| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
1. Adres
2. Księga gości
3. Warszawa - fotoblogi
4. Warszawa w sieci
5. Inne miejscowości
6. Fotoblogi, fotostrony

*** 
Photorama's *** | Toplist

blogi

Photo Blogs - BlogCatalog Blog Directory

Stronę monitoruje stat24

Licznik liczy od 17.07.2007 r.

użytkownicy, wizyty, odsłony


Metro i komunikacja miejska

wtorek, 21 kwietnia 2009

wypadek tramwajowy 1

wypadek tramwajowy 2

wypadek tramwajowy 3

Dziś na Pradze, między Rondem Starzyńskiego i Rondem Żaba, zderzyły się dwa tramwaje, jeden najechał na drugi. Tym jadącym z tyłu jechałem ja.

Moje straty są niewielkie - ot zdarty łokieć, podarty sweter, pękniety filtr polaryzacyjny od aparatu. To wszystko, miałem mnóstwo szczęścia. Martwię się o pewną starszą panią z mojego wagonu, która leżała na ziemi i krzyczała z bólu. Podobno coś jej się stało w kręgosłup. Mam nadzieję, że wyjdzie z tego. Dodawaliśmy jej otuchy na tyle, na ile mogliśmy, potem przyjechało pogotowie i zaopiekowało się nią. Ogólnie wesoło nie było, kilka rannych osób, krew, potłuczone szkło. Pochwalić muszę załogi pogotowia - po jakichś 3 minutach od wypadku już byli na miejscu.

Przyczyny? Nie wiem, nie są mi znane. Tuż przed wypadkiem poczułem swąd palonej gumy - może to ma jakieś znaczenie? Trudno mi powiedzieć, nie znam się na tym. I to w zasadzie tyle, zdjęcia są takie sobie, zupełnie nie miałem do tego głowy.

Co dalej? Nic dalej, jutro znów wsiądę do tramwaju. Ja się tak łatwo nie poddaję...

wtorek, 14 kwietnia 2009

schody ruchome - metro Centrum

stacja metra Centrum - schody ruchome

Był taki czas, że schody ruchome to była rzadkość, rarytas, atrakcja. Pamiętam to do dziś.

Pierwszych jedenaście lat mojego życia przypadło na okres PRL-u. Warszawskie metro było dopiero budowane (i żeby było śmieszniej, za Jaruzela budowano je nieco szybciej, niż robi się to dziś), o hipermarketach i centrach handlowych nikt jeszcze nie myślał (no bo skoro półki w sklepach były puste, to po co centra handlowe?), a więc i na schody ruchome trafiało się nader rzadko. Nie znalazł ich człowiek na Bielanach, nie znalazł na sąsiednim Bemowie, one były zarezerwowane dla centrum miasta i dla głównych kolejowych dworców. Nic dziwnego, że wycieczka do miejsca, w którym były schody ruchome, choćby do Smyka lub poczciwych Domów Towarowych "Centrum", była dla mnie całkiem atrakcyjnym wydarzeniem. A już najbardziej lubiłem wypady na Dworzec Centralny, gdzie atrakcja była podwójna, gdyż oprócz schodów ruchomych były tam jeszcze automatycznie otwierane drzwi. Wtedy to było naprawdę coś! I pomyśleć, że dziś byle supermarket ma takie ustrojstwo...

I tak z ciekawości pragę zapytać tych, którzy dobrze pamietają Warszawę czasów PRL-u lub mają dobrą wiedzę na jej temat - czy gdzieś w Warszawie były schody ruchome poza centrum i dworcami kolejowymi? Nurtują mnie zwłaszcza Pedety na Woli i Pradze, bo zupełnie nie pamietam, czy miały one schody ruchome czy nie.

Za odświeżenie pamięci z góry dziękuję :)

Miejsce: Stacja metra Centrum.

środa, 08 kwietnia 2009

Warszawa - tramwaj 13N

O zabytkowych tramwajach 13N już swego czasu pisałem. Oto fragment tamtej notki:

Nad zabytkowymi warszawskimi tramwajami gromadzą się ciemne chmury. Wreszcie! Władze Warszawy właśnie organizują przetarg na dostawę nowych niskopodogowych tramwajów w dużej ilości - pozwoli to już wkrótce wycofać z ruchu jeżdżące po Warszawie zabytki techniki. Zabytki, które pasują do nowoczesnego miasta tak jak korba rozruchowa do nowoczesnego samochodu.

Cóż to w ogóle za zabytki? Chodzi o model 13N, którego pierwszy egzemplarz powstał w... 1959 roku! Tak, to nie pomyłka. Powtarzam, w 1959 roku. Po Warszawie tramwaje te zaczęły jeździć w 1962 roku, czyli są z nami już 46 lat. Jeździły za tow.Gomułki, tow.Gierka, tow.Jaruzelskiego, przeżyły wszystkich Mazowieckich, Balcerowiczów, Millerów i Olszewskich, jeżdżą do dziś. W Warszawie zmienia się praktycznie wszystko, tylko te zabytkowe tramwaje nijak nie chcą zniknąć z naszych ulic, wciąż od lat turlają się po warszawskich szynach, wydając rozpaczliwe jęki.

No i stało się! Po długich bólach przetarg na dostawę 186 nowoczesnych tramwajów został kilka dni temu wreszcie rozstrzygniety. Wygrała bydgoska PESA, o czym możecie przeczytać np. tu:

http://wyborcza.pl/1,94898,6455389,Pesa_wygrala__Dostarczy_186_tramwajow.html

Trochę niskopodłogowych tramwajów tej firmy już po Warszawie jeździ i różnie ludzie o nich mówią. Jedni sobie chwalą, inni z kolei wspominają częste awarie tych pojazdów w początkowym okresie eksploatacji. Co tu ukrywać, o wyniku przetargu zadecydowała cena, zagraniczni konkurenci oferowali produkty dużo droższe, na które Warszawy po prostu nie stać. Jest zatem jak jest i pozostaje mieć nadzieję, iż tramwaje firmy PESA po początkowych chorobach wieku dziecięcego zostaly udoskonalone na tyle, że psuć się nie będą. Módlmy się i trzymajmy kciuki. Wszak z niejednego cherlawego noworodka wyrósł z czasem prawdziwy strongman :)

A zabytkowe 13N? One znikną z ulic, aby ustąpić miejsca nowym konstrukcjom - cichym, niskopodłogowym, klimatyzowanym. Jednym słowem cywilizacja i 21.wiek także i na warszawskich torowiskach wreszcie zagoszczą.

I tylko jedno zapewne pozostanie w tym wszystkim niezmienne - wiecznie niechlujny kanar. Ale to już temat na inną notkę.

Miejsce: Plac Bankowy (w latach 1951-89 Plac Feliksa Dzierżyńskiego).

środa, 25 marca 2009

tłum ludzi

warszawski autobus

zakochaj się w warszawie

"Zakochaj się w Warszawie" - jak powszechnie wiadomo, tak właśnie brzmi hasło mające promować moje miasto.

24.03.2009 r. (wtorek), godz. 8:42. Próbuję dostać się z Pragi do Śródmieścia. Ostatnimi czasy nie jest to takie proste - z powodu remontu przez Most Śląsko-Dąbrowski nie kursują tramwaje. No właśnie remont... Teraz w Warszawie jest taka moda, że wiele remontów robi się jednocześnie. Nie jeden po drugim, ale wszystkie naraz i to do tego w miejscach leżących blisko siebie. Bo gdyby były to remonty prowadzone daleko od siebie, to pewnie nikt by się nie czepiał, ale jest blisko. Jest więc remontowany wiadukt nad Powązkowską, dwa kilometry dalej jest zamknięty przejazd ze Śródmieścia na Żoliborz koło Dworca Gdańskiego (te dwa remonty prowadzone jednocześnie perfekcyjnie odcinają Żoliborz i Bielany od reszty miasta) no i teraz ta nieszczęśna Trasa W-Z, do tego dochodzi remont torowiska tramwajowego na Woli. Jednym słowem wskutek tych kilku jednoczesnych remontów cała północna Warszawa jest perfekcyjnie odcięta do reszty miasta. Jeśli taka była intencja pani prezydent i jej urzędników, to mogę tylko pogratulować, gdyż zrobiono to naprawdę doskonale.

Zamiast tramwajów przez Most Śląsko-Dąbrowski jeżdżą teraz zastępcze autobusy. Na tramwaj nigdy nie czekało się w godzinach szczytu dłużej, niż 2 minuty, więc z taką właśnie częstotliwością powinny też pomykać autobusy. Tymczasem stoję w deszczu już kilka minut, tłum gęstnieje z sekundy na sekundę, a tu nic. W końcu podjeżdża jeden autobus (ten ze zdjęcia nr 1), staje tak jak zwykle na początku miejsca oznaczonego jako przystanek, 1/4 tłumu wbija się do środka, pojazd odjeżdża, reszta się nie mieści i czeka na deszczu dalej. Ale zaraz nadjeżdża autobus kolejny (zdjęcie nr 2). Co robi pan kierowca? Nie, nie zatrzymuje się jak wszyscy na początku przystanku. On jest oryginalny! Zatrzymuje się więc pod koniec, przez co ludzie cierpliwie oczekujący tam, gdzie autobus zatrzymać się powinien, zmuszeni są nagle do biegu i do próby wbicia się do środka, bez jakiejkolwiek gwarancji powodzenia.

Potem jest już łatwo, podjeżdża kilka autobusów naraz (piękne stado) i wszyscy szczęśliwie odjeżdżają w kierunku Śródmieścia. Super!

Cała ta historia jest w sumie banalna i jako zjawisko typowe nie byłaby nawet warta opisania, ale zastanawia mnie jedna rzecz - co w tej scenerii robi hasło promujące nasze miasto? Czy naprawdę jest sens umieszczać je w miejscu pełnym wściekłych stłoczonych ludzi rozpaczliwie próbujących dostać się z jednej dzielnicy do drugiej? Czy funkcjonując w takich warunkach, można się w naszej Warszawie zakochać? Ktoś w ratuszu powinien sobie na to pytanie odpowiedzieć...

PS. Jak donoszą media, prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz przyznała warszawskim urzędnikom premie w łącznej kwocie 58 milionów złotych (tak, to nie pomyłka!). M.in. każdy z czterech wiceprezydentów zgarnie kilkadziesiąt tysięcy złotych ekstra za swój trud. Co na to pani Hania?

[...] Prezydent zapewniła też, że stolicę stać na takie premie, bo sytuacja finansowa miasta jest "świetna". - Mamy najniższe w historii zadłużenie i najwyższe w historii inwestycje - stwierdziła.

Cóż mogę rzec, pani prezydent gratuluję dobrego samopoczucia.

A może nie mam racji? Może nasi dzielni urzędnicy rzeczywiście zasłużyli na swoje sowite nagrody? Czekam na Wasze opinie!

wtorek, 17 marca 2009

metro i człowiek z teczką

Mam dla Was złą wiadomość - wiem o Was naprawdę dużo i mam na Was teczki. Moment lustracji zbliża się nieubłaganie.

To co, jesteście przygotowani? :)

poniedziałek, 09 marca 2009

metro politechnika

stacja metra politechnika

Na stacji Politechnika czarno-białe fotki cykałem sobie...

Tymczasem już za 62 lata (mam nadzieję, że dożyję) planuję pokazać zdjęcia świeżo oddanych do użytku pierwszych czterech stacji 3.linii metra. Już teraz wszystkich Was zapraszam na wirtualne zwiedzanie 3.linii i już dziś z całą mocą mogę stwierdzić, że otwarcie jej pierwszego odcinka (z czterema stacjami) będzie wydarzeniem stulecia w historii warszawskiej komunikacji. Na razie jednak 3.linii nie ma, 2.linii też nie, pozostaje zatem focenie 1.linii, co też sukcesywnie czynię.

A według Was co jest w Waszym życiu bardziej prawdopodobne? Otwarcie trzeciej linii metra czy bliskie spotkanie trzeciego stopnia?

czwartek, 05 marca 2009

tramwaje warszawskie

Własny samochód jest wygodny, rower jest zdrowy, metro jest szybkie, pociągi są pojemne, a tramwaje... A tramwaje po prostu lubię. Mam do nich słabość.

Jest rzeczą oczywistą, że to nie tramwaje powinny stanowić kręgosłup komunikacyjny dwumilionowego miasta. Tę funkcję powinna pełnić rozbudowana sieć metra (mniejszy od Warszawy Wiedeń ma 5 linii!) uzupełniona szybką i nowoczesną koleją mejską. Ale wiemy też, że napisać można wszystko, a rzeczywistość pozostaje rzeczywistością. I to właśnie tramwaje wciąż są podstawą naszego archaicznego systemu komunikacji. Dlatego w końcu je polubiłem, bo nie mogąc zmienić kulawej rzeczywistości, chyba lepiej ją polubić, niż codziennie się frustrować.

A zatem wypijmy za nasze tramwaje, bo jeśli i one znikną, to zostanie tam tkwiący w korku autobus... Zdrówko!

Miejsce: Wiadukt nad Wisłostradą koło Mostu Poniatowskiego.

wtorek, 03 marca 2009

metro - Warszawa

Na stacji metra Pole Mokotowskie taką oto fotkę dzisiaj popełniłem.

A tak w ogóle to Ty też możesz zostać wielką gwiazdą! Wystarczy zachowywać się debilnie przed kamerami TV, ewentualnie nakręcić jakiś idiotyczny filmik z sobą w roli głównej i wypromować go w sieci. Dalej powinno już pójść gładko. To co, chcecie zostać gwiazdami? :)

poniedziałek, 23 lutego 2009

Wawrzyszew - metro

I tak oto po urlopowej przerwie wróciłem do blogowania. Wróciłem, gdyż jestem fanatykiem Warszawy. Warszawa to moje miasto, Warszawa to moje życie. A także moja miłość.

Niech nie zmyli Was fakt, że czasem pokazuję zdjęcia miejsc brzydkich i zaniedbanych, tak jak te budy na Marszałkowskiej, z których widokiem męczyliście się na blogu ponad tydzień z braku kolejnych wpisów. To też jest rzeczywistość mojego kochanego miasta i nic na to nie poradzę. Moją ideą jest dokumentowanie warszawskiej rzeczywistości, a nie działalność reklamowo-promocyjna. Od tej ostatniej są pracownicy Biura Promocji Miasta, oni biorą za to pieniądze, ja bloguję społecznie, a moja miłość do Warszawy nie jest ślepa. Miłość już tak ma, że trzeba coś od siebie dawać, ale trzeba też wymagać, a czasem potężnie krytykować - inaczej cała zabawa nie ma sensu. Teraz już chyba wiecie, dlaczego czasem pojawiają się tu siermiężne obrazki okraszone odpowiednim komentarzem. Wszak przywar naszej Warszawie niestety nie brakuje...

I to tyle o tej mojej trudnej miłości do Warszawy, dalej miało być o Gazetowych adminach, coby nikomu do głowy nie przyszło, że wyszedłem z formy i straciłem fason. Miało być o tych nieszczęsnych "ramkach nawigacyjnych", które na chama wciśnięto na nasze blogi i nawet przygotowywałem długą tyradę na ten temat. Tymczasem jednak poczytałem sobie komentarze blogowiczów odnośnie tej "innowacji" i są one dla Bloxowej administracji miażdżące - a zatem od tyrady się powstrzymam, albowiem nie chcę kopać leżącego. Nawet, jeśli na glebie leżą nielubiane przeze mnie wieprze i żmije, dodatkowo przykopywać im nie będę. Szkoda nóg.

A tak w ogóle to wróciłem z nart cały i zdrowy. Ale o mojej eskapadzie jeszcze zdążę się rozpisać... Kurczę, stęskniłem się za Wami.

PS. Gdzie zrobiłem zdjęcie, chyba nietrudno zgadnąć :)

środa, 11 lutego 2009

metro Stare Bielany

Jarosław Kaczyński

warszawskie metro

Jest już pewną tradycją tego bloga, że jak zrobię kolorowe zdjęcia jakiejś stacji, to jakiś czas później pojawiają się jej zdjęcia czarno-białe. Tym razem padło na stację Stare Bielany.

Stacja jak stacja, większości ludzi chyba się podoba, mi akurat leży średnio. Ale ja nie o estetyce będę teraz pisał, zamiast tego będzie o Jarosławie Kaczyńskim. Otóż niedawno pod jedną z blogowych notek, traktującej o warszawskich blokach, znalazłem taki oto komentarz:

Trudno ich nie lubić, skoro wyzłośliwiasz się nad nimi w niemal każdym wpisie. Nawet Kaczyńskiego możnaby polubić w takich okolicznościach.

Nie wiem, o którego Kaczyńskiego chodziło, ale dysponuję jedynie zdjęciem Jarosława (pełno takich zdjęć można obecnie spotkać w Warszawie, machina propagandowa PiS-u najwyraźniej wskoczyła na wyższe obroty), więc będzie o Jarosławie. Przyjrzyjcie się dobrze tej twarzy, bo to dobry człowiek jest. Wprawną ręką prowadził swojego czasu Polskę przez rafy i meandry czychających na każdym kroku zagrożeń, nie kłaniał się wykształciuchom, nie płaszczył się przed Europą, a nasz kraj odnosił za jego rządów same sukcesy - pensje rosły, bezrobocie malało, wzrost gospodarczy był imponujący i w ogóle było fajnie. Jedynie z lustracją nie wyszło, ale przecież nie można mieć wszystkiego, zwłaszcza gdy Trybunał Konstytucyjny rzuca kłody pod nogi. A poza tym Jarosław Kaczyńki jest miłośnikiem kotów, co jest jego dodatkowym plusem. No i konta w banku nie ma - świadczy to o jego dalekowzroczności i zdolności przewidywania. Oto Jarosław Kaczyński przewidział, że system bankowy może w każdej chwili upaść, więc na wszelki wypadek konta nie założył.

No i sami powiedzcie, jak można na pana Jarosława nie zagłosować? Ja tego naprawdę nie rozumiem... Wy też nie rozumiecie, prawda? :)

PS. Ja oczywiście na pana Jarosława zagłosowałem - żeby nie było wątpliwości! :)

czwartek, 05 lutego 2009

stacja metra Wawarzyszew - wejście

I tak oto nie wszedłem na stację Wawrzyszew.

Plan był ambitny - zjechać na dół i porobić zdjęcia. Cała przygoda zakończyła się niestety na wejściowych bramkach, gdzie odkryłem, że mam przeterminowany bilet miesięczny. I w ten oto sposób musiałem się zadowilić zdjęciem samego wejścia...

Wzruszyła Was moja historia, prawda? Chciałbym o tym porozmawiać.

poniedziałek, 19 stycznia 2009

tramwaj - model 123N

Od pewnego czasu warszawiacy karmieni są przez władze obietnicą zakupu 186 nowoczesnych niskopodłogowych tramwajów. Tymczasem, jak donosi prasa, moment dostawy wciąż się opóźnia i prawdodpodobnie nie zdążymy z tymi tramwajami do Euro2012. Cóż zatem robić? Cieszmy się tym, co mamy!

A co właściwie mamy? Mamy zabytki techniki, czy też raczej żywe trupy, tj. nieśmiertelny model 13N (to ten, co jest obły i jęczy), ale mamy też coś ekstra, na przykład model 123N. Jeden egzemplarz tego modelu widzicie na zdjęciu.

123N to istne cacko. OK, jest wysokopodłogowy, ale przecież niska podłoga to jakieś fanaberia - niepełnosprawni i kobiety z wózkami powinni siedzieć w domach, bo tu jest Polska, a nie zgniły Zachód. Nie ma też klimatyzacji, ale klimatyzacja to fanaberia jeszcze większa - nie ma przecież nic przyjemniejszego, niż wygotować się w sierpniowy dzień w zatłoczonym tramwaju, a przy tym bilet tramwajowy kosztuje mniej, niż bilet do sauny. Sama radość! Poza tym tramwaj jest super, jest cichy i nie jęczy. Czego chcieć więcej?

Umowę na dostawę tych cudów techniki Tramwaje Warszawskie podpisały w 2005 r. Był to już czas, gdy w całej Europie (no może nie w Albanii i nie na Białorusi) kupowano konstrukcje niskopodłogowe, klimatyzowane, przyjazne pasażerom. U nas w Warszawie z premedytacją kupiono konstrukcje przestarzałe i niewygodne dla wielu potencjalnych podróżnych. Swojego czasu zauważyła to zresztą prasa:

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3537711.html

Nie znam personaliów osób odpowiedzialnych za tę decyzję i nie chce mi się teraz tego szukać. Chcę tylko powiedzieć, że w moim odczuciu ludzie Ci nie nadają się nawet do kierowania sklepem spożywczym. Skoro z premedytacją zamówili przestarzałe tramwaje, to jaką mamy gwarancję, że prowadząc sklep, nie zamówiliby czerstwego pieczywa i zjełczałego masła?

Chroń nas panie Boże od takich decydentów...

Miejsce: Przystanek na rogu 11.Listopada i Inżynierskiej (Praga-Północ).

PS. O SMS-ach konkursowych pamiętajcie! F00227 na numer 7144 - każdy głos jest na wagę złota. Liczę na Was!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5