| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki:
1. Adres
2. Księga gości
3. Warszawa - fotoblogi
4. Warszawa w sieci
5. Inne miejscowości
6. Fotoblogi, fotostrony

*** 
Photorama's *** | Toplist

blogi

Photo Blogs - BlogCatalog Blog Directory

Stronę monitoruje stat24

Licznik liczy od 17.07.2007 r.

użytkownicy, wizyty, odsłony


Białołęka

poniedziałek, 29 grudnia 2008

Warszawa, bloki na Tarchominie

Nie ukrywam, ze na swoim fotoblogu co i rusz znęcam się nad Tarchominem, z uporem maniaka pokazując tamtejsze bloki, bloczki i bloczydła. Już nawet skargi były w tej sprawie. Co zatem?

Cóż, posypuję głowę popiołem i w przyszłości obiecuję pokazywać również jaśniejszą stronę Tarchomina i okolic. Na razie jednak wkleję jeszcze koszmarki z wielkiej płyty, jako że zalegają mi w zdjęciowych zapasach. Czyli poznęcam się nad Tarchominem jeszcze ten raz, a potem może być już tylko lepiej :)

Architektura... No cóż, ciszej nad tą trumną. Ciekawostką jest, że cały czas możemy tu podziwiać nagą płytę - większość warszawskich bloków tego typu już dawno "ogacono" styropianem, aczkolwiek płytowe "perełki" wciąż jeszcze się w naszym mieście trafiają. Hmmm, a możeby tak konserwator wpisał docelowo te bloki do rejestru zabytków? W Warszawie jest teraz trend, aby każdy możliwy PRL-owski koszmarek objąć ochroną, to może i na te bloki przyjdzie pora? Oczywiście nie zapominajmy też o ochronie koszmarnych pawilonów handlowych, coby bloki nie czuły się samotne. Jak chronić, to na całego! W końcu ładnych miast jest na świecie dużo, więc my możemy mieć brzydkie - nawiedzeni "koneserzy architektury" i tak będą nam wmawiać, że to, co widzimy wokół, to nie żadne koszmarki, tylko "wartościowe dobra kultury współczesnej".

A co sądzicie o "dobrach kultury współczesnej" na Tarchominie? Bardzo Wam się podobają, czyż nie? :)

Miejsce: Rejon skrzyżowania Świętosławskiego i Świderskiej.

poniedziałek, 22 grudnia 2008

Tarchomin

Tak wyglądał dziś o zmierzchu Tarchomin, a konkretnie skrzyżowanie Świderskiej i Świętosławkiego. Skomplikowane meandry przedświątecznych przygotowań zawiodły mnie aż tam.

No ale powiedzcie sami, czyż nasze osiedla nie są urocze? Czyż obcowanie z takim osiedlem nie jest najczystszą rozkoszą? Wszyscy próbują nam wmówić, że jedynie obcowanie z naturą ma sens, a tu proszę, mamy przykład wprost przeciwny!

Kochajmy nasze osiedla, one w pełni na to zasługują...

PS. Gdyby kogoś interesowało, kiedy powstały te bloki, to od razu wyjaśniam, że osiedle zaczęto budować w 1979 r. Czyli zaczynał Gierek, a kończył najprawdopodobniej Jaruzelski. Ot estetów dwóch...

wtorek, 03 czerwca 2008

osiedle Tarchomin

Takie gustowne bloki stoją sobie na Tarchominie, gdzieś koło ulicy Świderskiej. Te bloki to element naszego dziedzictwa kulturowego i architektonicznego, wspaniały przykład rozwiązań architektoniczno-urbanistycznych okresu Polski Ludowej. Ich architektura z dumą przeciwstawiała się bezideowemu formalizmowi, wyrzekała się typowo burżuazyjnych zjawisk takich jak nadmierna dekoracyjność i przeładowanie ornamentyką, w zamian oferując optymalne warunki dla wszechstronnego rozwoju i niezakłóconej reprodukcji klasy robotniczej.

I nie mówcie, że Wam się nie podoba. Podoba się, prawda? :)

środa, 07 maja 2008

Warszawa - Białołęka, os.Tarchomin

Tarchomin

Niedawno rozpisałem się co nieco na temat Tarchomina i sąsiednich Nowodworów, dziś czas na kolejne zdjęcia z tamtych okolic. Ot takie nowe bloki stoją sobie przy ul.Myśliborskiej. I jeśli ktoś zastanawiał się, czy Tarchomin to zielony zakątek Warszawy, to teraz już wie - zdecydowanie zielony! Nie, nie krytykuję tych bloków i ich kolorystyki, już znacznie gorsze rzeczy w Warszawie widziałem, te bloki są OK. Ale skoro już przy krytykowaniu jesteśmy, to chyba muszę wrócić do pisania notek krytycznych co jakiś czas, bo zauważyłem, że ostatnio moje notki stają się słodkie niczym kolejne przemówienia premiera Tuska :)

Zdjęcia jak zdjęcia, na pewno nie są milowym krokiem w rozwoju fotografii. Takie tam zwykłe foty, aby pokazać, jak ten cały Tarchomin mniej więcej wygląda. Tereny wokół domów nie są jeszcze specjalnie uporządkowane (jak mniemam, to się z czasem zmieni na lepsze), ale jest już billboard, reklamujący gustowny słoiczek jakiejś wysokoprzetworzonej papki. Bo wiadomo, w dzisiejszej Warszawie billboard to podstawa! Niestety...

I to chyba tyle o Tarchominie. Ciąg dalszy kiedyś tam nastąpi :)

poniedziałek, 28 kwietnia 2008

tarchomin

Tarchomin jest częścią Warszawy, której w ogóle nie znam. Ot przejeżdżałem tam kilka razy w życiu, aby zobaczyć, jak ten cały Tarchomin mniej więcej wygląda i to wszystko. Wczoraj postanowiłem sobie w końcu po Tarchominie pospacerować.

Zresztą dlaczego właściwie miałem Tarchomin znać? Ot kolejna sypialnia Warszawy, położona na peryferiach, a co gorsza fatalnie skomunikowana z innymi częściami miasta. To wszystko niezbyt zachęca do wizyt.

Zanim jednak rozpiszę się na temat Tarchomina, warto najpierw uściślić, co to właściwie ten Tarchomin jest. Dla niektórych Tarchomin oznacza po prostu wszystkie osiedla upchnięte na obszarze między Wisłą a ulicą Modlińską. A jest tego trochę - przykładowo Piekiełko(!), Nowy Tarchomin, Nowodwory, Winnica, Anecin... Pewne uproszczenie wprowadza tu system MSI, dzieląc całe to wielkie blokowisko jedynie na Tarchomin i Nowodwory. Czyli przyjmijmy, że jest Tarchomin i są Nowodwory.

Podział ten ma o tyle sens, że oba te obszary, aczkolwiek zrośnięte ze sobą i tworzące jedno wielkie blokowisko, mają jednak nieco odmienną strukturę. Tarchomin to przede wszystkim PRL-owskie bloki, chociaż jest też trochę nowej zabudowy. Nowodwory to już zdecydowana przewaga nowego budownictwa.

No właśnie, nowe budownictwo. Takiego czegoś, jak na Nowodworach, to chyba nigdzie indziej spotkać nie można. To w zasadzie nie jest normalne osiedle, to jest zespół sąsiadujących ze sobą zagrodzonych stref - najeżonych płotami, kamerami, szlabanami, budami z ochroną i Bóg jeden wie, czym jeszcze. Kto wie, może nawet pola minowe tam mają? Co gorsza wszystko to jest budowane bez ładu i składu. Ulice nie tworzą spójnej i logicznej sieci, a bloki poustawiane są przypadkowo i najczęściej w maksymalnym zagęszczeniu. Ot kolejny deweloper kupił kawałek pola o jakimś dziwnym i nieregularnym kształcie i upchnął tam parę bloków i wąską osiedlową uliczkę. Tak naprawdę miejsce to powinno nazywać się "Nowotwory", bo w moim odczuciu jest to rak na normalnej tkance miasta i to rak złośliwy, dający przerzuty, rozrastający się w zastraszającym tempie.

Pouczająca jest zwłaszcza wizyta na ulicy Pasłęckiej (zdjęć nie mam, bo światło było takie sobie, a bez dobrego światła ani rusz!). O dziwo tamtejsze bloki akurat są nieogrodzone (to naprawdę wyjątek na tych całych Nowodworach), ale tak gęsto upakowane, jakby inwestor chciał pobić rekord Polski w tym zakresie. A może nawet rekord Europy? Tuż obok stoi też mini-centrum handlowe o pretensjonalnej nazwie "Galeria pod Dębami". A powinno nazywać się "Galeria pod blokami", bo dębów to ja tam nie widziałem, za to od bloków aż się roi.

Teraz Tarchomin... Zdjęcie, które publikuję w tej notce, robiłem właśnie na Tarchominie przy ulicy Myśliborskiej. Tu dominują PRL-owskie bloki, ale trochę nowej zabudowy też jest, często w formie getta. Na jedno z takich gett (getto typowe - płot, kamery, ochroniarze) trafiłem np. przy ulicy Christo Botewa, gdzie odbyłem przez płot rozmowę z pewnym panem koło czterdziestki, którego można śmiało określić mianem buraka. Rozmowa zaczęła się niewinnie, zostałem zagadnięty, czy mam klucz do zamkniętej furtki. Ale gdy powiedziałem, że nie mam i w ogóle nie jestem stąd, to się zaczęło. Pan zrobił się mało sympatyczny, wyraźnie nie podobało mu się, że nie jestem z jego getta. Całej rozmowy streszczać nie będę, bo i po co - ciekawe jest natomiast to, że przysłuchiwała się jej mała dziewczynka, tak na oko 5-letnia, pewnie córka pana Buraka. Pięknie ją tatuś wychowuje. I jak ma potem takie dziecko (a później już przecież człowiek dorosły) szanować ludzi innej narodowości, rasy czy religii, skoro tatuś uczy ją od małego, że nawet człowieka spoza swojego getta szanować nie należy?

To w zasadzie tyle opisów i refleksji, kolejne zdjęcia z Tarchomina będą niebawem.

środa, 09 kwietnia 2008

elektrociepłownia żerań

Wiem, że nie jest to najpiękniejszy kawałek miasta, ale jakże potrzebny! Bo bez prądu ani rusz. Co prawda posiadanie elektrowni jeszcze nie gwarantuje tego, że w mieście będzie prąd, co wykazano wczoraj w Szczecinie, ale i tak lepiej mieć elektrownię, niż jej nie mieć :)

Widoczna na zdjęciu Elektrociepłownia Żerań została oddana do użytku w 1954 roku. Mieszkając kawał życia w bloku na Wawrzyszewie, codziennie podziwiałem z okna swojego pokoju jej kominy oraz to, co z tych kominów się wydobywało. Czasem był to ponury czarny dym. Obecnie elektrociepłownia już tak nie dymi, widać i tam postawiono na ekologię :)

Okolice elektrociepłowni to samo w sobie ciekawe, choć niezbyt piękne miejsce. Mamy tam duży węzeł dróg (wiecznie zakorkowana Trasa Toruńska krzyżuje się tam z oblężoną przez samochody trasą na Tarchomin i do Legionowa), hipermarket, jakieś fabryki, ogromną łąkę, gdzie czasem ktoś gra w piłkę, puszcza latawce itd. Mamy tuż obok Wisłę, są też kanały ciepłownicze, w których mieszkają bezdomni. Ot taka ciemiejsza strona naszego miasta...

Miłych i romantycznych wycieczek w rejon Elektrociepłowni Żerań życzy jednoosobowa załoga fotobloga :)