| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
1. Adres
2. Księga gości
3. Warszawa - fotoblogi
4. Warszawa w sieci
5. Inne miejscowości
6. Fotoblogi, fotostrony

*** 
Photorama's *** | Toplist

blogi

Photo Blogs - BlogCatalog Blog Directory

Stronę monitoruje stat24

Licznik liczy od 17.07.2007 r.

użytkownicy, wizyty, odsłony


Różności

czwartek, 25 czerwca 2009

Warszawa - eleganckie sklepy

elegancka odzież damska

I tak z ręką na sercu zapytuję drogie panie - czy zakupiłybyście swoją wymarzoną kolekcję ciuchów w tym przybytku? :)

Miejsce: Grochów, najbliższe okolice Ronda Wiatraczna.

czwartek, 28 maja 2009

rakietowóz

W poprzedniej notce odwiedziłem ul.Rakietników, teraz idę za ciosem i kontynuuję rakietowe klimaty. Proszę państwa, oto rakietowóz!

Rakietowóz wypatrzyłem niedawno przy ul.Czereśniowej we Włochach. Wyglądał co prawda całkiem niewinnie, ale czuję, że tkwi w nim duży potencjał. W tym momencie szkoda, że nie utrzymujemy przyjacielskich stosunków z Koreą Północną - można byłoby przecież sprzedać Koreańczykom trochę takich rakietowozów. Myślę, że Wielki Ping-Pong (czy jak tam się ten ich przywódca nazywa), szykujący się do konfrontacji z całym światem, kupiłby sporo takich cacek na pniu.

A zatem... Ognia!

sobota, 23 maja 2009

chmury

Przy ulicy Patriotów, gdzieś między Radością i Międzylesiem, sfociłem takie oto chmurzyska.

Nie bójcie się, te chmury nie gromadzą się nad moim blogiem, on trwa sobie dalej w najlepsze. Codziennie budowałem to, co teraz mam, dodawałem cegiełka po cegiełce - ku chwale Warszawy, w celu sprawienia radości czytelnikom oraz na przekór Agorowym złodziejom, którzy kiedyś ukradli z pewnego foto-forum moje zdjęcia. Wspiąłem się na 1.miejsce pod względem oglądalności Bloxowych fotoblogów i wygodnie sobie na nim siedzę. Nikt tego bloga nigdzie nie polecał, na 1.stronę Gazety trafiłem przez ponad 2 lata funkcjonowania bloga okręgłe 0 (słownie: zero) razy. Wszystko co mam, zawdzięczam sobie.

Nie ma się zatem co podniecać Gazetowymi promocjami, tak samo jak nie ma się co podniecać, że wyróżniono kogoś na jakiejś stronie internetowej, na którą i tak pies z kulawą nogą nie zagląda lub w jakimś czasopiśmie, które i tak mało kto czyta. Tego typu "wydarzenia" przypominają często działanie dwóch golasów, którzy ogrzewają siebie nawzajem i jest im przez to raźniej. Czy warto być golcem?

Dlatego jeśli czujecie, że nad Waszym wypieszczonym blogaskiem zgromadziły się chmury, rozproszcie je sami. To naprawdę jest wykonalne.

piątek, 22 maja 2009

legia - witamy w piekle

Taki oto nieco absurdalny obrazek sfociłem wczoraj na Nowej Pradze przy ul.Szanajcy.

Strzeżcie się zatem uwiecznionego na zdjęciu pana, strzeżcie się go tak na wszelki wypadek. Bo kto wie, może to sam Lucyfer jest? Może w sklepie z chemią gospodarczą uzupełnia regularnie zapas siarki?

Bo na Pradze to nigdy nic nie wiadomo.

piątek, 15 maja 2009

Dlaczego warto podróżować? Z uwagi na edukację!

Nie od dziś wiadomo, że podróże kształcą. Podczas podróży można dowiedzieć się wielu interesjących rzeczy. Na przykład ja podczas ostatniej podróży do Rembertowa dowiedziałem się, dzięki informacji zamieszczonej na ul.Niedziałkowskiego, że 20% Niemców ma słowiańskie korzenie. W ten sposób oprócz wspomnień wyniosłem także z tej rembertowskiej ekspapady rzecz równie cenną - wiedzę.

Hmmm, a biorąc pod uwagę fakt, że pierwsze skrzypce w piłkarskiej reprezentacji Niemiec gra niejaki Podolski i gdzieś tam przewija się jeszcze jakiś Trochowski, to może faktycznie coś w tym jest? :)

poniedziałek, 11 maja 2009

Legia - vlepki

Na stacji kolejowej Warszawa Rembertów odkryłem te oto piękne vlepki, pozostawione tu zapewne przez kibiców z sąsiedniej dzielnicy Wesoła.

Jak widać na załączonym obrazku, współczesna vlepka to produkt zaawansowany technologicznie - porządny projekt graficzny, profesjonalny druk, piękne kolory... Jeśli chodzi o vlepki kibicowskie (bo takie mnie głównie interesują), to już chyba bezpowrotnie minęły czasy produkcji chałupniczej, kiedy to wytwarzało się proste czarno-białe vlepki, zwykle nieskomplikowane graficznie, na domowej drukarce, kupując uprzednio papier samoprzylepny. Sam trochę takich vlepek swojego czasu wyprodukowałem, aby rozsławiać imię naszej warszawskiej Legii. Teraz vlepki produkowane są w sposób przemysłowy - efekt jest piękny, co widac np. na prezentowanym przeze mnie zdjęciu, tylko dawnego romantyzmu trochę brak... Ale nie ma co rozpaczać, trzeba podążać z duchem czasów!

A skoro już o Legii mowa... No niestety, przegraliśmy mecz sezonu z Wisłą i marzenia o tytule mistrzowskim mocno się oddaliły. Teoretycznie jeszcze trzy kolejki zostaly do końca sezonu, niby jeszcze wszystko może się zdarzyć, ale... Ale czy drużyna, która gra po prostu słabo (mam na myśli Legię oczywiście) i nie potrafi gryźć trawy, kiedy sytuacja tego wymaga, zasługuje na mistrzostwo? Tu mam niestety bardzo poważne wątpliwości :(

Cóż, zobaczymy jak będzie...

niedziela, 10 maja 2009

restauracja

Na Ursynowie przy ul.Romera wypatrzyłem wczoraj nową restaurację.

Nie powiem, lokal od razu mi się spodobał. Niezobowiązujący wystrój, swobodna atmosfera, sprawna obsługa kelnerska, wegetariańska kuchnia wpisująca się w kanony zdrowego żywienia... Dodatkowym atutem miejsca jest również możliwość zakupu dań na wynos. I jak widać na załączonym obrazku, restauracja cieszy się sporym powodzeniem wśród warszawiaków. Mam nadzieję, że i krytycy kulinarni dostrzegą ją wkrótce i wystawią jej pozytywne recenzje w którejś z tzw. opiniotwórczych gazet. A może nawet sam Robert Makłowicz zrobi o niej reportaż?

Ogólnie zresztą oferta kulinarna w Warszawie jest coraz bogatsza, między innymi właśnie dzięki takim kameralnym restauracyjkom wyrastającym tu i ówdzie jak grzyby po deszczu. Oby tak dalej!

Jedliście kiedyś w tej restauracji?

niedziela, 03 maja 2009

Tak się składa, że tę notkę piszę, spędzając długi weekend w Toruniu. Dlatego też chciałbym się dziś przyjrzeć związkom warszawsko-toruńskim.

Związki zaczęły się już na przełomie 13. i 14.wieku, kiedy to lokowano miasto Warszawa, a zasadźcami byli prawdopodobnie kupcy z Torunia. Później był jeszcze Kopernik (urodził się w Toruniu, a sławę zdobył taką, że i u nas ma pomnik) oraz toruńskie pierniki, które dziś leżą dumnie na półkach warszawskich sklepików i marketów. Ale dziś najsłynniejszym chyba czynnikiem spajającym Warszawę i Toruń jest Ojciec Dyrektor - w Toruniu ulokował on rozgłośnię radiową o nazwie Radio Maryja, której audycji słuchają dziś tysiące warszawiaków. O tej zacnej stacji radiowej więcej dowiecie się tutaj:

http://www.radiomaryja.pl

Obserwując dzisiejszy Toruń, dochodzę jednak do wniosku, że tubylcy ochoczo przyznają się do Kopernika, ale już do Ojca Dyrektora, ponownie rozsławiającego Toruń na całą Polskę (a może i Europę!), specjalnie przyznawać się nie chcą. No cóż, tu jeszcze raz sprawdza się powiedzenie, że trudno jest być prorokiem we własnym kraju.

Dobrze, że chociaż my warszawkiacy docieniamy rangę współczesnych związków warszawsko-toruńskich, o czym zaświadcza m.in. widoczna na zdjęciu tabliczka umieszczona przy ul.Bolesława Śmiałego w warszawskich Gołąbkach.

Ojcze Dyrektorze, nie daj się i olewaj system! :)

piątek, 01 maja 2009

prasa i inne bajery

I tak oto wyszło czarno na białym, że prasa nie pisze prawdy, lecz bajeruje czytelników. W zalewie powszechnego bajeranctwa jedynie mój blogasek jawi się jako ta cudowna wyspa jedynie słusznych opinii i prawd objawionych :)

Dzisiaj jest 2.rocznica działalności tego fotobloga. Nie, nie będzie z tej okazji płomiennych mów o "wszechstronnym rozwoju", "ogromnych sukcesach w walce o lepsze jutro" i "przekraczaniu wyśróbowanych norm", jakimi onegdaj raczyli nas partyjni bonzowie w dniu 1.Maja. Po prostu pochwalić się chciałem, że już 2 lata funkcjonuję na tym blogowym padole :)

I cieszę się, że jesteście tu ze mną. Dziękuję Wam!

Miejsce: Okopowa, róg Żytniej.

piątek, 24 kwietnia 2009

schody ruchome przy Trasie W-Z

awaria

Wychodzi na to, że coś się ostro sypie w tej naszej Warszawie...

Te dwa zdjęcia zrobiłem w środę koło schodów ruchomych przy Trasie W-Z. I cóż, może coś tam nie działa, ale za to wiszą sobie urocze karteczki, które w pełni rekompensują ten chwilowy(?) brak pełnej oferty przewozowej. Czuję się usatysfakcjonowany, naprawdę!

Same schody, wiodące jak wiadomo z Trasy W-Z na Plac Zamkowy, to obiekt o znaczeniu historycznym. Były to pierwsze schody ruchome w Warszawie i... No właśnie, czy w pierwsze w Polsce? I tak i nie. Powstały w 1949 r. i wtedy istotnie innych schodów ruchomych w Polsce nie było, ale warto zaznaczyć, że tak naprawdę pierwsze schody ruchome na ziemiach polskich powstały w 1930 r. w jednym z domów towarowych we Wrocławiu. Tyle, że wtedy Wrocław nazywał się Breslau, Niemców usunięto stamtąd dopiero 15 lat później (lepiej późno, niż wcale!), więc to się nie liczy :)

Schody przy Trasie W-Z były początkowo ogromną atrakcją turystyczną stolicy, z czasem jednak zaczęły popadać w ruinę. Z początkowych trzech ciągów w końcu został jeden, pozostałe zostały unieruchomione i służyły jako zapas części zamiennych, bo z tymi oryginalnymi był nie lada kłopot. W 1997 r. również ostatni ciąg wyziąnął ducha, części zamiennych tym razem już zabrakło i schody stanęły na dobre. Otwarto je ponownie w roku 2005, pierwotną sowiecką maszynerię zastąpila technika niemiecka, z trzech ciągów zostały dwa, za to przybyła winda dla niepełnosprawnych.

A dziś? A dziś jak widać znowu coś się psuje. Czyli powrót do klasyki.

piątek, 17 kwietnia 2009

reklamowa szmata

Prezentując swojego czasu zdjęcie jakiejś reklamowaj szmaty, napisałem, iż Warszawa jest kobietą. Dziś przedstawiam kolejne potwierdzenie tej tezy.

Wszystko dobrze? Niestety nie. Albowiem przyozdobiona(?) reklamowymi szmatami jest Warszawa co najwyżej kobietą upadłą. Owe szmaty odbierają mojemu miastu godność, przynosząc w zamian paru cwaniakom garść brzęczących monet i szeleszczących banknotów. A przecież nie o to nam chodzi, prawda?

Nie wszystko jest na sprzedaż. Warszawo, czas odzyskać godność!

I tu kończę. Idę się modlić za decydentów, aby wreszcie uchwalili sensowne antyreklamowe prawo. Może się uda...

czwartek, 16 kwietnia 2009

samochód

Różne rzeczy piszą ludzie na blogaskach. Jedni piszą, co jedli wczoraj na obiad, inni opisują swoją wycieczkę na Majorkę czy inne Kanary, jeszcze inni informują nas, jak szybko rosną ich pociechy. A więc ja napiszę, że we wtorek poszła mi opona w samochodzie.

W końcu blog może mieć również charakter osobisty, prawda?

Dobra, to teraz przyznawać się, kto mi tę oponę przebił! :)

Miejsce: Warsztat samochodowy przy ul.Kamiennej (Praga-Północ).

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12