| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
1. Adres
2. Księga gości
3. Warszawa - fotoblogi
4. Warszawa w sieci
5. Inne miejscowości
6. Fotoblogi, fotostrony

*** 
Photorama's *** | Toplist

blogi

Photo Blogs - BlogCatalog Blog Directory

Stronę monitoruje stat24

Licznik liczy od 17.07.2007 r.

użytkownicy, wizyty, odsłony


Bemowo i Jelonki

wtorek, 19 maja 2009

Jelonki

O Jelonkach i o Polu Mokotowskim... Zacznijmy od Jelonek. Ten piękny bloczek stoi sobie przy ul.Synów Pułku na Jelonkach właśnie i jest blokiem całkowicie i totalnie typowym.

Czemu właśnie tak? Otóż przy ul.Synów Pułku stoi sporo bloków i wszystkie są dokładnie takie same, kropka w kropkę, okno w okno, żadnego zróżnicowania - no po prostu powtarzalność doskonała! To nawet na warszawskich PRL-owskich osiedlach jest ewenementem, bo zwykle nawet wśród stojących blisko siebie bloków pojawia się jakieś zróżnicowanie (formy, wysokości, długości itd.), a tu nic, zero. Tak, jakby ktoś na xero te bloki odbijał. A może to atak klonów?

Tak czy siak osiedle nie jest złe. Pomiędzy blokami zostawiono sporo przestrzeni, jest tam zieleń, są place zabaw... Obok wypatrzyłem też szkołę i tonące w drzewach przedszkole. Cóż za marnowanie cennej przestrzeni! Jak to dobrze, że współcześni deweloperzy, dzielnie wspierani przez władze miasta, nie pozwalają na takie marnotrawstwo. Cieszmy się, radujmy!

No dobra, żarty żartami, ale sprawa jest poważna, bo kolejne tereny zielone są zagrożone. Najpierw pojawił się chory pomysł (a w zasadzie pojawia się co jakiś czas, odgrzewany wielokrotnie niczym nieświeży kotlet), aby przeciąć Park Skaryszewski ulicą, a teraz jakiś cwaniaczek próbuje zabudować część Pola Mokotowskiego. Zobaczcie sami:

http://tinyurl.com/pole-mokotowskie

Na takie barbarzyństwo żaden szanujący się warszawiak nie powinien pozwolić. Dlatego proszę Was - wejdźcie na tę stronę:

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/0,99316,6612775.html

Jak już tam wejdziecie, wypełnijcie krótki formularz - w ten sposób podpiszecie się pod listem w obronie Pola Mokotowskiego. Zróbcie to, bardzo Was o to proszę.

Pamiętajmy - Warszawa nie jest właśnością różnej maści kombinatorów. Warszawa jest nasza, należy do nas, do mieszkańców. Dbajmy o nią zatem.

czwartek, 07 maja 2009

Osiedle Przyjaźń zimą

Warszawa, Osiedle Przyjaźń

Tak wyglądało Osiedle Przyjaźń 31 stycznia 2009 r.

Tęsknicie czasem za zimą czy też pożegnaliście ją bez żalu?

poniedziałek, 30 marca 2009

warszawa, ulica budy

Budy, po prostu Budy... Lubię, gdy nazwy ulic dobiera się tak, aby pasowały do otoczenia. Tak właśnie powinno być.

Miejsce: Górce, dzielnica Bemowo.

poniedziałek, 02 lutego 2009

Osiedle Przyjaźń

Warszawa - Osiedle Przyjaźń

Osiedle Przyjaźń - dzielnica Bemowo

Osiedle Przyjaźń to miejsce, do którego zawsze chętnie wracam. Bo też jest ono urokliwe, jest fotogeniczne, jest po prostu wyjątkowe. Niejedno zdjęcie już tu zrobiłem i niejedno jeszcze zrobię.

Osiedlu Przyjaźń poświęciłem już sporo blogowych notek. Oto cały spis:

- historia osiedla oraz kilka letnich zdjęć

- małe domki (bo domki na osiedlu dzielą się na duże i małe)

- lokalna ciekawostka czyli drewniana biblioteka

- czarno-białe wariacje na temat osiedla

- miejscowy kot

- osiedle w jesiennej szacie

Odgrażałem się też, że pokażę to miejsce w wersji zimowej. Dziś obietnicę swoją realizuję. W tym sensie staram się być lepszy od naszego premiera, który obiecywał cud gospodarczy, a dziś serwuje nam oszczędności we wszystkich możliwych płaszczyznach, czyli mówiąc prościej zwykłe dziadowanie. Mój blog na dziadowanie pozwolić sobie nie może, dlatego też jak miały być zimowe zdjęcia Osiedla Przyjaźń, tak dzisiaj są. Owszem, lichą mamy tę zimę, ale trochę śnieżku jednak na fotkach widać :)

Wniosek: Mój blog jest lepszy, niż polski rząd. A co, może nie jest?!

niedziela, 18 stycznia 2009

kolorowe Bemowo

Bemowo -reklamy

Bemowo - stary Maluch

Tu i ówdzie pokutuje opinia, że Warszawa to miasto smutne i szaro-bure. Nic bardziej mylnego, nasza stolica jest piękna i kolorowa!

Weźmy takie Bemowo, którego kawałek widzicie na zdjęciach - niby zwykłe blokowisko na peryferiach, a tu proszę, feeria barw! Owszem, kiedyś królowała tu szarość, ale to było w zamierzchłych czasach PRL-u. Po upadku komunizmu szarości odeszły na dobre, a świat wokół zamigotał tysiącem barw, ostatecznie i nieodwracalnie. Dzięki tym kolorom Warszawa prezentuje się fantastycznie - nie jest to już zgrzebne i ponure miasteczko, jakie pamiętamy z PRL-u, lecz tętniąca życiem metropolia, prężne miasto seksu i biznesu.

I tylko samochód z ostatniego zdjęcia zdaje się pamiętać dawne ponure lata. Ale przecież ciągłość w narodzie jest ważna, a zatem musi istnieć jakiś łącznik między dawnymi a nowymi czasy. I tu ten stary Maluch odziany w nowe kolorowe szaty sprawdza się znakomicie.

Bądźmy dumni z kolorowej Warszawy!

PS. Pamiętajcie o SMS-ach konkursowych - treść F00227 na numer 7144. Balansuję na krawędzi awansu do następnego etapu i odpadnięcia, więc musicie się sprężyć. Liczę na Was, bierzcie komórki swoje, żony, szwagra, matki czy teściowej i dajcie z siebie wszystko. Walczyć, głosować - Warszawa musi panować!

Rozumiemy się, prawda? :)

wtorek, 09 grudnia 2008

Warszawa, ul.Rzędzińska

ul.Rzędzińska - Jelonki

Jelonki, ul.Rzędzińska

Miasto czy wieś? To, co widzicie na zdjęciach, to jest Warszawa, ale panujące tu klimaty trudno uznać za wielkomiejskie. Co zresztą nie musi być wcale wadą.

Jak już kiedyś wspominałem, warszawskie Jelonki to nie tylko bloki, ale także ulice z zabudową jednorodzinną. Zgodnie z przedwojennymi założeniami miało tu być tzw. miasto-ogród, po wojnie wywrócono wszystko do góry nogami, ale pewne pozostałości po dawnych planach możemy oglądać do dzisiaj, a obok współczesnych wilii wciąż istnieją domy przedwojenne. Także drewiane, ale ich jeszcze nie zdążyłem sfotografować. OK, nie zawsze te stare domy są imponujące (częściej niestety nie są), więc w zachwyt popadać nie będę, ot przedstawiam ten temat jako warszawską ciekawostkę. Generalnie miejsce leży nieco na uboczu - w sam raz, żeby wyciszyć się, uciec od wielkomiejskiego zgiełku i (dla chętnych) obalić flaszkę w pobliskich krzakach. 

Dodam jeszcze, że tuż obok biegnie linia kolejowa, która obecnie nie jest wykorzystywana w ruchu pasażerskim, ale istnieją ambitne plany puszczenia tamtędy szybkiej kolei miejskiej. No to jeszcze 103 lata i będziemy śmigać na Jelonki koleją. Jak dożyjemy oczywiście, czego sobie i wszystkim życzę :)

PS. Przepraszam za kiepską jakość zdjęć. Grudniowe ostre słońce to nie jest to, co lubię najbardziej...

czwartek, 20 listopada 2008

Bemowo - ulica Wrocławska

Coś się komuś rozlało przy ulicy Wrocławskiej na Bemowie. Prawdopodobnie z wielkim hukiem. A gdzieś tam w tle czai się Big Ben i marzenia o lepszym życiu...

Gdyby były skargi, że pokazuję czasem takie widoki, od razu wyjaśniam - to, co tu widzicie, to nie jest narzędzie promocji miasta. To tylko fotoblog. To zwykły kronikarski zapis - zapis przyjemnych chwil, ale też zapis choroby. Jak to w życiu.

I nikt mi nie wmówi, że w Krakowie czy we Wrocławiu nie ma czasem plam na asfaltowym trotuarze i że nie ma tam bloków. Oczywiście, że są i mają bardzo ciekawych lokatorów, a o blokowym życiu powstają nawet internetowe seriale:

http://klatkab.tivi.pl

To musicie zobaczyć koniecznie. Ale uwaga, to wciąga! Nie zapomnijcie o codziennych obowiązkach! Początek jest może niemrawy, ale potem wszystko się rozkęca, z odcinka na odcinek. Zresztą sami zobaczycie.

Niejeden blok ma swoje tajemnice...

środa, 29 października 2008

Osiedle Przyjaźń w Warszawie

Swojego czasu prezentowałem na blogu Osiedle Przyjaźń. Oto, co wtedy pisałem:

Cóż to takiego to Osiedle Przyjaźń? Cała historia zaczęła się w 1952 roku, kiedy to wzniesiono osiedle drewnianych domów dla budujących Pałac Kultury sowieckich/radzieckich (niepotrzebne skreślić) robotników. Osiedle miało być tymczasowe, ale jak to często w Polsce bywa, stoi do dziś. I dobrze, że stoi, bo miejsce jest naprawdę niepowtarzalne i nie do podrobienia. Wracając jednak do historii... Po ukończeniu budowy Pałacu Kultury, urządzono tam akademiki dla studentów warszawskich uczelni, owe słynne wśród studenckiej braci akademiki na Jelonkach. Słynne z powodu dosyć surowych warunków mieszkaniowych, ale też z powodu niepowtarzalnych imprez :)

Dzisiaj część tych drewnianych domów nadal jest zajmowana przez studentów, w niektórych mieszkają zwykli warszawiacy, w jednym z nich mieści się nawet... biblioteka publiczna. Samo miejsce jest niewątliwie pełne uroku, skąpane w zieleni, a jako zjawisko po prostu niepowtarzalne.

Celowo wklejam tutaj ten opis, aby nie powtarzać drugi raz, co to takiego to Osiedle Przyjaźń. Dziś postanowiłem pokazać jedno zdjęcie, ukazujące to miejsce w jesiennej szacie. W zasadzie to zrobiłem tych zdjęc więcej, ale nie jestem z nich specjalnie zadowolony, jakoś fotograficznej formy mi zabrakło. Pokazuję zatem tę jedną fotkę, też w sumie nienajlepszą, ale zawsze coś.

Wpis przywołany na wstępnie nie jest jedynym, jaki poświęciłem temu osiedlu. Prezentowałem je także w czerni i bieli, pokazałem bibliotekę publiczną oraz małe domki, w których niegdyś mieszkali budujący Pałac Kultury inżynierowie. W tej ostatniej notce przejechałem się też trochę po naszej "kochanej" Bloxowej administracji. Sam teraz się zastanawiam, czy dobrze zrobiłem. Bo czy to wina tych ludzi, że są w pewien sposób ułomni, że tacy się urodzili? Czy to po chrześcijańsku dokładać im z tego powodu?

A wracając do osiedla... Moim marzeniem jest pokazać Osiedle Przyjaźń zimą, w śnieżnym otoczeniu.

Może kiedyś je zrealizuję?

sobota, 11 października 2008

bloki na warszawskim bemowie

Tak patrzę na swojego bloga (oczywiście popadając w samozachwyt - uwielbiam oglądać i czytać swojego blogaska!) i tak mi wychodzi, że coś dawno nie było bloków. Nie mogę tego tak zostawić, dzisiaj będzie zatem o blokach. Zapraszam na ulicę Wrocławską na Bemowie.

Najpierw trochę historii. Bloki zaczęły powstawać na Bemowie (rozumianym jako osiedle a nie jako dzielnica) w roku 1977, wcześniej funkcjonowało tu wojskowe lotnisko. Do dziś można spotkać na osiedlu betonowe płyty jako pozostałość po płycie lotniska - sporo tego znajdziecie wzdłuż Powstańców Śląskich i Radiowej, płyty służą obecnie jako lokalne uliczki i parkingi. Lotniska jednak do końca nie zlikwidowano, jego fragment działa do dziś, wciąż latają tam samoloty (obecnie częściej sportowe niż wojskowe), a czasem trafimy tam nawet na dodatkowe atrakcje - m.in. na terenie lotniska koncert dawał Michael Jackson (w 1996 r.), a ostatnio pomykał tam swoim bolidem Robert Kubica.

Wracając do bloków... Piękne to one nie są, ale jakoś mnie pociągają, fascynują, uwielbiam je fotografować. W końcu to mój naturalny krajobraz, pomiędzy blokami się wychowałem. Zresztą powiedzmy sobie uczciwie - większość warszawiaków mieszka w bloku, bądź mieszkała w nim w jakimś okresie swojego życia. Bloki to warszawska rzeczywistość. I wciąż powstają nowe i nowe, nawet na zdjęciu to widać.

Tak, wiem, nie podoba Wam się na Wrocławskiej :)

środa, 01 października 2008

Bar Saigon - Bemowo

Pamiętam czasy, gdy chińskie i wietnamskie bary były w Warszawie ostatnim krzykiem kulinarnej mody. A działo się to pod koniec 20.wieku, ot całkiem niedawno.

Pamiętam, jak budki z chińszczyzną wyrastały w każdym punkcie Warszawy jak grzyby pod deszczu. Dzień w dzień oblegały je kolejki ludzi chcących skosztować sajgonek lub kurczaka w sosie słodko-kwaśnym. Z czasem jednak to się skończyło, Warszawa odwróciła się od chińszczyzny i wybrała kebab. Przetrwali tylko najlepsi, najsilniejsi lub ci, którzy umieli się dostosować i poszerzyli swoją ofertę o kebab właśnie. W końcu kto powiedział, że kebab musi być turecki? Wietnamski też bywa całkiem smaczny :)

Bar widoczny na zdjęciu przetrwał do dziś i wciąż dumnie stoi na rogu Wrocławskiej i Widawskiej na warszawskim Bemowie. Jego zdjęcie zamieściłem nieprzypadkowo, bo jadłem tam parę razy w życiu (zawsze chińszczyznę, nigdy kebab) i nigdy nie byłem zawiedziony, karmią smacznie i po przystępnych cenach. No to zrobię im reklamę na blogu, bo niby czemu nie? Natomiast w centrum miasta gorąco polecam bar na Szpitalnej, między Chmielną a Placem Powstańców Warszawy - łatwo go znajdziecie, bo innych barów orientalnych tam nie ma. Jeśli lubicie chińszczyznę, zajrzyjcie tam koniecznie! Ale uwaga, w porze obiadowej ciężko znaleźć tam wolne miejsce. Bar przeżywa oblężenie, bo jest naprawdę dobry.

A czy Wy lubicie chińszczyznę? Czy znacie jakieś lokale, które moglibyście z czystym sumieniem polecić?

środa, 24 września 2008

Jelonki - dzielnica Bemowo

Dzisiaj chcę Wam pokazać nieco inne Jelonki. Czemu nieco inne? Otóż warszawskie Jelonki kojarzą się przede wszystkim z ogromnym blokowiskiem - całkiem zresztą słusznie, bo to właśnie PRL-owskie bloki zdecydowanie zdominowały krajobraz całej okolicy, na tym fotoblogu też już zdążyły kilka razy zagościć. Tymczasem nie wszyscy zapewne wiedzą, że oprócz bloków można też spotkać na Jelonkach całe fragmenty niskiej zabudowy, niekiedy dosyć starej.

Jeśli będziecie się poruszać ulicą Powstańców Śląskich od Człuchowskiej (czyli od Hali Wola) w kierunku Górczewskiej, wtedy po lewej stronie zobaczycie oczywiście bloki. Za to po prawej stronie... Po prawej stronie ujrzycie to, co widzicie teraz na zdjęciu.

Miejsce, które sfotografowałem, to Plac Kasztelański (a raczej jego południowa strona) i perspektywa ulicy Strąkowej. Jadąc tą ulicą, przekroczymy wkrótce tory kolejowe i znajdziemy się na Woli - ot taka lokalna alternatywa dla szerokiej i ruchliwej Górczewskiej. Ale zanim dotrzemy na Wolę, możemy podziwiać całe kwartały niskich domów i przekonać się, że Jelonki to nie tylko bloki.

Ogólnie planuję przemierzyć całą tę okolicę z aparatem. Tylko czy pogoda mi na to pozwoli?

PS. Ulice z niską zabudową spotkacie też w innych częściach Jelonek, czasem są to uliczki sprytnie ukryte między blokami. Ale o tym będzie już w innych notkach i w bliżej nieokreślonej przyszłości, bo muszę zrobić odpowiednie zdjęcia :)

poniedziałek, 08 września 2008

Górce - dzielnica Bemowo

Już raz o Górcach pisałem - napisałem wówczas, że jest to miejsce zabudowane fatalnie, bez ładu i składu, z wielkimi straszącymi bloczydłami, a przez to kompletnie zmarnowane. Oczywiście podtrzymuję swoją opinię i już więcej na ten temat pisać nie będę, byłoby to bowiem kopanie leżącego. Dlatego pokazuję po prostu zdjęcie, zdjęcie warszawskiego przedmieścia. A ten wielki "kołchoz" w tle to dzieło nieodżałowanej firmy JW Destruction, która już w niejednym miejscu warszawski krajobraz skutecznie zeszpeciła. Ale co zrobić, ktoś im w końcu na to pozwolił. Bo liczy się kasa i interes musi się kręcić.

A może jednak podoba Wam się tutaj? :)

 
1 , 2 , 3