?

Otóż przy ulicy Jana Olbrachta na Woli kupicie pyszną rybkę, a kto wie, może w ramach promocji stali klienci otrzymają dodatkowo gratis pana sprzedawcę? :)

A tak naprawdę to przede wszystkim urzekła mnie jakże niebanalna architektura owych pawilonów handlowych - narodowa w formie i socjalistyczna w treści.

Mniam!

09:59, warszawa78 , Wola
Link Komentarze (31) »
poniedziałek, 01 czerwca 2009

Wola - punkt skupu

Spacerując po odległej Woli, napotkałem przy ul.Jana Olbrachta taki oto punkt skupu. Od razu przypomniały mi się czasy komuny.

Tak, przypomniały mi się te dawne lata, gdy jako dzieciak taszczyłem do skupu kilogramy makulatury, bo w szkole wbijali mi do głowy, że tak trzeba. Nawet nie pamiętam, co za to dostawałem - albo parę groszy albo szary i szorstki papier toaletowy. To już zbyt stare dzieje, żebym to pamiętał dokładnie. Pamiętam, jak taszczyłem do osiedlowego skupu butelki, uprzedmio usunąwszy z nich etykiety po piwie (ojciec sporo tego pił swojego czasu), bo butelek po piwie nie przyjmowali, a identyczne butelki po napojach owocowych czy oranżadach jak najbardziej. A więc wmawiało się pani, że butelka jest po oranżadzie, a miła pani z okienka udawała, że w to wierzy. Takie to właśnie rzeczy pamiętam.

A i tak to jest piękne, że ten chory system w końcu upadł na glebę. Już za 3 dni rocznica, pamiętajmy.

21:48, warszawa78 , Wola
Link Komentarze (18) »
piątek, 29 maja 2009

Bar i siatkarka - Wola, ul.Olbrachta

Czy myśleliście kiedyś o karierze siatkarskiej?

Założę się, że myśleliście, a jeśli nie myśleliście, to i tak samo jakoś wyszło, albowiem siatkówka to w Polsce sport masowy - uprawiany zwykle przez panie, aczkolwiek i panowie czasem się włączają do zabawy.

Tu apel do panów - nie siedźcie w barze, choćby nosił piękną i szlachetną nazwę "Przystań Olbrachta". Pomóżcie lepiej paniom dźwigać ciężkie siatki, przecież nie po to ćwiczyliście mięśnie na siłowni, aby marnowały się teraz bezczynnie. Niech siatkówka wciągnie i Was!

Dobra, lecę do sklepu :)

Miejsce: Wola, ul.Jana Olbrachta.

10:46, warszawa78 , Wola
Link Komentarze (18) »
wtorek, 26 maja 2009

Okopowa

Na ulicy Okopowej stanął sobie nie tak dawno temu taki oto nowoczesny budyneczek.

Budyneczek to nie byle jaki, ma nawet swoją stronę internetową! Co prawda piszą tam, że obiekt "zlokalizowany jest w samym centrum Warszawy", co zdecydowanie nie jest prawdą, ale niech tam, każdy lubi przecież upiększać rzeczywistość. Jedni chwalą się niebotycznymi zarobkami, których faktycznie nigdy na oczy nie widzieli, inni długim członkiem, jeszcze inni lubią trochę podkoloryzować lokalizację inwestycji. Jedynie mój blogasek niczego nie koloryzuje, co czasem jest mi wypominane :)

Zresztą zostawmy lokalizację. Inwestor, firma Pirelli Peako Real Estate, wystawiła bowiem swojego czasu klientów do wiatru w sposób dużo poważniejszy.

[...] Deweloper od końca ubiegłego roku podpisywał z klientami rezerwacje na mieszkania, przyjmując od nich po 5 tys. zł. Rezerwacje dawały ludziom pierwszeństwo do podpisania umowy przedwstępnej, gdy firma dostanie już pozwolenie na budowę.

Formalności związane z wydaniem pozwolenia ciągnęły się jednak miesiącami. W tym czasie ceny mieszkań w Warszawie ostro szły w górę. W sierpniu deweloper uprzedził klientów, że mieszkania będą mogli kupić, ale drożej niż było to zapisane w umowie rezerwacyjnej. Wielu ludzi poczuło się oszukanych. Przekonywali, że gdyby taką cenę Pirelli przedstawiła im na początku, kupiliby mieszkanie gdzie indziej. [...]

Całość znajdziecie tutaj:

http://dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,3694027.html

Cóż, umowy zawarte z klientami dawały niestety firmie możliwość złamania danego słowa i firma bez skrupułów z nich skorzystała. Z prawnego punktu widzenia wszystko jest czyste, z moralnego niestety nie. Jasne, że w dobie prosperity ludzie zarządzający  dużymi firmami mogli się bezkarnie śmiać z takich pojęć, jak moralność, uczciwość itd. Ale czy w dobie kryzysu mają równie radosne miny? Czy to właśnie brak uczciwości w obrocie gospodarcznym nie jest przypadkiem jedną z przyczyn kryzysu? Jakoś tak się składa, że ten cały kryzys właśnie od rynku nieruchomości się zaczął.

Kolejnych nowych budynków w Warszawie prędko nie będzie. Albowiem... Tak, mamy kryzys.

13:51, warszawa78 , Wola
Link Komentarze (19) »
środa, 13 maja 2009

Pańska

Od komuny do nowoczesności... Takie przekrojowe zdjęcie zrobiłem wczoraj na ul.Pańskiej.

Kiedyś, jeszcze za komuny, Pańska kojarzyła mi się z ulicą, na którą jeździ się, aby kupić (a raczej próbować kupić, bo w sklepach nie zawsze były) rzeczy do wyposażenia domu - jakieś krany, wanny, kafelki... Teraz to się zmieniło, po tego typu rzeczy jeździ się zupełnie gdzie indziej, ale takie skojarzenie w głowie mi pozostało. Zresztą parę sklepów z tego typu asortymentem jeszcze się na Pańskiej ostało. Być moze widoczny na zdjęciu Żuk, cudowne dziecko polskiej motoryzacji, przywiózł właśnie do jednego z tych sklepów świeżą porcję umywalek i kranów.

Wielu romantycznych kąpieli w wannie i jak najrzadziej przeciekających kranów życzy jednoosobowa załoga fotobloga!

10:07, warszawa78 , Wola
Link Komentarze (19) »
wtorek, 05 maja 2009

Okopowa

Kiedyś w tym miejscu, które widzicie na zdjęciu, były okopy. W Wikipedii piszą o nich tak:

Okopy Lubomirskiego to okopy wzniesione w Warszawie z nakazu marszałk wielkiego koronnego Stanisława Lubomirskiego w 1770 roku.

Wbrew swojej nazwie nie zostały one założone jednak jako linia umocnień o charakterze militarnym, a kontrolno - sanitarnym. Zadaniem tych wałów było zapobieganie szerzącym się w tym czasie epidemiom dżumy poprzez kontrolę i filtrowanie ruchu do i z miasta. Liczono się wówczas też z możliwością uderzenia konfederatów barskich na stolicę, lub próbą wywołania powstania w mieście przez ich emisariuszy.

I dalej:

W 1794 okopy te zostały wzmocnione działami zewnętrznymi i wewnętrznymi, przez co nabrały charakteru militarnego i odegrały pewną rolę w czasie Insurekcji kościuszkowskiej.

Dziś zagraża nam świńska grypa i inne paskudztwa, co jakiś czas liczyć się trzeba także z możliwością uderzenia na stolicę związkowców - stoczniowców, górników itd. Ale czasy się zmieniły i okopów już nikt z tego powodu nie buduje. Chociaż patrząc na ostatnie harce stoczniowców, to może powinniśmy?

A w międzyczasie przy okopach powstała ulica, z czasem okopy zniknęły, została tylko Okopowa. Obecnie jest to zwykła siermiężna ulica, typowy ściek komunikacyjny z przypadkową i chaotyczną zabudową, spacer nią nie dostarcza jakochkolwiek pozytywnych wrażeń estetycznych. A, jest jeszcze cmentarz żydowski, o którym sporo dowiecie się tutaj:

http://www.cemetery.jewish.org.pl/

Aż mi szkoda tych Żydów, którzy tu masowo przyjeżdżają, że tak brzydkie miejsce muszą oglądać. Nie jest Okopowa wizytówką Warszawy i jeszcze długo nie będzie :(

I nikt mi nie wmówi, że mu się Okopowa podoba.

10:28, warszawa78 , Wola
Link Komentarze (28) »
sobota, 02 maja 2009

warszawa, ul.okopowa

Od pewnego czasu, a konkretnie od 2004 r., 2.maja to Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. Obywateli zachęca sie do wywieszania biało-czerwonych flag, a jeśli ktoś takowej nie posiada, może ją kupić choćby w widocznym na zdjęciu sklepie przy ul.Okopowej na warszawskiej Woli.

Święto jak święto, wygląda mi na wciśniete na siłę pomiędzy dwa pozostałe, ale nie znaczy to, że jestem do niego nastawiony negatywnie, wręcz przeciwnie. Jak już kiedyś pisałem, wywieszanie polskich flag często kojarzy się ze strajkiem lub protestem, tymczasem w moim odczuciu powinno kojarzyć się po prostu z polskością, w tym sensie istnienie Dnia Flagi nie jest niczym złym. Warto tylko pilnować tego, aby wywieszenie flagi nie stało się obowiązkiem lecz było dobrowolne, gdyż do patriotyzmu nie da się nikogo przymusić i więcej szkód się w ten sposób czyni, niż pożytku. 

Skoro już o patriotyzmie piszę, to przypominam wszystkim, że niedawno, 26.kwietnia, była 64.rocznica wyzwolenia Szczecina, natomiast 6.maja przypada rocznica wyzwolenia Wrocławia. Jako Polak jestem dumny z tego, że na tymi miastami powiewa dziś polska flaga, a jednocześnie żywię nadzieję, iż kiedyś polska flaga powiewać będzie także nad Grodnem i Wilnem. O Lwowie na razie dyplomatycznie nie wspomnę, coby nikt mi nie zarzucił, że przeszkadzam we wspólnych (i tak przecież kulawo idących) przygotowaniach do Euro2012 :)

A tymczasem za nami dzień 1.maja, tzw. Świeto Pracy. W sąsiednich Niemczech grupy chuliganów w ramach świętowania demolowały miasta i wszczynały zamieszki, zdjęcia możecie obejrzeć sobie tu:

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/51,80277,6561117.html?i=0

A w Polsce? W Polsce nie działo się nic złego, ludzie zajęli się swoimi sprawami, nikt nie awanturował się na ulicach, nikomu nie odbiła korba w imię jakiejś ideologii. My Polacy naprawdę żyjemy w najzupełniej normalnym kraju. Dostrzeżmy to wreszcie, doceńmy to i bądźmy z tego dumni.

Da się, prawda?

09:13, warszawa78 , Wola
Link Komentarze (35) »
środa, 29 kwietnia 2009

Kościół św.Karola Boromeusza

Na początek przyznam się bez bicia - to zdjęcie nie jest zupełnie świeże. Można to poznać po pewnym drobnym szczególe. Czy już dostrzegacie? :)

Generalnie kościoły fotografuję i pokazuję rzadko, ale tu zrobię wyjątek, gdyż Kościół św.Karola Boromeusza, stojący na Woli przy ul.Chłodnej, jest w pewnym sensie kościołem szczególnym. Dlaczego? Tu musimy cofnąć się do jednego ze starszych blogowych wpisów na temat ulicy Chłodnej. Pisałem m.in. tak:

Ulica Chłodna była przed wojną reprezentacyjną ulicą Woli, wolskim Nowym Światem. Okrutnie okaleczona w czasie wojny, nie zachowała nic z dawnej świetności. Zostały resztki dawnej zabudowy i trochę bruku...

I jedną z tych "resztek dawnej zabudowy" i to "resztką" piękną i okazałą jest właśnie ten kościół. W czasie wojennej pożogi zniknęły stojące obok piękne kamienice (dziś w ich miejscu stoją bloki i socrealistyczne budynki), a kościół cieszy nasze oczy do dziś. Co prawda i jego wojna nie oszczędziła, część kościoła po klęsce Powstania Warszawskiego wysadzili Niemcy, ale został on na szczęście odbudowany, prace ukończono w 1956 r.

Na koniec wspomnę, że kościół zbudowano w latach 1841-49, a więcej na jego temat możecie przeczytać np. w Wikipedii.

Dobrze, że to i owo z tej dawnej Warszawy jednak zostało...

10:47, warszawa78 , Wola
Link Komentarze (23) »
wtorek, 28 kwietnia 2009

Wola, ul.Gibalskiego

O ulicy Gibalskiego na Woli różnie ludzie gadają. Dosyć często można spotkać się z opinią, że jest tam niebezpiecznie.

Nie mnie oceniać, czy jest bezpiecznie czy nie, ale swój klimat ulica ma. Dookoła stoją PRL-owskie bloki, względnie socreal, tu zaś zachowała się w znacznej mierze zabudowa przedwojenna. Te stare i niezbyt wysokie domy bardzo przypominają mi Grochów. No i klimacik też jest taki trochę grochowski - już pobieżna obserwacja pozwala wysnuć wnioski, że okoliczna ludność lubi imprezować, o czym świadczą różne odgłosy i głośna muzyka dobiegające z mieszkań :)

A może ktoś z Was imprezował tam kiedyś, co? :)

07:41, warszawa78 , Wola
Link Komentarze (33) »
poniedziałek, 20 kwietnia 2009

pink shop - warszawa, ul.chmielna

pink shop

Czy jesteście zadowoleni z oferty drukowanych przewodników po Warszawie?

Dla mnie te przewodniki oprócz niewątpliwych zalet mają pewne wady. Wyczytamy tam, kiedy powstał pałac w Wilanowie, gdzie znaleźć hotel trzygwiazdkowy, a jak dobrze pójdzie, to dowiemy się też, gdzie dobrze karmią, gdzie nieco gorzej i w którym klubie można się w danym momencie polansować (tu jednak przewodnik może szybko stać się nieaktualny). Ale nie znajdziemy tam informacji, w którym miejscu w Warszawie możemy spotkać się z największą ofertą prasy erotycznej. A nie oszukujmy się, dla niejednego zjadacza chleba jest to informacja dalece ważniejsza, niż data powstania takiego czy innego pałacu. Można się na to zżymać, ale trudno polemizować z faktami.

Tak więc w ramach uzupełnienia wiadomości serwowanych przez tradycyjne przewodniki informuję wszystkich miłośników prasy erotycznej, iż największa oferta w tym zakresie jest przy ulicy Chmielnej, a konkretnie przy jej wolskim odcinku między Aleją Jana Pawła II i ulicą Żelazną. To tylko kilka kroków od Dworca Centralnego i Złotych Tarasów. I jak widać, czynny jest ów przybytek codziennie, nawet w niedzielę. O tempora, o mores...

To co, lecicie na zakupy? :)

I słówko na koniec - mógłbym zamiast tej notki najeżyć bloga różnymi nazwiskami, faktami i datami, ale tego nie zrobię, albowiem blog nie może być bezpłciowy. Wystrzegajmy się tego niczym Ojciec Dyrektor sklepów erotycznych.

14:59, warszawa78 , Wola
Link Komentarze (20) »
poniedziałek, 06 kwietnia 2009

Dawnymi czasy wznoszono w Polsce budynki, nie troszcząc się zupełnie o ich zaplecze sanitarne. W efekcie warunki bytowe były tam katastrofalne, o czym często wspominali zwłaszcza pisarze i publicyści epoki pozytywizmu. Na szczęście te straszne czasy już dawno odeszły do lamusa historii.

Dziś mamy 21.wiek, mamy cywilizację, jesteśmy w NATO i Unii Europejskiej, a to zobowiązuje! Dziś zatem nie tylko zapewnia się w nowo wznoszonych budynkach odpowiednie zaplecze sanitarne, ale i tworzy się zapasowe zaplecze na zewnątrz. Gdyby zatem doszło do nieoczekiwanej awarii systemu wodno-kanalizacyjnego, nie jesteśmy już bezradni jak przysłowiowe ślepe kocięta. Wystarczy udać się na świeże powietrze i skorzystać z zapasowego zaplecza awaryjnego. Właśnie po to ono powstało. Tu można się tylko cieszyć, iż władza i wielki kapitał aż tak bardzo troszczą się o człowieka. Oby tak dalej!

Budynek po prawej stronie zdjęcia to hotel Hilton. Na jego stronie internetowej piszą m.in. tak:

Pierwszy w Polsce Hotel sieci Hilton znajduje się w Warszawie przy ulicy Grzybowskiej, w sercu dynamicznie rozwijającej się, biznesowej części stolicy. Hotel posiada 314 komfortowych i eleganckich pokoi i apartamentów, rozmieszczonych na 22 piętrach nowoczesnego budynku. Do dyspozycji Gości oddajemy restaurację MEZA, specjalizującą się w kuchni międzynarodowej, PISTACCIO Lobby Bar & Lounge oraz dwupoziomowy bar AXIS – nowe miejsce na imprezowej mapie Warszawy. 

I dalej w ten deseń przynudzają, by na koniec pochwalić się jeszcze fitness clubem, basenem i kasynem. Kasyno to w sumie fajna rzecz, można samemu z fasonem przeputać kasę, zanim ją i tak kryzys zeżre. Ale zostawmy kasyno, zerknijmy na "biznesową część stolicy". Na początek ulica Wronia, 100 metrów od hotelu Hilton:

http://warszawa78.blox.pl/2009/02/Singapurem-nie-bedziemy.html

I jeszcze druga strona Wroniej, piękny widok na wieżowiec:

http://warszawa78.blox.pl/2008/12/Samotny-wiezowiec-i-kryzys.html

A na deser mamy coś takiego:

http://warszawa78.blox.pl/2008/01/Wola-pelna-kontrastow.html

Gdybyśmy jednak po wyjściu z hotelu udali się w zupełnie inną stronę, po jakichś 300 metrach ujrzymy to:

http://warszawa78.blox.pl/2008/04/Lucka.html

Jak zatem widzimy, okolica ma charakter zdecydowanie biznesowy i tu pozostaje mieć nadzieję, że czeka ją dalszy nieskrępowany rozwój, któremu nie zagrozi żaden kryzys. Czego wszystkim życzę.

A teraz kończę i idę skorzystać z zaplecza sanitarnego.

20:05, warszawa78 , Wola
Link Komentarze (16) »
czwartek, 26 marca 2009

zima w Warszawie

Wszyscy chcą wiosny, a tu zima za nic nie chce odpuścić. Wczoraj o godzinie 15:14 zaatakowała w sposób zdecydowany.

Wcześniej zima zaatakowała zresztą w nocy i nad ranem, ale potem wyszło piękne słońce i pewnie wielu w swojej naiwności myślało, że już po wszystkim. Nie, u nas nigdy nie jest "po wszystkim" - skompromitowani politycy z czasem wracają do władzy, beznadziejni piłkarze wciąż trafiają do reprezentacji (tak, jakby w swoim 17.występie mieli nagle zagrać lepiej, niż w 16 poprzednich), to i niechciana zima uparcie wraca, bo niby czemu miałaby być gorsza? A więc  tuż po 15 słońce zaszło, a o 15:14 sypnęło. I tak sobie to trwało kilkanaście minut, a potem... znów wyszło słońce. Jednym słowem niezła dynamika zmian, jak na tak krótki odstęp czasu :)

Teraz jeszcze tylko słówko o miejscu, które widzicie. To jest skrzyżowanie Al.Jana Pawła II (dawniej Juliana Marchlewskiego - to taki komunistyczny zdrajca z czasów wojny polsko-bolszewickiej) i Al.Solidarności (dawniej gen.Świerczewskiego - też zdrajca, m.in. walczył w w/w wojnie po stronie sowieckiej). I przy tym oto skrzyżowaniu stoi sobie nośnik reklamy, który dawniej był po prostu budynkiem mieszkalnym. W pewnej chwili powieszono tam jednak reklamową szmatę (kiedyś zresztą o tym pisałem) i  tak ludzie stracili normalny widok z okna. Teraz tylko co jakiś czas wymienia się szmatę na nową, zmieniają się nazwy firm, ale okna jak były zasłonięte, tak są. Ci, którzy są za to odpowiedzialni, powinni moim zdaniem ponieść karę w postaci obowiązku chodzenia przez 2 lata z reklamowym workiem założonym na głowę, wykonanym z tego samego materiału, co ta szmata. Niech i oni zobaczą, jak "miło" jest patrzeć na świat przez taką siatkę.

A wracając do pogody, to dziś mamy piękne słońce. Ciekawe, na jak długo.

10:08, warszawa78 , Wola
Link Komentarze (20) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5