| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki:
1. Adres
2. Księga gości
3. Warszawa - fotoblogi
4. Warszawa w sieci
5. Inne miejscowości
6. Fotoblogi, fotostrony

*** 
Photorama's *** | Toplist

blogi

Photo Blogs - BlogCatalog Blog Directory

Stronę monitoruje stat24

Licznik liczy od 17.07.2007 r.

użytkownicy, wizyty, odsłony


Praga Południe

wtorek, 16 czerwca 2009

Czasem słońce, czasem deszcz... Dziś aura nas nie rozpieszcza, padło na deszcz. A zatem celem dodatkowego pognębienia czytelników prezentuję taki oto piękny obrazek z Gocławia.

Zdjęcie przedstawia bloki w rejonie ulic Jugosłowiańskiej i Manteuffla. Proste, uczciwe, bezpretensjonalne, nie lukrowane żadną kolorową panierką. Oryginalne płytusie. I nikt mi nie wmówi, że mu się nie podobają!

No i jak, od razu Wam lepiej, prawda? :)

wtorek, 26 maja 2009

Grochów, ul.Mycielskiego

Z czym może kojarzyć się ul.Mycielskiego? Mi przez lata kojarzyła się z bazą taksówek, a potem z urzędem skarbowym.

Szczerze mówiąc nie wiem, czy istnieje tam jeszcze baza taksówek i czy w dobie kapitalizmu taka baza ma w ogóle rację bytu. Na pewno istniała w PRL-u i to stamtąd wyruszały w miasto taksówki MPT czyli Miejskiego Przedsiębiorstwa Taksówkowego. Tak przy okazji - pamiętacie jeszcze kultowy serial "Zmiennicy"? :)

To tyle o taksówkach, teraz urząd skarbowy. Urząd ma się oczywiście bardzo dobrze, mieści się w widocznym po lewej stronie zdjęcia budynku. I co ciekawe, jest to... Urząd Skarbowy Warszawa-Wawer. Czemu wawerski urząd mieści się na Grochowie, kilka kilometrów od granic Wawra, tego nie wiem. Ale ostatecznie czy wszystko musi być logiczne? Przecież tu idzie o administrację publiczną, a ta jak wiadomo wymyka się wszelkiej logice nader często.

I na koniec wspomnę, że bardzo ładnie odnawiają budynki na Mycielskiego. Przez lata stały sobie te domy smętne i zapuszczone, teraz zyskują nowe elewacje i naprawdę mogą się podobać.

Oby tak dalej!

niedziela, 17 maja 2009

Gocław, ul.Fieldorfa

Kiedyś pisałem, że każdy ma taki Manhattan, na jaki zasługuje. Dziś pragnę dodać, że każdy ma tekie Beverly Hills, na jakie zasługuje.

Ale w sumie nie ma co narzekać. Mieliśmy być co prawda drugą Japonią, a potem drugą Irlandią, a zostaliśmy drugą Ameryką, ale też nie jest źle. W końcu Ameryka to fajny kraj.

Podoba Wam się warszawskie Beverly Hills, prawda? :)

Miejsce: Gocław, ul.Fieldorfa (dawniej Bieruta).

piątek, 10 kwietnia 2009

warszawa - grochów

Jak już kiedyś wspominałem, część Grochowa położona między Placem Szembeka a stacją Olszynka Grochowska ma charakter zdecydowanie małomiasteczkowy. Dziś prezentuję jeden obrazek utrzymany w tej małomiasteczkowej konwencji.

Jeśłi ktoś jeszcze nie zwiedził tych okolic osobiście, to błąd! Fotografuję tę okolicę z zapałem, staram się jak mogę, ale zdjęcia są tylko zdjęciami, a samodzielnego spaceru nie zastąpi nic. Nie mówię, żeby od razu bratać się z miejscowymi pijaczkami, obalając z nimi owocowe wino pod gołym niebem, sam spacer zupełnie wystarczy.

No właśnie, pijaczki... Pijaczków kręci się na Chłopickiego sporo, lubią zaczepiać ludzi, sępić o parę groszy na wino lub rozgadywać się na temat barwnej historii swojego życia. Ale ogólnie są niegroźni, można ich zakwalifikować jako stały element miejscowego folkloru. A jeśli ktoś tyra w jakiejś nowoczesnej korporacji, stykając się na codzień z identycznymi klonami w garniturach, krawatach i z ulizanymi włosami, to taki grochowski pijaczek może być nawet ciekawą odmianą :)

A, i jak już tam na Grochowie będziecie, to zajrzycjcie koniecznie na pobliską Lubieszowską. Kto nie zajrzy, ten trąba :)

Tak z ciekawości teraz Was zapytam - lubicie takie klimaty?

PS. Inne fragmenty ul.Chłopickiego już kiedyś pokazywałem.

czwartek, 02 kwietnia 2009

styl narodowy w architekturze - Warszawa-Grochów

Czy istnieje polski styl narodowy w architekturze?

Na pierwszy rzut oka należałoby na to pytanie odpowiedzieć przecząco. Bo przecież u nas buduje się od sasa do lasa - tutaj koszmarek stylizowany na dawny dworek szlachecki, tam gdzieś klockowaty budynek okraszony wieżyczką, a znowóż obok dziwna mieszanka kolumienek, łuczków, wykuszy... Są też style regionalne - na przykład styl zakopiański (jak sama nazwa wskazuje, spotykany m.in. na Mazowszu), domki w stylu niemieckim na Ziemiach Odzyskanych, drewiane chaty Podlasia... A jednak przechadzka małą uliczką Załęże na warszawskim Grochowie uświadomiła mi, że polski styl narodowy istnieje! I to, co widzicie na zdjęciu, to jest właśnie egzemplarz idealny, zupełnie jak wzorzec metra z Sèvres.

Czy zgadzacie się ze mną, że my Polacy potrafiliśmy wypracować swój własny niepowtarzalny styl? 

środa, 18 marca 2009

Grochów, ul.Kordeckiego

Czy podobają Wam się grochowskie klimaty?

Co tu ukrywać, miejsce jest dosyć specyficzne. Ta część Grochowa (mniej więcej między Placem Szembeka a linią kolejową) przypomina raczej nieduże miasteczko a nie wielkie miasto. Zdjęcie przedstawia ulicę Kordeckiego, ale zapewniam, ze wszystkie pozostałe uliczki wyglądają podobnie. Osowska, ChłopickiegoBoremlowska... A już prawdziwym hitem jest Lubieszowska, to trzeba po prostu zobaczyć! Ogólnie rzecz biorąc klimaty są zdecydowanie małomiasteczkowe, co mnie osobiście bardzo cieszy, bo różnorodności w naszej Warszawie nigdy nie za wiele.

Odrębną kwestią jest kiepski stan większości stojących tam budynków - mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni i będziemy mieli na Grochowie prawdziwą perłę w pełnym tego słowa znaczeniu. Na razie cieszy fakt, że powstające w okolicy nowe domy są z reguły bardzo dobrze wkomponowane w istniejącą zabudowę, co nie jest przecież w Warszawie normą.

Wiecie co? Chciałbym tam mieszkać, jakoś mnie tam ciągnie. Dziwne, co nie?

poniedziałek, 09 lutego 2009

proza życia

Co robić? Ciągnąć dalej ten wózek czy rzucić wszystko w cholerę i się upić? Ot proza życia...

Nie bójcie się, ja tam różne swoje wózeczki dalej ciągnę. Ale piwko dzisiaj sobie wypiję, coby kryzys gospodarczy zapić. Zdrowie wszystkich! :)

A swoją drogą cieszy mnie niezmiernie, że artykuły pierwszej potrzeby są w Polsce dostępne 24 godziny na dobę. Na codzień tego nie doceniamy, ale wystarczy pojechać do takiej np. Szwecji i spróbować tam kupić piweczko późnym wieczorem, żeby zorientować się, w jakim cudownym kraju na codzień żyjemy i jak inni mają źle.

Nasza Polska, na codzień niedoceniana i krytykowana, to w rzeczywistości wspaniały kraj...

Miejsce: Grochów, Al.Waszyngtona.

wtorek, 03 lutego 2009

kamionek - osiedle waszyngtona

osiedle waszyngtona

Osiedle Waszyngtona na Pradze-Południe to jedno z tych warszawskich miejsc, które śmiało można uznać za "piękne inaczej".

Osiedle leży sobie na skraju Kamionka i składa się z bloków, które nawet na tle wielu innych bloków PRL-owskich wyglądają niezbyt ciekawie. A mówiąc uczciwie są po prostu beznadziejne. W pewnym stopniu sytuację ratuje blioskość Parku Skaryszewskiego i jeśli ktoś ma okno z widokiem na park, to pół biedy. Jeśli ktoś ma okno na drugą stronę, to przykro mi. Współczuję.

Czemu to osiedle jest takie brzydkie i jak do tego doszło? Tego niestety nie wiem, ale wyobrażam to sobie tak:

Pokój w gmachu Komitetu Wojewódzkiego PZPR, szczelnie wypełniony dymem papierosowym, na ścianie jakiś plakat propagandowy. Za biurkiem siedzi dumnie rozparty sekretarz, przed nim stoi dwóch wystraszonych architektów.

Sekretarz (grzmiącym głosem): Daliście ciała, towarzysze architekci.

Architekt nr 1 (niepewnie): Eee, ale myśmy chcieli... Dobrze chcieliśmy... Dla klasy robotniczej.

Architekt nr 2: No właśnie!

Sekretarz: Niczego nie rozumiecie, towarzysze. Za ładnie budujecie, za ładnie. Mało oszczędnie.

Archikekt nr 2: Jak to?

Sekretarz: A tak to. Staracie się i budujecie za ładnie. Za małe są te bloki, za przytulne, zieleni za dużo. Jeszcze się klasie robotniczej w dupach poprzewraca od tych luksusów. A my budujemy socjalizm! Socjalizm, rozumiecie? A nie jakieś nie wiadomo co.

Architekt nr 1: Nnno to... To znaczy się...

Sekretarz: Towarzysze! Tak dalej być nie może! Musicie zbudować coś ekstra! Coś naprawdę odrażającego, coś beznadziejnego. Po całości beznadziejnego, rozumiecie? To nie kapitalizm towarzysze, w duchu socjalistycznym macie budować. Rozumiemy się?

Architekt nr 2: Tttak jest....

Architekt nr 1 (już pewniejszym głosem): Rozumiem, towarzyszu sekretarzu. Będzie coś naprawdę beznadziejnego, obiecuję!

No i zbudowali coś beznadziejnego. Tak właśnie wyobrażam sobie początki Osiedla Waszyngtona. Efekty widzicie na zdjęciach.

Osiedle ma też jednak swoje plusy, jednym z największych (oprócz bliskości parku rzecz jasna) jest stosunkowo szybkie połączenie z centrum miasta, czyli coś, o czym mieszkańcy takiego np. Tarchomina mogą jedynie pomarzyć. W pobliżu jest też sporo zabudowy przedwojennej, co pozwala na pewien czas odetchnąc od blokowej monotonii. Inna sprawa, że ta historyczna zabudowa jest w stanie bardzo różnym, czasem wręcz fatalnym. Ogólnie cały Kamionek i przyległe tereny Grochowa pozostawiają sporo do życzenia, chociaż pewne zmiany na lepsze jednak w ostatnim czasie widać i oby tak dalej.

Nie bardzo widzę jednak możliwość zmian na samym Osiedlu Waszyngtona. Jemu już nic pomóc nie zdoła.

Trudno, trzeba z tym żyć...

środa, 21 stycznia 2009

Saska Kępa

Saska Kępa - dzielnica ambasad

Z czym może się kojarzyć Saska Kępa? Dwa podstawowe skojarzenia, jaki mi zawsze przychodziły do głowy, to przedwojenna modernistyczna architektura i liczne ambasady.

Od dłuższego czasu planuję jakiś większy fotoreproraż z Saskiej Kępy, ale powiem uczciwie, że z różnych przyczyn jakoś mi to nie wychodzi. A to światło kiepskie, a to brak formy fotograficznej... Dlatego dziś pokazuję jedynie te dwa zdjęcia, które zrobiłem na rogu ulic Walecznych i Królowej Aldony. Na pierwszej fotce widać budynek, który właśnie z modernizmem mi się kojarzy. Jeśli nie jest to modernizm, to proszę mnie poprawić, bo wiecie, ja w te klocki to jednak kiepski jestem :)

A swoją drogą średnio mi się ta architektura podoba, bunkrowate to jakieś, bardziej pasowałoby to na Linię Maginota, niż na miejskie ulice... Czy macie podobne odczucia czy to tylko ja jestem kompletnym ignorantem? Piszcie śmiało! :)

PS. I o SMS-ach pamiętajcie, czym prędzej je wysyłajcie! F00227 na 7144 :)

wtorek, 18 listopada 2008

Czasem warto jest odpocząć od nagiego realizmu, odetchnąć od prozy życia i pokazać coś ekstra. Wczoraj ekstra było nasze warszawskie niebo. Czy oddałem to na zdjęciu? Nie mnie oceniać. Ale wiedzcie, że się starałem :)

Zdjęcie zrobiłem na skrzyżowaniu Alei Waszyngtona (to ta widoczna na zdjęciu) i ulicy Kinowej czyli na pograniczu Grochowa i Kamionka. Ta okolica nie miała dotąd szczęścia do mojego bloga - pokazałem co prawda jedną niebrzydką ulicę (ul.Stanisława Augusta), ale też bloczydła i jeszcze jeden blok, a kilkaset metrów dalej podupadłą uliczkę (Chodakowską) i zrujnowaną fabrykę. Niech więc to zdjęcie wynagrodzi mieszkańcom pogranicza Grochowa i Kamionka tamte krzywdy :)

Bo ze zdjęciami jest jak z kawą - wypiwszy hektolitry podejrzanej lury podlanej stuletnim mlekiem, mamy czasem ochotę na ekskluzywną kawę ze starannie wyselekcjonowanych ziaren, pitą w eleganckiej i nastrojowej kawiarni...

Co zaserwuję w następnej notce? Czas pokaże, tego to ja jeszcze sam nie wiem...

wtorek, 04 listopada 2008

kamionek

Blok potęgą jest i basta.

Ten egzemplarz stoi sobie akurat na warszawskim Kamionku (zresztą w bardzo ładnym miejscu, tuż obok zaczyna się Park Skaryszewski), ale nie ma to w sumie wielkiego znaczenia. Bo bloki stoją wszędzie i wygląd też mają ustandaryzowany - choć oczywiście wprawne oko dostrzeże różnice między technologią Wk-70 a systemem OWT-67 i wszelkimi innymi wielkopłytowymi systemami. Jeśli ktoś interesuje się wielkopłytową technologią, polecam ten artykuł:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_p%C5%82yta

Mnie jednak technologia nie interesuje. Mnie interesuje blok jako socjologiczny fenomen, swoisty tygiel, w którym mieszkają się liczne grupy i klasy społeczne. To w takim bloku profesor może mieszkać obok pijaka, nauczyciel obok hutnika, księgowa obok suwnicowej. Sam mieszkałem kiedyś w takim PRL-owskim bloku, więc wiem, jak to jest i muszę powiedzieć, że nie jest najgorzej. Przynajmniej w moim wawrzyszewskim bloku źle nie było, ludzie żyli raczej zgodnie. Choć oczywiście różne numery (głównie drobne kradzieże i wandalizm) się zdarzały - ale gdzie się nie zdarzają?

I jeśli teraz wciąż czytam o tych zamykanych osiedlach z podejrzliwymi ludźmi w środku, o zaniku więzi społecznych i o głupich wojenkach między mieszkańcami ("bo sąsiad na 10 minut zaparkował samochód przy wejściu, a sąsiadka za głośno obcasami stuka"), to stanowczo wolę stary dobry blok, który zaczyna się wręcz jawić jako ostoja jako takiej normalności.

A może jednak nie mam racji? Kto to wie, ja jednak pozwolę zachować sobie z mojego dawnego bloku same dobre wspomnienia...

środa, 15 października 2008

Gocławek, ul.Naddnieprzańska

Naddnieprzańska

Za oknem króluje już jesień, ale ja proponuję choć na chwilę cofnąć się do lata. Jest ciepło, świeci letnie słońce, a ja zapraszam nad Dniepr. Oops, na Gocławek oczywiście.

Dniepr wprawdzie przez Gocławek nie płynie, ale za to mamy tam ulicę Naddnieprzańską, a przy niej całkiem ciekawe budownictwo. Dominują współczesne domy, ale i trochę ciekawych (choć niekoniecznie pięknych) staroci się znajdzie, przykład widzicie na tych dwóch zdjęciach.

Skąd w ogóle takie klimaty na Gocławku? Tutaj warto sięgnąć do historii. Gocławek został włączony do Warszawy w 1924 roku i przez lata był jej odległym przedmieściem. Nie powstały tu żadne wielkie urbanistyczne założenia w rodzaju Żoliborza czy Starej Ochoty, miejsce żyło swoim własnym życiem, z reguły było zabudowywane "oddolnie", stąd i zabudowa jest tu małomiasteczkowa (choć może nie do końca, trochę kamienic i nawet bloków też się tu znajdzie). Ale nawet do tych starych domków czasem dociera nowoczesność, ot choćby Cyfrowy Polsat :)

Ogólnie miejsce swój klimat ma. Towarzysze i towarzyszki, zwiedzajcie Gocławek!

 
1 , 2 , 3 , 4