| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
1. Adres
2. Księga gości
3. Warszawa - fotoblogi
4. Warszawa w sieci
5. Inne miejscowości
6. Fotoblogi, fotostrony

*** 
Photorama's *** | Toplist

blogi

Photo Blogs - BlogCatalog Blog Directory

Stronę monitoruje stat24

Licznik liczy od 17.07.2007 r.

użytkownicy, wizyty, odsłony


Żoliborz

czwartek, 14 maja 2009

Klasyczny widoczek - czy aby na pewno? Ja uważam, że tak!

Owszem, widok jest stosunkowo świeży, bo stację metra Plac Wilsona oddano do użytku dopiero w 2005 r., ale już dziś śmiało można pokusić się o stwierdzenie, że wejścia do metra usytuowane na samym placu to jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc na Żoliborzu. A zatem widoczek uznaję niniejszym za klasyczny i taki już pozostanie :)

I tylko szkoda, że wejścia do metra na stacjach położonych w centrum to cały czas tandetne plastikowe rury, z porządną architekturą nie mające nic wspólnego. Dobrze, że chociaż na Żoliborzu stanęli na wysokości zadania.

Bo Żoliborz to jednak jest dzielnica z klasą.

14:53, warszawa78 , Żoliborz
Link Komentarze (22) »
sobota, 07 marca 2009

na żoliborzu

Miejski System Informacji, od ładnych paru lat sukcesywnie wdrażany w Warszawie (chodzi o te niebieskie tabliczki, które wszyscy znają) bywa czasem uzupełniany o informację oddolną, tworzoną przez samych mieszkańców.

Warszawa to istotnie miasto obywatelskiej aktywności. Aż miło popatrzeć, jak mieszkańcy biorą sprawy w swoje ręce i tam, gdzie niebieskich tabliczek brakuje, sami oznaczają teren, aby każdy wiedział, w jakiej dzielnicy aktualnie się znajduje - dzięki temu zabłądzić u nas nie sposób. Aktywność obywatelska to sprawa bardzo ważna dla nowoczesnego społeczeństwa (a za takie chcemy zapewne uchodzić) i tu pozostaje się jedynie cieszyć, że rozliczne apele o większe zaangażowanie obywateli w sprawy lokalne spotkały się z tak pozytywnym odzewem miejscowych społeczności.

Znakujmy zatem miasto, albowiem ono jest nasze.

Miejsce: Żoliborz, ulica Krasińskiego.

08:47, warszawa78 , Żoliborz
Link Komentarze (23) »
środa, 25 lutego 2009

Żoliborz

To zdjęcie zrobiłem 7 lutego. Świeciło słońce, termometr wskazywał ponad 10 stopni, a ja myślałem, że właśnie przyszła wiosna. Rzeczywistość okazała się inna, zima szybko wróciła, ale rozpaczać nie będę. Zamiast tego skrobnę kilka słów o widocznej na zdjęciu ulicy Słowackiego.

Dla mnie to właśnie Słowackiego jest najważniejszą ulicą Żoliborza. No bo przyjrzyjmy się głównym Żoliborskim ulicom. Wisłostrada i Trasa AK - ścieki komunikacyjne. Broniewskiego i Powązkowska - typowe przelotówki. Mickiewicza, Krasińskiego, Stołeczna (na mapach oznaczana jako Popiełuszki) - praktycznie same domy, parę banków, czasem jakaś knajpka, mało sklepów, ogólnie zero życia. A Słowackiego? Tu toczy się życie! Mamy sklepy i sklepiki, cukiernie, kawiarnie, punkty usługowe, nawet urząd dzielnicy, a tuż obok teatr. I ludzi też nie brakuje - o ile inne żoliborskie ulice omijają szerokim łukiem, o tyle na Słowackiego zaglądają nader ochoczo. Owszem, ma ulica Slowaciego także i swoje wady, na przykład czasem tynk sypie się na głowę, ale cóż, nic nie jest na tym świecie idealne :)

Dobra, to macie jeszcze Słowackiego w czerni i bieli. Jak szaleć, to szaleć! :)

17:01, warszawa78 , Żoliborz
Link Komentarze (21) »
środa, 19 listopada 2008

Marymont

Warszawa - Marymont

Bieniewicka - Marymont

I tak oto ponownie zajrzałem na Marymont, ponownie na ulicę Bieniewicką.

Marymont rozciąga się na obszarze dwóch dzielnic, Żoliborza i Bielan. Część bielańska to ogromne blokowisko (Osiedle Ruda), trochę domów jedno- i wielorodzinnych oraz pozostałości przedwojennej zabudowy, często w nienajlepszym stanie. Całość ogólnie bez rewelacji, choć niektóre uliczki z zabudową jednorodzinną wyglądają nawet przyjemnie i pewnie dobrze się tam mieszka. Jeśli chodzi o całokształt, to sytuację ratują tereny zielone wzdłuż Wisły oraz bliskość Lasu Bielańskiego, znakomitego miejsca na spacery.

A część żoliborska? Tu jest zupełnie przyzwoicie. Też są bloki (stare i nowe), ale oprócz tego całkiem nieźle zachowały się domy przedwojenne. No może nie wszędzie się zachowały, ale im dalej od Wisły a bliżej metra, tym lepiej. Jedną z ulic, gdzie zabudowa przedwojenna w znacznej mierze ocalała, jest właśnie Bieniewicka, którą widzicie na zdjęciach. Ot taki przedwojenny modernizm, bardziej solidne rzemiosło niż architektoniczny artyzm, ale da się przeżyć :)

Na ostatnim zdjęciu pragnąłem przypomnieć trudną przeszłość mojego miasta. Takie tablice uważam za najwłaściwszy sposób upamiętniania tych, którzy walczyli, polegli, zginęli... Nie chcę wciskania na ludziom na siłę martyrologicznych nazw ulic, tych wszystkich Ofiar, Zesłańców, Rozstrzelanych i Powieszonych, bo na codzień ludzie chcą normalnie żyć, śmiać się i cieszyć, to jest całkiem naturalne. Z tego samego powodu nie chcę monstrualnych ponurych pomników oszpecających ulice i place. Taka skromna tabliczka znacznie lepiej skłania do zadumy, tak myślę. Jeśli ktoś chce na chwilę przystanąć i pomyśleć o tragicznej przeszłości, to nie musi tego robić w cieniu gigantycznego monumentu na rogu Ofiar i Rozstrzelanych, a jeśli ktoś nie chce, to nie należy go do tego przymuszać.

Ale jeśli kogoś interesuje, czemu nie lubię Niemców, to już na tej jednej tabliczce znajdzie odpowiedź. Dlatego nie ulegnę powszechnej fascynacji niemczyzną i tak samo nie wzruszę się losem niemieckich uchodźców z Wrocławia, którzy na trzaskającym mrozie uciekali przed Armią Czerwoną. I to nie jest żadna "polityka historyczna", to są moje autentyczne odczucia, to są też wspomnienia mojej babci bitej po twarzy w szkole przez niemieckich nauczycieli za mówienie po polsku w pewnym podtoruńskim miasteczku, to są... Długo mógłbym pisać rodzinne wspomnienia, ale OK, może innym razem. W każdym razie już chyba zawsze będę odnosił się Niemców z rezerwą. Niech się nimi wrocławianie zachwycają, że im takie ładne miasto zbudowali, u nas to niemieckie "budowanie" wyglądało tak:

http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje34/wwa05.jpg

To jest ulica Krucza, obecnie ulica licznych restauracji i knajp. A zatem, na przekór Niemcom, Warszawa wciąż żyje i to jest w tym wszystkim najpiękniejsze...

14:46, warszawa78 , Żoliborz
Link Komentarze (27) »
środa, 12 listopada 2008

marymont

biało-czewona flaga

Jakoś tak się składało, że w swoich blogowych wędrówkach omijałem Marymont (jedynie pobliskiej stacji metra poświęcając nieco czasu). Czas zatem i tu w końcu zajrzeć!

Na dobry początek przedstawiam ulicę Bieniewicką, biegnącą z rejonu stacji metra (a ściślej od ul.Gdańskiej) w kierunku Wisły. Do Wisły ulica oczywiście nie dochodzi, liczy sobie zaledwie kilkaset metrów, ale chociaż kierunek się zgadza. Zabudowa ulicy pochodzi częściowo z lat międzywojennych (widać ją dobrze na 1.zdjęciu), a całość wygląda na całkiem przyjemne miejsce do mieszkania. Tylko rowerzyści nie muszą tej ulicy lubić - płasko nie jest, więc jak ktoś podjeżdża rowerem od strony Wisły, to musi się nieco wysylić.

A flaga? No cóż, w końcu mieliśmy święto niepodległości! I tylko szkoda, że relacje mediów na temat tego ważnego święta zdominowane zostały przez newsy, kto na kogo się obraził, jakie wpadki językowe zaliczył prezydent, kto nie przyszedł na prezydencki bal i z kim chciał zatańczyć Lech Wałęsa (wychodzi na to, że z Marią Kaczyńską). Co to ma znaczyć? Czy to jest święto niepodległości czy "Taniec z gwiazdami"? Wielka szkoda, że teoretycznie poważne media staczają się do poziomu Plotka czy innego Pudelka.

A wracając do Marymontu, to ja tu niedługo wrócę i wówczas szerzej opiszę, czym właściwie ten cały Marymont jest. Dzisiaj był tylko przedsmak.

07:59, warszawa78 , Żoliborz
Link Komentarze (15) »
środa, 22 października 2008

Żoliborz

Spacerując po ulicy Słowackiego na warszawskim Żoliborzu wskazane jest mieć na głowie budowlany kask, gdyż można dostać kamieniem w głowę. Zupełnie jak na stadionie Widzewa w Łodzi - kto był tam na wyjeździe, ten wie.

Tym razem zagrożeniem nie są jednak kibice z podłódzkich wsi i miasteczek - latające kawałki są nasze, warszawskie. Marna to jednak dla przechodnia pociecha. Jak się sypie, to trudno, zastanawia mnie jednak, czemu nie odgrodzono części chodnika jakimś płotkiem lub choćby taśmą. Czyżbyśmy czekali na pierwszą tragedię? Bo same napisy to dla mnie jednak trochę za mało. A wręcz zdecydowanie za mało :(

Kiedyś sfotografuję ten dom w całości, bo choć się sypie, to sam w sobie ładny jest i chyba przedwojenny. Czekam na dobre światło. Kiedyś się doczekam, nie ma innej opcji. A sam dom może kiedyś odnowią? Bo jak nie, to zamiast tynku spadnie tam kiedyś na chodnik cały balkon i dopiero będzie...

PS. Przepraszam, że zdjęcie jest brzydkie i wygląda jak po wielokrotnym praniu w silnie żrących detergentach. Następnym razem spróbuję się poprawić :)

13:39, warszawa78 , Żoliborz
Link Komentarze (15) »
wtorek, 23 września 2008

Warszawa-Żoliborz, ul.Broniewskiego

Skoro słońce zostało prawdopodobnie wessane przez jakąś czarną dziurę, trzeba się przyzwyczaić do fotografowania na deszczu. I tak, jak nie jestem wielkim miłośnikiem zdjęć robionych zza szyby samochodu, tak obawiam się, iż takie obrazki będę zmuszony pokazywać coraz częściej. Na razie codziennie walczę z deszczem, ale czasem przegrywam. Wczoraj, przemoczony i zniechęcony, po prostu skapitulowałem. Schowałem się w samochodzie i pojechałem do domu, focąc co nieco po drodze, acz bez większego przekonania.

Na zdjęciu widać żoliborski odcinek ulicy Broniewskiego, którym jeżdżę praktycznie codziennie. Sam Żoliborz kojarzy się przede wszystki ze starą zabytkową zabudową, ale PRL-owskie bloki i do tej dzielnicy zdołały dotrzeć, a przy Broniewskiego jest ich szczególnie dużo. Nie ma to, jak mieć dobre widoki na trasie :)

A teraz głowa do góry, podobno pod koniec tygodnia ma być ładnie! Wprawdzie mówili to w TVN, a ta stacja często przekłamuje rzeczywistość, ale może chociaż przy prognozie pogody nie oszukują? Gdyby jednak prawdziwe słońce nie wyszło, to zawsze mamy jeszcze słońce zapasowe - Słońce Peru.

A może powinno to nam wystarczyć? Hmmm...

08:28, warszawa78 , Żoliborz
Link Komentarze (19) »
piątek, 18 lipca 2008

Żoliborz, ul.Stołeczna

Na tym fotoblogu bardzo często zdarzało mi się krytykować nowe budownictwo, ale na szczęście nie znaczy to, że wszystko buduje się teraz źle. Owszem, większość współczesnych realizacji mieszkaniowych budzi delikatnie mówiąc pewne zastrzeżenia, ale chlubne wyjątki też się trafiają. Na jeden z takich wyjątków możemy trafić przy ul.Stołecznej na Żoliborzu.

Przede wszystkim forma - jest całkiem prosta, pozbawiona pretensjonalnych udziwnień, a przy tym znakomicie komponująca się z okoliczną zabudową z lat międzywojennych. Tak samo podoba mi się kolor elewacji - dzięki Bogu nie jest to żaden fiolet czy lila-róż, tak często występujący na starych i nowych warszawskich osiedlach. Budynek stoi wzdłuż ulicy, nie jest ogrodzony płotem, a na dole mieszczą się lokale użytkowe. I o to chodzi! Tak właśnie powinno budować się miasto. Jedynym mankamentem jest to, że prawie wszystkie lokale użytkowe zostały opanowane przez oddziały banków. Chyba prędko się tej bankowej plagi nie pozbędziemy i trzeba z tym jakoś żyć, przemęczyć się i poczekać, aż wróci normalność...

PS. Oficjalna nazwa ulicy Stołecznej to "ul. ks. Jerzego Popiełuszki", ja jednak będę konsekwentnie używał nazwy tradycyjnej. Nie to, że mam coś przeciwko obecnemu patronowi, po prostu tak się od dzieciństwa przyzwyczaiłem i tak już mi zostało. Stołeczna już zawsze będzie dla mnie Stołeczną i nic na to nie poradzę.

12:46, warszawa78 , Żoliborz
Link Komentarze (18) »
poniedziałek, 14 lipca 2008

empik - żoliborz

Żoliborski Empik mieści się na rogu Krasińskiego i Felińskiego, tuż obok Placu Wilsona.

Empik, jak Empik - raczej mały, kameralny, zupełnie odmienny od giganta z Marszałkowskiej lub molochów z centrum handlowych. Czyli taki całkiem żoliborski. Czasem tam zaglądałem, lubiłem nawet trochę tę jego kameralność, ale generalnie ów Empik był mi obojętny. Ale teraz cieszę się, że jest.

Co się zmieniło? Przede wszystkim zmienił się pobliski Plac Wilsona. Zniknął sklep spożywczy, zniknęła księgarnia, pojawiły się oddziały banków. Później znikać zaczęły kolejne sklepy, aby ustąpić miejsca... Tak, bankom oczywiście. I tak Plac Wilsona stał się de facto Placem Bankowym, zaczął tracić swoją duszę i atmosferę i upodabniać się do wielu innych bezpłciowych miejsc. O tym problemie możecie przeczytać tutaj:

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34884,4702611.html

Dlatego doceniam to, że wciąż jest tam kino Wisła i kawiarnia Bliklego i że w pobliżu jest właśnie Empik. Cieszę się z każdej wyspy normalności na gwałtownie rozlewającym się po Warszawie bankowym morzu.

Ja wiem, że tak musi być, bo w końcu mamy kapitalizm (który ideałem nie jest, ale inne systemy okazały się znacznie gorsze), a w kapitaliźmie wygrywa ten, kto ma więcej kasy. A znacznie więcej kasy, niż jakaś tam księgarnia czy inny spożywczak, mają banki i trzeba z tym żyć. Ale jednak czegoś jest żal...

19:27, warszawa78 , Żoliborz
Link Komentarze (19) »
czwartek, 10 lipca 2008

żoliborz - braci załuskich

społem - braci zaluskich

społem na żoliborzu

Ten sklep, mieszczący się przy ulicy Braci Załuskich na warszawskim Żoliborzu, jest już historią. Fizycznie jeszcze stoi, jeszcze się trzyma resztkami sił, ale zakupów już w nim nie zrobicie. Sklep jest zamknięty na głucho, a umieszczona na drzwiach informacja o godzinach otwarcia ma jedynie walor historyczny.

Pamiętam jeszcze z dzieciństwa te mastodonty komunistycznego handlu. Pamiętam, jak każdy praktycznie sklep spożywczy oznaczony był logiem "Społem", a w branżach niespożywczych królowalo SPHW - Stołeczne Przedsiebiorstwo Handlu Wewnętrznego. Żeby jeszcze te sklepy były dobrze zaopatrzone... Niestety nie były. Ale tak być musiało, skoro zamiast wolnego rynku mieliśmy dyktaturę spruchniałych mastodontów. Na szczęście potwory te przeszły już do historii, zniknęły, rozłożyły się, uległy biodegradacji.

I jakoś tak odnoszę wrażenie, że podobnie jest z internetem, a przynajmniej z tymi jego obszarami, w których przyszło mi się poruszać. Z jednej strony toruje sobie drogę wolny rynek idei, przekonań i last but not least kontaktów towarzyskich, a z drugiej strony wciąż istnieją stare spruchniałe mastodonty, które próbują ów wirtualny wolny rynek zdusić, zastąpić go ręcznym sterowaniem. Wciąż istnieją ludzie, którzy lubią pouczać innych, o czym wolno mówić, o czym pisać i z kim należy się towarzysko spotykać, a z kim pod żadnym pozorem nie można. Nade wszystko zaś lubią cenzurować, w tej roli czują się naprawdę świetnie. A najgorsze jest chyba to, że ludziom tym wydaje się, że dobrze czynią - tak głęboko został przeorany ich światopogląd, zapewne solidnym sowieckim pługiem.

Ostatnio obserwuję procesy integracyjne warszawskiej i polskiej blogosfery, w których zresztą sam po części uczestniczę, albowiem blogerem jestem. I z satysfakcją stwierdzam, że procesy te wspaniale wymykają się wszelkim próbom odgórnego sterowania nimi. Ludzie chcą się normalnie bawić, tak jak od zawsze chcieli normalnie kupować, a nie podziwiać puste półki okraszone logiem "Społem" lub ewentualnie półki po części pełne, za to zastawione bublami. Dlatego próba ręcznego sterowania integracją blogosfery jest jak wciskanie ludziom bubli. Strategia oparta na haśle "tych klientów nie obsługujemy" jest strategią krótkofalową, z czasem klientela zmieni sklep i tyle. A na szczęście jest teraz w czym wybierać.

A zatem internetowe mastodonty także wymierają, gdyż ich jęk nie jest już w stanie wpłynąć na rzeczywistość, nikt już nie chce tego jęku słuchać. Mastodonty może jeszcze nie chcą tego dostrzec, a może już dostrzegły, ale rozpaczliwie nie chcą przyjąć tego wiadomości - fakt jest jednak faktem, że ich czas już minął. Właśnie rozpadają się, odchodzą do lamusa, ulegają wirtualnej biodegradacji na moich oczach. Tu i ówdzie jeszcze ktoś pogłaszcze je po główce, ktoś doceni i da nagrodę za wierną służbę w dziele duszenia wirtualnego wolnego rynku, ale tzw. ogół już nie zapłacze. A wręcz wielu uśmiechnie się, widząc ten rozpad, biodegradację i ostatnie podrygi.

Mamy dziś wolny rynek produktów spożywczych, miejmy i wolny rynek idei, także w internecie. Przecież wszyscy na to zasługujemy.

00:05, warszawa78 , Żoliborz
Link Komentarze (18) »
środa, 02 lipca 2008

Żoliborz

Na Żoliborzu to jednak pełna kultura jest. Podczas gdy w całej Warszawie rowerzyści mają delikatnie mówiąc przechlapane, tutaj wręcz wskazuje się im, którędy dojechać do ścieżki rowerowej. Brawo!

Mówiąc serio, pomysł jest całkiem niegłupi. A chodzi o to, że przez środek Żoliborza poprowadzono kilka lat temu szlak rowerowy - cześć szlaku biegnie po wydzielonych ścieżkach, a część po normalnych uliczkach, gdzie ruch kołowy jest znikomy i warunki do jazdy rowerem są świetne. A takie rozwiązania nie są wcale oczywiste, przynajmniej w Warszawie, gdzie czasem buduje się drogi rowerowe przy mało uczęszczanych uliczkach (zapewne chcąc się pochwalić liczbą oddanych do użytku kilometrów), za to na obleganych przez samochody arteriach wypędza się cyklistów na jezdnię.

A zatem rowerowanie na Żoliborzu można zacząć np. przy skrzyżowaniu Broniewskiego i Trasy AK, podążyć rowerowym szlakiem przez urokliwy park na Sadach Żoliborskich, podziwiać budynek Teatru Komedia, przeciąć ulicę Słowackiego, po czym, krążąc po uliczkach Starego Żoliborza, dotrzeć nad Wisłę. Za ten pomysł władzom (według mojej wiedzy chodzi o władze dzielnicy a nie miasta) należą się brawa.

A zdjęcie zrobiłem na Placu Lelewela.

00:04, warszawa78 , Żoliborz
Link Komentarze (21) »
poniedziałek, 02 czerwca 2008

Żoliborz, bar Sady

Ot taka pocztówka z PRL-u... Nie, nie chodzi mi o sam bar i frykasy, które w nim podają. W rzeczywistości nie oddawałem się tam rozkoszom konsumpcji, więc na ten temat nic nie potrafię powiedzieć. Chociaż szczerze mówiąc, potraw pobudzających zmysły i pieszczących kubki smakowe to ja się w tym miejscu nie spodziewam.

Chodzi mi o sam widok, o te literki, o budynek, o chodnik... Nie wiem, jakoś kojarzy mi się to z dawnymi czasami, z PRL-em. Od razu staje mi przed oczami atmosfera dawnej Warszawy - tej, którą pamietam z wczesnego dzieciństwa. Kolejki na stacji benzynowej ("na cepeenie" - tak się wtedy mawiało) i ojciec w Maluchu liczący kartki na benzynę, czerwone chorągiewki rozdawane w przedszkolu, rowery BMX i wafelki Prince Polo "rzucone" na festynie "Trybuny Ludu"... I jeszcze wszechobecne napisy "40 lat PRL" - swojego czasu całe miasto było nimi udekorowane.

A dziś? A dziś z tamtych lat został bar "Sady". Smacznego! :)

Bar "Sady" mieści się na warszawskim Żoliborzu - róg Krasińskiego i Broniewskiego.

15:02, warszawa78 , Żoliborz
Link Komentarze (27) »
 
1 , 2 , 3