| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki:
1. Adres
2. Księga gości
3. Warszawa - fotoblogi
4. Warszawa w sieci
5. Inne miejscowości
6. Fotoblogi, fotostrony

*** 
Photorama's *** | Toplist

blogi

Photo Blogs - BlogCatalog Blog Directory

Stronę monitoruje stat24

Licznik liczy od 17.07.2007 r.

użytkownicy, wizyty, odsłony


Polityka, historia, wydarzenia

czwartek, 04 czerwca 2009

Wybory do Parlamentu Europejskiego już niedługo, a tymczasem jeden z kandydatów, zamiast dumnie sięgać wyżyn, nędznie wala się na trawniku.

O kim mowa? O niejakim Pawle P., który znany jest od pewnego czasu z zaśmiecania Warszawy swoimi plakatami wyborczymi. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o działalności pana Pawła, polecam tego bloga:

http://swiadomakonsumentka.blox.pl

Cóż mogę powiedzieć, na tego śmieciarza nie zagłosuję na pewno. Nie zagłosuję z powodu zaśmiecania przez tego pana mojego miasta, a nie z powodu partyjnej przynależności Pawła P., bo partia, którą on reprezentuje, nie jest sama w sobie taka zła :)

A Wy w ogóle idziecie na te całe eurowybory?

PS. Z różnych względów będę od dziś publikował jedną notkę dziennie zamiast dwóch. Mam nadzieję, że przyjmiecie to ze zrozumieniem.

środa, 18 marca 2009

protest lokatorów przed ratuszem

warszawa - protest lolatorów

lokatorzy protestują przed ratuszem

Przechodząc dzisiaj przez Plac Bankowy, natknąłem się przypadkowo na protest lokatorów.

Nie będę tu wdawał się w analizy, kto ma rację, a kto jej nie ma. Z grubsza chodzi o to, że budynki, w których mieszczą się mieszkania komunalne, są zwracane dawnym właścicielom, co wiąże się często z drastycznymi podwyżkami czynszów lub wręcz z próbami usuwania lokatorów z zajmowanych mieszkań. Cóż, problem jest niesamowice złożony. Z jednej strony mienie zrabowane kiedyś przez państwo trzeba prawowitym właścicielom oddać, nie podlega to dla mnie jakiejkolwiek dyskusji. Z drugiej strony nie można dopuścić do sytuacji, w której ludzie wylądowaliby nagle na bruku lub w prymitywnych barakach, które oferują im władze. Jak te oczywiste sprzeczności rozwiązać? Nie wiem, za cienki na to jestem, aby udzielić jakiejkolwiek sensownej odpowiedzi. Po to mamy władze, aby tego typu problemy umiały rozwiązywać. W końcu rządzący biorą za to pieniądze. Tja...

Po co więc publikuję te zdjęcia? Aby pokazać, że problem istnieje. Bo istnieje i nabrzmiewa. Chciałbym wierzyć, że kiedyś zostanie wypracowany jakiś rozsądny kompromis, na razie nie wygląda to dobrze :(

O tym, co chcą osiągnąć protestujący, możecie przeczytać tutaj:

http://www.lokatorzy.pl

Czy owo wyśnione "lepsze jutro" także i dla tych protestujących kiedyś nadejdzie?

poniedziałek, 23 lutego 2009

manisestacja przeciwników aborcji

marsz przeciwko aborcji

manifestacja zwolenników Radia Maryja

głodny manifestant

Warszawa - manifestacja przeciwko aborcji

Swojego czasu, 28 marca 2007 r., do Warszawy zjechali manifestanci, aby protestować przeciwko aborcji.

Inne zdjęcia z tej manifestacji już kiedyś publikowałem, teraz czas na kolejną dawkę, ale nie będę się tu rozpisywał o samej manifestacji, tak samo nie będę pisał o problemie aborcji i o tym, co popieram, a czego nie. Chodzi mi o coś zupełnie innego, o manifestację jako taką. Otóż fascynuje mnie manifestacja jako zjawisko, lubię oglądać i uwieczniać ludzkie twarze, zachowania, emocje a także czytać różnorakie hasła i utrwalać ich treść. OK, fotograf ze mnie taki sobie, więc i zdjęcia na kolana nie rzucają, ale nie to jest dla mnie jest najważniejsze. Najważniejsze jest być tam na miejscu i obserować ludzki tłum. Manifestacje mnie przyciągają. I tylko szkoda, że większość z nich odbywa się wtedy, gdy siedzę w pracy, ale może kiedyś wytworzy się w narodzie praktyka manifestacji sobotnich bądź niedzielnych?

A czy Wy lubicie obserwować manifestacje? A może sami bierzecie w nich udział? Macie teraz niepowtarzalną okazję, aby się przyznać :)

PS. Tak w ogóle widzę, że coraz bardziej rozgrzewa Polaków dyskusja, czy wchodzić do strefy euro, czy nie. To już chyba się domyślam, co może się stać tematem kolejnych manifestacji. No to ja na swoim blogasku pozwolę sobie pomanifestować już teraz. A zatem... Precz z euro!

A dlaczego właściwie precz, o tym dowiecie się w jednej z kolejnych blogowych notek :)

niedziela, 19 października 2008

Michnik morduje powtarzaniem

"Michnik morduje powtarzaniem" - napis tej treści widoczny jest przy zejściu z Placu Zamkowego na przystanek tramwajowy.

Cóż, polityka współczesna ma już innych bohaterów. Mamy prezydenta i premiera (a może premiera i prezydenta - sam już się gubię, która kolejność jest właściwa), którzy kłócą się o samolot jak małe dzieci o wiaderko w piaskownicy. Mamy całe armię pomniejszych kolesiów, którzy chcą dopchać się do różnych żłobów niczym Bloxowi blogerzy do Syndykatu. Czy jest tu jeszcze miejsce dla starego poczciwego Adama Michnika, niegdyś niekwestionowanego asa w politycznej talii, a dziś mocno leciwego pana rozmieniającego się na drobne w licznych procesach sądowych?

Miejsce chyba jednak jest, ktoś je przynajmniej znalazł, tu na tym murze, zaznaczył je odrobiną farby. To już nie są pierwsze strony gazet, ale zawsze coś.

A teraz niech ktoś mi wyjaśni - w jaki sposób morduje się powtarzaniem? Ktoś wie? :)

wtorek, 02 września 2008

euroscpetycy z ulicy frontowej

Napisy, który prezentuję na zdjęciu, wypatrzyłem niedawno przy ulicy Frontowej w Rembertowie. Sądząc po ich treści (mam na myśli zwłaszcza napis z lewej strony), są one dziełem jakiegoś sympatyka LPR-u. Ta partia nie jest może najpopularniejsza w stolicy, ale jak widać swój żelazny elektorat ma :)

Ale tak między Bogiem a prawdą, to klęska Traktatu Lizbońskiego cieszy mnie przeogromnie. I tu pragnę pozdrowić Irlandczyków, którzy walnie przyczynili się do tej klęski, odrzucając ów traktat w referendum. Swoją drogą warto w tym miejscu zapytać, dlaczego tylko Irlandczykom pozwolono wypowiedzieć się w tej kwestii. Czyżby politycy w innych krajach uznali, że społeczeństwo składa się z niedojrzałych dzieciaków, za których trzeba podjąć jedynie słuszną decyzję, bo sami o sobie decydować nie mogą? To ma być demokracja? O kant tyłka potluc taką demokrację! Ja jednak wciąż wierzę, że za ileś lat wciąż będę żył w państwie, w kórym mój głos cokolwiek znaczy, a nie w kołchozie rządzonym przez armię biurokratów, podejmujących decyzje z pominięciem społeczeństwa, które podobno "nie dojrzało" lub "nie dorosło".

Tak przy okazji, to zastanawiam się, czemu premier Tusk przestał od czasu pamiętnego referendum wspominać o "drugiej Irlandii". Coś biedaczek ewidentnie rezon stracił :)

Skoro już poruszam problematykę europejskiej integracji, chciałbym odpowiedzieć na pytanie, czy jestem przeciwnikiem Unii Europejskiej. I tak i nie. Zdecydowanie jestem przeciwnikiem obecnych tendencji zmierzających do przekształcenia Unii w coś na kształt "superpaństwa", prowadzącego wspólną politykę we wszystkich możliwych dziedzinach (np. podatkową, socjalną, edukacyjną), z pominięciem narodowych odrębności, odmiennej specyfiki róznych krajów, ich tradycji, kultury i systemu wartości. Pamiętam jednak, jakie były pierwotne założenia europejskiej integracji - jednym z najważniejszych jej celów był swobodny przepływ ludzi, towarów, usług i kapitału. Te założenia uznaję za słuszne i w tym sensie jestem zwolennikiem Unii. Dlatego moim marzeniem jest powrót do tych wartości w polityce europejskiej i wyrzeczenie się raz na zawsze prób stworzenia czegoś więcej. Pragnę Europy wielu narodów a nie "narodu europejskiego". Zwłaszcza, że nie czuję się Europejczykiem, czuję się tylko i wyłącznie Polakiem.

Pozdrawiam wszystkich eurosceptyków :)

czwartek, 14 sierpnia 2008

czterech śpiących

"Pomóżmy Sowietom wyjść z Gruzji" - transparent tej treści wisiał wczoraj na pomniku "czterech śpiących" na warszawskiej Pradze, a obok wisiały flagi gruzińskie. Przy okazji przepraszam za niską jakość zdjęcia, oświetlenie nie było w tym przypadku moim sprzymierzeńcem.

Co mam o tym wszystkim sądzić? Sam nie wiem. Rosyjskie naloty bombowe na Gruzję to niewątpliwie jest barbarzyństwo, ale jak w takim razie nazwać gruziński ostrzał artyleryjski osetyjskiej stolicy Cchinwali, kiedy to zginęło mnóstwo cywilów, a miasto legło w gruzach? Zresztą skoro juz przy bombardowaniu jesteśmy, to przypomnijmy sobie, co lotnictwo USA robiło swojego czasu w Serbii. Belgrad przecież sam się nie zbombardował, prawda?

Rozumiem oczywiście prawo Gruzji do zachowania integralności terytorialnej, ale czemu niedawno odmówiliśmy tego prawa Serbii? Czyżbyśmy byli niekonsekwentni? Niezależnie od praw Gruzji rozumiem też prawa Abchazji i Osetii do wolności - czemu odmawiamy tym krainom tego prawa, a Kosowu już nie? Albo krzyczymy o Wolnym Tybecie - a w czym Wolna Osetia jest gorsza od Tybetu?

Ja tylko zadałem pewne pytania, odpowiedzi na nie udzielić nie potrafię. Bo tak naprawdę każda ze stron tego konfliktu ma swoje racje. A Rosja? Postępowanie Rosji nie różni się niczym pod tego, co robiły swojego czasu Stany Zjednoczone i Izrael, podobno nasi przyjaciele. Przypomnijmy sobie Serbię, przypomnijmy Irak i Liban...

Każda ze stron ma swoje racje i każda tak naprawdę postepuje po barbarzyńsku. Ale czy my Polacy zachowywalibyśmy się inaczej, gdyby przyszło nam  nagle zmagać się np. z Białorusią o Białystok, Grodno i Brześć? Ja jestem całkowicie o tym przekonany, że okazalibyśmy się takimi samymi barbarzyńcami, a ja pewnie byłbym jednym z nich. Bo barbarzyństwo siedzi w nas, na codzień go nie widać, ale w sprzyjających okolicznościach potrafi wybuchnąć z pełną mocną. W Europie także, przecież dwie najokrutniejsze wojny w dziejach świata to wynalazek europejski. Czy Europa byłaby zdolna do trzeciej okrutnej wojny? Niestety twierdzę, że tak.

Wiem, że ta notka jest bardzo pesymistyczna. Ale czasem tak trzeba...

sobota, 02 sierpnia 2008

Warszawa - Pomnik Powstania Warszawskiego

Pomnik Powstania Warszawskiego

Miałem nie pisać notki o Powstaniu Warszawskim, ale napiszę, choć nie do końca. Po prostu udało mi się wczoraj zrobić dwa zdjęcia pomnika Powstania, więc chcę je Wam dzisiaj pokazać.

A dla czego nie do końca? Bo tak jak wcześniej powiedziałem, nie będę pisał o samym Powstaniu, nie potrafię o tym pisać, nie mam sprecyzowanego zdania na ten temat, a sama rocznica zawsze mnie dołuje. Aczkolwiek i tak cieszy mnie fakt, że pisanie lub niepisanie o czymś to dziś tylko i wyłącznie mój wybór, nie dyktowany obawą, że jakieś "wysokie czynniki" z uwagi na poruszaną tematykę mogą mnie uznać za wichrzyciela i reakcjonistę, czyli według dzisiejszej internetowej nowomowy za spamera i trolla.

O czym więc będzie? Otóż sam pobyt pod pomnikiem Powstania Warszawskiego dostarczył wielu wzruszeń. Przychodzili tam ludzie starsi, młodzież, rodziny z dziecmi...  Przyszli po to, aby oddać cześć tym, którzy walczyli i zginęli za Warszawę i Polskę. To było piękne i autentyczne, to nie byli politycy, którzy lubią fotografować się w pierwszym szeregu, lecz zwykli ludzie, którzy po prostu pamiętali o dawnych boharerach i chcieli to okazać. Czuło się tę podniosłą atmosferę na ulicach, a Warszawa stała się miejscem jeszcze bardziej niezwykłym, magicznym. Dla takich chwil warto było wczoraj wybrać się na miasto.

I to chyba na tyle, więcej napisać nie potrafię...

czwartek, 06 grudnia 2007

.

Tu i ówdzie słyszę i czytam, że Polacy niezbyt chętnie korzystają ze wszystkich zdobyczy demokracji i na przykład stosunkowo rzadko manifestują publicznie swoje poglądy na różne sprawy. Może i tak w istocie jest, ale są też wyjątki. A miejscem do manifestowania swoich poglądów coraz częściej staje się placyk przy wejściu do stacji metra Centrum.

Proszę zobaczyć, ot taka migawka z wczoraj. Ciekawie napisane, prawda? :)

piątek, 16 listopada 2007

.

Gdzieś tam obiło mi się o uszy, ze od dziś urzęduje nowy rząd, na czele którego stoi niejaki Donald Tusk. Ponieważ jest to jakby nie patrzeć także mój rząd (chciał nie chciał), to na dobry początek wklejam zdjecie naszego nowego premiera. Zdjęcie raczej kiepskie, przede wszystkim nieostre i zaszumione (robione z dużej odleglości tzw. szumofonem), ale ma jedną zaletę - ja sam kiedyś je zrobiłem :)

A swoja drogą to były czasy - Tusk ramię w ramię z Rokitą. To se ne vrati.

niedziela, 14 października 2007

.

Ostastnio wszyscy zachęcają Polaków do wzięcia udziału w wyborach. Burmistrz Śródmieścia również postanowił nas zachęcić. Tak w ogóle to chyba na niezłą frekwencję się zanosi.

A wczoraj na kolacji u teściów miałem wątpliwą przyjemność brać udział w jednej wielkiej kłótni na tematy polityczne. Czy w Waszych rodzinach też zażarcie kłócicie się o politykę? :)

niedziela, 07 października 2007

.

Dotąd nasi politycy gościli jedynie na zwykłych billboardach, teraz zaczynają podbijać świat reklamy wielkoformatowej. Prekursorem tego zjawiska jest już tradycyjnie PiS, ale oczywiście należy liczyć się z reakcją konkurencji. Powolną i ospałą wprawdzie (to też już tradycja), ale zawsze. Swoją drogą taki Ryszard Kalisz mógłby ciekawie wyglądać w dużym formacie :)

A zdjęcie zrobiłem przy Rondzie Jazdy Polskiej (info dla nie znających Warszawy - to jest skrzyżowanie dwóch bardzo ruchliwych tras komunikacyjnych), przy jednym z wejść do stacji metra Politechnika. Dobry punkt. Cholernie dobry.

czwartek, 04 października 2007

.

.

.

.

.

Chwilowo nie mam nic "świeżego" do pokazania (co oczywiście wkrótce się zmieni), więc czas pogrzebać w archiwum. Te kilka zdjęć pochodzi z manifestacji przeciwników aborcji, która miała miejsce w Warszawie 28 marca 2007 r. Ostatnie zdjęcie to Plac Trzech Krzyży - to takie info dla nie-warszawiaków.

Moje poglądy nie są zbieżne z poglądami manifestantów, niemniej jednak skoro już robiłem tam zdjęcia, to czemu miałbym ich nie pokazać? Do tematu manifestacji już zresztą kiedyś nawiązywałem, pisząc o turystach z Czerwonej Wsi oraz przedstawiając posępne oblicze Wojciecha Wierzejskiego, niedoszłego prezydenta Warszawy :)

Prezentowane dzisiaj zdjęcia wrzucam do kategorii "Polityka". Nie wiem, czy jest to dobry wybór, ale skoro w naszym kraju aborcja to wciąż sprawa przede wszystkim polityczna... A swoją drogą to ciekawe, co będzie po nadchodzących wyborach. U nas to nigdy nic nie wiadomo.

 
1 , 2